Wyjątkowo skromnie zapowiada się zimowy okres transferowy w polskich klubach. Żużlowcy doceniają stabilizację i przedłużają kontrakty, które wygasły 31 października. 1 listopada zostało otwarte tzw. okno transferowe. Wielkich transferów się nie spodziewamy. Dwa lub trzy strzały godne uwagi – to będzie wszystko.

Jason Doyle, Nicki Pedersen, Matej Zagar zmieniają pracodawcę. To już wiadomo od dawna. Transfery zostały wymuszone, bo gdyby Get Well Toruń utrzymał się w ekstralidze, Doyle zostałby w grodzie Kopernika. Pedersen i Zagar nie byli pewni swojej przyszłości u dotychczasowego pracodawcy, więc jak tylko nadarzyła się okazja i znalazł się chętny, podpisali nowe umowy. Duńczyk zakotwiczy w Grudziądzu, natomiast Słoweniec prawdopodobnie wyląduje w Lublinie.

Bez szaleństwa

I na tym można zakończyć zimowe roszady, bo chyba nic większego się nie wydarzy. Owszem, jeszcze kilka nazwisk przewija się w kontekście zmiany barw klubowych, ale czy Niels Kristian Iversen, Rune Holta, Peter Kildemand mogą podnieść ciśnienie kibicom? Ich transfery na nas nie robią wrażenia. „Puk” Iversen może pomóc nowemu pracodawcy w realizacji planów sportowych, ale nie zawojuje ligi.

Może wrócić do żużla Greg Hancock, który niecałe dwa miesiące temu rozpuścił wici, że tęskni za rywalizacją i nie wyklucza wznowienia kariery. Rozmawiał już z przedstawicielami organizatora Grand Prix i dostał od niego „dziką kartę”, która upoważnia go do startu w 2020 roku.

Amerykanin jakiś czas temu wyłączył się ze speedwaya z powodu choroby żony. Gdy rozmawialiśmy z nim w połowie roku, wcale nie był pewny powrotu do ścigania. Pod koniec września odebrał telefon od organizatora Speedway Grand Prix. Jak się okazało, wstępnie przyjął zaproszenie do udziału w SGP 2020 i kilka dni później otrzymał „dziką kartę”.

Amerykańskie ryzyko

Dzisiaj rodzi się pytanie: który klub zaryzykuje i zatrudni Hancocka? Amerykanin, mimo że czterokrotnie zdobywał tytuł mistrza świata i posiada duże doświadczenie, to prawie rok nie startował. Poza tym dobija pięćdziesiątki i nie będzie mu łatwo stawić czoła młodym i żądnym sukcesu konkurentom. Naszym zdaniem „Herbie” stanowiby świetne uzupełnienie składu. Stać go na zdobycz punktową i byłby cennym wzmocnieniem mentalnym każdej drużyny. Zwłaszcza młodym zawodnikom potrafi doradzić i podpowiedzieć.
Hancock pojedzie „na swoim doświadczeniu” i to będzie wszystko, co zaoferuje w lidze. Czy będzie chciał ryzykować, będąc na ostatniej prostej przed metą – do zakończenia kariery? Nie przesądzamy, ale jednocześnie nie ma takich gwarancji. Zwłaszcza w jego sytuacji rodzinnej.

Mistrzowska stabilizacja

Z dużej chmury mały deszcz, jeżeli ktoś spodziewał się roszad w Fogo Unii Leszno. Plotki i spekulacje na temat odejścia Jarosława Hampela lub Bartosza Smektały czy Brady’ego Kurtza bardzo szybko uciął prezes Piotr Rusiecki.

– Nie zmieniamy składu, wszyscy zawodnicy z nami zostają – ogłosił sternik drużynowego mistrza Polski zaraz po zakończeniu ligowego sezonu.

Leszczynianie dali sobie czas na podjęcie decyzji, gdyż dla jednego zawodnika zabraknie miejsca w drużynie. Wydaje się, że będzie nim Brady Kurtz. Australijczyk jest traktowany na równi z pozostałymi żużlowcami “Byków” i dostanie swoją szansę. Menedżer Piotr Baron dopiero po sparingach u progu sezonu zdecyduje, kto pojedzie w pierwszym składzie i którego zawodnika wypożyczą do innego klubu.

O ile w Lesznie cicho i spokojnie, to znacznie więcej znaków zapytania pojawiło się w Stali Gorzów. Sytuację skomplikowały słabe wyniki sportowe i co się z tym wiąże, spadek frekwencji kibiców i mniejsze wpływy w klubowej kasie. Zawodnicy nie zostali rozliczeni w terminie. Wśród czekających na pieniądze był Krzysztof Kasprzak. Zawodnik pochodzący z Leszna od ośmiu sezonów reprezentuje barwy Stali.

Stelmet Falubaz Zielona Góra sondował możliwość pozyskania Emila Sajfutdinowa i Bartosza Smektały z Fogo Unii Leszno. Max Fricke odrzucił propozycję powrotu do Rybnika, natomiast Paweł Przedpełski odmówił Apatorowi Toruń

Pod koniec sezonu zagroził, że jeśli klub go nie spłaci, znajdzie sobie nowego pracodawcę. Był nawet na rozmowach w Motorze Lublin.
Działacze w grodzie nad Wartą zrobili wszystko, by „Kaspra” zatrzymać u siebie. Tydzień przed otwarciem okienka transferowego ogłosili porozumienie. Obie strony podały sobie ręce i o nowych ustaleniach poinformowały na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Kasprzak podpisze nowy, dwuletni kontrakt. Prezes Marek Grzyb nie krył satysfakcji, że doprowadził sprawę do finału, który zadowolił obie strony. Dołoży jeszcze trochę grosza, gdyż jego firma (Cash Broker) zostanie sponsorem Kasprzaka w 2020 roku.

„Puk” i po sprawie

Kłopoty w Gorzowie nie zniknęły, ale władze klubu pokazały, że potrafią sobie z nimi radzić. Czy w tej sytuacji Iversen podpisze kontrakt w Gorzowie, czy może znajdzie sobie innego pracodawcę? Pieniądze i przede wszystkich ich wypłacalność w terminie mają dla zawodników duże znaczenie. Zwłaszcza że podpisują umowy na 12 miesięcy, a nieraz nawet na dłużej. „Puk” był na rozmowach w Stali i kontrakt czeka tylko na autograf.

Brakuje nowalijek na transferowym bazarze, więc trudno oczekiwać fajerwerków. Kluby prawdopodobnie w listopadzie ogłoszą nazwiska zawodników, którzy przedłużyli kontrakty i okienko transferowe można będzie zamykać. Chyba że wystrzeli bomba i któryś z prezesów przebije stawkę, rozrzuci układankę i rozkręci karuzelę. Robert Duda