Strona główna Aktualności Adams to jego idol, mentor i wzór. To on wskazał mu drogę

Adams to jego idol, mentor i wzór. To on wskazał mu drogę

-

– Pomógł mi i ciągle mnie wspiera. Zawsze mogę poprosić go o radę. Jest moim żużlowym idolem, mentorem i wzorem. To był wielki żużlowiec, przez lata filar australijskiego speedwaya – wyznał Jaimon Lidsey, który o Leighu Adamsie mówi w samych superlatywach.

Adamsa i Lidseya połączył czarny sport. Mimo, sporej różnicy wieku rozumieją się i dogadują jak najlepsi kumple.

– Był czas, że codziennie, a nawet dwa lub trzy razy dziennie byłem u Adamsów. Decylyn Adams, czyli syn Leigha Adamsa jest moim kolegą, przyjacielem, razem chodziliśmy do szkoły. Jako dzieciaki spędzaliśmy razem wiele czasu. Gdy zapragnąłem spróbować jazdy na żużlu, wiedziałem że Leigh mi pomoże. On nie tylko naprawiał nasze motory, ale jeszcze nas dużo uczył – wspomina “Jaymo”.

Czytaj więcej  Peter Collins: pierwszy skrzypek w kwintecie braci (cz.1)

Leigh śmieje się, gdy przypomina sobie pierwsze treningi Declyna i Jaimona. Chłopców chętnych do jazdy na treningach było więcej. Część z nich przetrwała i pozostała przy żużlu. Inni jeżdżą na cross, enduro, nawet na sidecarach. Byli tez tacy, których nie było stać na żużel, chociaż posiadali talent i mieli chęci. Zrezygnowali.

Jaimon od lat przyjaźni się z rodziną Adamsów (fot. Archiwum Jaimona Lidseya)

– Jaimon od początku miał ten żużlowy błysk. Jeszcze dodatkowo bardzo pragnął zostać żużlowcem. Gdyby nie wyjechał z Australii, to aż tak by się nie rozwinął. Zrobił krok w dobrą stronę i gdy teraz oglądam jego jazdę, jest bardzo szczęśliwy – cieszy się Leigh Adams.

Stacja Leszno

– Świetnie, że Jaimon znalazł swoje miejsce w Polsce, ma tez klub w Anglii u Marka Lemona i jego opiekę oraz propozycję startów w Szwecji. Jak na moje, poszło i teraz jego praca będzie decydować o wynikach – uważa Adams. – Poprosiłem mojego przyjaciela Piotra (Rusiecki – dop.red.), żeby spróbował z Jaymo i chłopak jest dzisiaj mistrzem świata juniorów i ma za sobą niezły sezon w polskiej lidze. Piotr i Unia Leszno, mogę tylko dziękować, zawsze można na nich liczyć.

Reklama

Lidsey początkowo jeździł tylko w drugoligowym Kolejarzu Rawicz, aż przyszedł jego czas. W 2020 roku został uznany objawieniem PGE Ekstraligi i sięgnął po złoty medal IMŚ juniorów.

– Jestem naprawdę szczęśliwy – mówi z uśmiechem i satysfakcją żużlowiec Unii Leszno.

Czytaj więcej  Jason Doyle: To będzie ciekawy rok

Adams w polskiej lidze zapracował na status gwiazdy. Australijczyk w Lesznie osiągnął jeszcze więcej. Mimo, że już 10 lat nie ściga się na żużlu, to w sercach kibiców Unii wciąż zajmuje szczególne miejsce – za wyniki sportowe, za przywiązanie do barw klubowych, za “bycie sobą”.

W Lesznie pytają, czy Lidsey w przyszłości mógłby zastąpić Adamsa? (fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda)

W Lesznie przewija się temat i pojawia pytanie, czy Lidsey w przyszłości mógłby zostać liderem Unii, zastąpić Adamsa. Właściciele leszczyńskiego klubu zapewne chcieliby, ale dmuchają na zimne – przed “Jaymo” jeszcze daleka droga. W Unii odziedziczył warsztat po Adamsie. Ma opiekę prezesa Rusieckiego i pozostałych właścicieli klubu.

Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video

 

Jak mówią w Lesznie, Lidsey zrobił dobry początek. Czekają teraz, co dalej – czy utrzyma progres, czy pójdzie jeszcze w górę?

Medal jak przepustka

21-letni Australijczyk spełnił swoje marzenie. W październiku został mistrzem świata juniorów. Adams tez był mistrzem świata juniorów (1992 r.). Obaj żartują, że mieli zupełnie inne wejście do Unii Leszno.

Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video

Adams w pierwszym meczu narobił sobie wstydu. O debiucie w biało – niebieskich barwach na torze w Gdańsku nie chce rozmawiać, nie chce go pamiętać. Śmieje się, że gorzej nie mógł zacząć. Za to Lidsey pamięta w szczegółach, jak było w jego przypadku. Gdy dowiedział się, że pojedzie z bykiem na plastronie. Było to dwa lata temu w Lublinie. Miał wtedy 19 lat i pojechał rewelacyjnie, przyciągając uwagę całej żużlowej Polski.

– Adamsowi nigdy nie dorównam, gdyż był to wielki żużlowiec. Moje marzenie, żeby zostać żużlowcem już się spełniło. W 2020 roku dostałem wspaniałe prezenty – syna i złoty medal mistrzostw świata juniorów – wyznaje Lidsey.

 

Reklama


Poprzedni artykułFalubaz zaplanował maraton
Następny artykułI komu to przeszkadzało?

Musisz przeczytać

Jedyna taka na świecie

Pierwsza na świecie i prawdopodobnie jedyna cyfrowa biblioteka żużlowa funkcjonuje w Lesznie. Choć akurat miejsce jej funkcjonowania jest informacją najmniej istotna – korzystać może...

Nowy sternik w Starcie