More
    Strona głównaEkstraligaAleja jest, ale jakby jej nie było

    Aleja jest, ale jakby jej nie było

    -

    Aleja Gwiazd Żużla w Lesznie istnieje, ale jakby jej nie było. Została zapomniana. Bez wsparcia, zainteresowania, bez inwestycji. Jest i nikogo specjalnie nie interesuje.

    Pomysł i realizacja projektu pod tytułem Aleja Gwiazd Żużla przy stadionie im. Alfreda Smoczyka chluby miastu, klubowi i społeczeństwu nie przynoszą. Zadanie od początku realizowano z perturbacjami. Brak konsekwencji w działaniu był widoczny na kilometr. Prezydent Leszna Łukasz Borowiak powołał kapitułę, składającą się z ludzi speedwaya (byli zawodnicy, działacze, dziennikarze, kibice), ale nawet ciało doradcze zawiesiło działalność. Skończyło się na kilku spotkaniach i ustaleniach. Kapituła, jak mówią jej przedstawiciele, „miała zawiązane ręce”.

    Czytaj więcej  Piotr Protasiewicz pokazał klasę! Brawo!
    Leszno Aleja Gwiazd Żużla
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) W leszczyńskiej AGŻ udało się zamieścić sześć pamiątkowych tablic z nazwiskami żużlowców

    Jak dowiadujemy się, problemem są ograniczone możliwości finansowe. Brakuje pieniędzy na kolejne tablice i realizację projektu. Do dzisiaj nie działają kody QR, więc turysta i kibic odwiedzający Leszno i okolice stadionu żużlowego, średnio orientują się, o co w tym wszystkim chodzi.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Pandemia na pewno zachwiała pracami, ale zasłanianie się covidem i szukanie wymówek, źle świadczą o pomysłodawcy i gospodarzu. Od dawna trwająca cisza w temacie dalszego rozwoju projektu jest zaskakująca.

    Czytaj więcej  Klub w opałach: skład im się rozsypał, a za chwilę rusza PGE Ekstraliga

    Czy w Lesznie naprawdę nikomu nie zależy, by projekt był kontynuowany? Plany były bogate. Nie tylko miała powstać aleja upamiętniająca najlepszych żużlowców, ale przymierzano się przeprowadzenia rewitalizację terenu wokół stadionu i co najciekawsze, budowy muzeum żużla.

    Reklama

    Miejsce zacne, pomysł ciekawy. Na dobrych chęciach się skończyło. W AGŻ udało się zamieścić dosłownie kilka (dokładnie: sześć) pamiątkowych tablic z nazwiskami żużlowców. Wystarczyły dwa spotkania, na których je odsłonięto. I zapadła cisza. Ostatnie spotkanie w AGŻ odbyło się w maju 2019, czyli 3 lata temu. Od tego czasu nikt nawet nie wspomni, by uhonorować kolejnych zawodników. I po co komu było potrzebne to całe zamieszanie?

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    „Umarł król, niech żyje król”? ROW Rybnik nie martwi się odejściami...

    Prezes Krzysztof Mrozek z ROW Rybnik wcale nie zmartwił się odejściem Andreasa Lyagera. Duńczyk wstępnie porozumiał się z klubem z ulicy Gliwickiej, ale po...