Strona główna Aktualności A Nicki Pedersen mówi: Pas! I pa pa?

A Nicki Pedersen mówi: Pas! I pa pa?

-

Duńczyk Nicki Pedersen, zupełnie inaczej niż Tai Woffinden (o którym piszemy TUTAJ), prawdopodobnie nie wystartuje w tym roku w polskiej lidze. Żużlowiec jest rozczarowany zachowaniem władz Speedway Ekstraligi i prezesów klubów,  którzy obcięli mu wynagrodzenie o ponad 50 procent.

-Nie chodzi tylko o wynagrodzenie, ale o sytuację związana z zakazami i nakazami – tłumaczy Nicki Pedersen, który udzielił wywiadu duńskiej telewizji TV2. – Wszystkie nowe regulacje, w tym ustalenia dotyczące obniżki płac, przygotowali działacze. Z nami nawet nie rozmawiali. Zostaliśmy o nich poinformowani, żeby podpisać aneks finansowy. Ja nie mogę się zgodzić, gdyż mam również inne zobowiązania.

Nicki Pedersen pyta, co ma zrobić z kontraktami, które podpisał w lidze angielskiej, szwedzkiej i duńskiej a także z umowami sponsorskimi. Polska liga zamierza zatrzymać żużlowców na dłużej i nie wypuszczać z kraju do zakończenia rozgrywek.

Nie chce izolacji

– Odizolują mnie od rodziny, dziewczyny, sponsorów i klubów, z którymi mam ważne umowy – kręci głową niezadowolony Duńczyk.

Spadek płac w PGE Ekstralidze wynika z kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa. Sytuacja jest wyjątkowa. Sparaliżował świat żużla i decydenci próbują ratować.

– Ja to rozumiem, ale władze powinny zrozumieć również nas. Nie stawiać nas pod ścianą – apeluje Nicki Pedersen i tłumaczy: – Na żużlu ponosimy duże koszty nabycia i utrzymania sprzętu, zatrudnienia pracowników i wszystkiego innego. Jeśli nagle musisz zmniejszyć wynagrodzenie o 50 procent, to zaczynasz sezon od dużego deficytu.

Nicki Pedersen
– Odizolują mnie od rodziny, dziewczyny, sponsorów i klubów – narzeka niezadowolony Duńczyk (fot. Magazyn Żuzel).

Duńczyk tłumaczy, że decydując się na starty w PGE Ekstralidze musiałby przyjechać do Polski 8 maja. A potem czekać ponad miesiąc na ligową inaugurację. Co gorsza, musiałby zostać w Polsce aż do jesieni, gdy skończy się liga.

Czytaj więcej  Nicki Pedersen: stać mnie na starty do pięćdziesiątki i mistrza świata

– Trudno mi to sobie wyobrazić. Odstawić rodzinę, odwrócić się od sponsorów, co jeszcze mam zrobić? – pyta poirytowany żużlowiec.

Sytuacja jest wyjątkowa i nikt nie mógł jej przewidzieć. Podobne rozterki mają inni żużlowcy zagraniczni. Potrzeba zrozumienia i dobrej woli. Wierzymy, że jest to sytuacja przejściowa i z czasem wszystko wróci do normy.

Musisz przeczytać

Obok toru: znalazł się na ostrym zakręcie

Dziś zielonogórska policja ujawniła zdjęcia i filmik z zatrzymania w sprawie kradzieży, w którą zamieszany jest były żużlowiec Falubazu Zielona Góra Alex Z. W...