Był jak lekarz, trener, psycholog i starszy brat. Pomagał i doradzał, potrafił wyciągnąć człowieka z dołka. Nie bał się wyzwań i ciężkiej pracy. Bazował na własnym doświadczeniu i życiowych perypetiach, które wcale go nie oszczędzały. Tomasz Skrzypek

Trudno go będzie zastąpić – kiwa głową z niedowierzaniem trener Piotr Baron, który znał Tomasza Skrzypka przez ponad dekadę. – Ale dzisiaj o tym nie myślimy. Ból po jego śmierci jest tak duży, że nie pozwala wybiegać w przyszłość. Był młodym człowiekiem. Zbyt szybko odszedł. Dlaczego?

Skrzypek mieszkał we Wrocławiu. Do Unii Leszno sprowadził go Baron. Ale tak naprawdę, rękę do tego przyłożył Piotr Pawlicki, który miał duży wpływ na transfer trenera, byłego mistrza kickboxingu i sportów walki. Kapitan “Byków” poznał Tomka i nawiązali współpracę. Trener układał mu treningi i spotykali się na konsultacjach. Pawlicki zaproponował, by Skrzypek zaczął bliższą współpracę z Unią. Baronowi pomysł przypadł do gustu i go wspierał.

Tomasz Skrzypek był legendą kick-boxingu

TRZY (złote) sezony w Lesznie

Ja lubię wyzwania i drogę w nieznane – wyznał nam Tomasz Skrzypek, gdy umówiliśmy się z nim na wywiad, kilka dni po rozpoczęciu przez niego pracy w Lesznie. – Z tym nieznanym to może przesadziłem, gdyż znam leszczyńskich zawodników, Piotra Barona i jeszcze kilka osób w klubie. Powoli poznaję władze klubu i środowisko sportowe w tym mieście, chociaż w Lesznie wielokrotnie bywałem przy okazji turniejów kickboxingu i sportów walki.

W swojej pracy był nie tylko teoretykiem, ale przede wszystkim praktykiem z dużym doświadczeniem. Urzekła mnie jego filozofia treningu, podejścia do życia i zaangażowanie – mówi Piotr Pawlicki.

Tomasz Skrzypek był pierwszym zawodowym międzynarodowym mistrzem Polski w kick-boxingu

Skrzypek zawsze był szczery i można było na nim polegać. Jesienią i zimą prowadził treningi. Był na każdych zajęciach. Przez cały rok towarzyszył drużynie. Gdy startował ligowy sezon, stał z boku. Wchodził do akcji, kiedy wymagała tego sytuacja.
Miał dar i wewnętrzną siłę. Wiedział jak dotrzeć do zawodnika – jak mu pomóc, uspokoić, zmobilizować. Wystarczyła chwila, żeby zapanował nad sytuacją – wspomina Piotr Baron.

„Życie. Nic więcej nie dodam”

Kiedyś przy kawie byliśmy świadkiem, jak usłyszał, że „ma bogatsze wnętrze niż zewnętrzny wygląd”. Tylko się uśmiechnął. Po chwili powiedział: – Życie. Nic więcej nie dodam – zakończył, przecierając twarz prawą dłonią.

Na obozie w Hiszpanii, które Unia organizuje w marcu, zawsze było więcej czasu na rozmowy. Tomasz Skrzypek na promenadzie przeprowadzał dla swoich podopiecznych dodatkowe zajęcia. Nie tylko biegali wzdłuż wybrzeża. Powodzeniem cieszyły się zajęcia indywidualne. Piotr Pawlicki lubi trening bokserski. Kapitan drużyny dostawał w kość, ale wciąż chciał jeszcze. Skrzypek cenił w zawodnikach przede wszystkim zaangażowanie i chęci.

Ciężka praca na treningach przynosiła efekty

Jeden z przykładów miał miejsce właśnie na Costa Brava. Żużlowcy któregoś dnia w ramach zajęć przejechali na rowerach ponad 80 kilometrów. Niektórzy nie mając dużej wprawy prawie po czworakach wracali do hotelu. Skrzypek nie odpuścił – następny trening zorganizował wieczorem w siłowni, dodając: „obecność nie jest obowiązkowa. Kto da radę – zapraszam”.

Wydawało się, że frekwencja nie dopisze. Pierwszy na zbiórkę stawił się Pawlicki. Po chwili zjawili się dwaj juniorzy – Smektała i Kubera. Trener długo nie czekał i zameldowała się cała drużyna. To pokazuje, że Skrzypek cieszył się dużym zaufaniem i był szanowany. Żużlowcy chcieli z nim pracować. Wiedzieli, że jest to najlepsza droga do sukcesu. Tomasz Skrzypek był dla nich wzorem i jednocześnie kolegą.

Blisko, ale w cieniu

Tomek Skrzypek miał wielkie sukcesy w kickboxingu, ale nigdy się nie wywyższał, nigdy się nimi nie chwalił. Lubił podyskutować, co by było, gdyby i zawsze miał ciekawe spostrzeżenia. Potrafił jak mało kto w parku maszyn zapanować nad sytuacją, gdy górę brały emocje. Dla zawodników Tomasz Skrzypek był kolegą. Na leszczyńskim stadionie w czasie meczu podążał pasem bezpieczeństwa w kierunku tunelu. Nie jest tajemnicą, że przekazywał informacje toromistrzowi, które wcześniej dostał od Piotra Barona. Był stadionowym łącznikiem. Wzorowo wywiązywał się ze swoich obowiązków.

Zaczęło się od współpracy z Piotrem Pawlickim

Żużel stanowił jego sportową drugą miłość. Zanim trafił do Unii Leszno, współpracował z żużlowcami Sparty Wrocław i Włókniarza Częstochowa. Jego życiem i pasją były sporty walki. To on założył klub Fighter Wrocław. Jako pierwszy w kraju zdobył tytuł zawodowego mistrza Polski. Wychował kilka pokoleń zawodników. Odnosił sukcesy jako zawodnik i trener – w kraju i za granicą.
Tomasz Skrzypek miał w życiu zakręty – kłopoty z alkoholem i zażywaniem substancji psychoaktywnych. Przeszedł terapię, wydostał się na prostą i wrócił do sportu. Musiał się pilnować. Był typem wojownika, więc radził sobie i pokonywał słabości.

Skrzypek zmarł naturalnie. W sobotę był na gali FEN we Wrocławiu, gdzie walczył jego zawodnik. Sekundował mu w ringu, choć nie czuł się najlepiej i po zawodach wypił kawę, pożegnał się z kolegami i pojechał do domu. Kilka godzin później nastąpił zgon.

Za zasługi dla sportu

Na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu pożegnali trenera Skrzypka przyjaciele, koledzy, sportowcy i kibice. Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk przyznał mu pośmiertnie medal za zasługi dla sportu. Utytułowanego zawodnika i trenera pożegnał nad grobem także prezes Polskiego Związku Kickboxingu Andrzej Palacz.

Byłeś jednym z nas – mówił nad grobem. Te słowa powtarzało wiele osób obecnych na pogrzebie.
Nie zawiedli pięściarze, przedstawiciele sportów walki, żużla, koszykówki, piłki nożnej… Kilkaset osób wzięło udział w pogrzebie Tomasza Skrzypka.

Silną reprezentację tworzyli prezesi Unii Leszno: Piotr Rusiecki, Józef Dworakowski i Maciej Duda oraz Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej Bartosz Smektała, dyrektor klubu Ireneusz Igielski, trenerzy Piotr Baron i Roman Jankowski oraz przyjaciele. Maciej Janowski i Mariusz Cieśliński, czyli kapitan Sparty Wrocław oraz trener “Mario”, który po Skrzypku przejął obowiązki trenerskie we wrocławskim klubie. Byli również obecni: trener Henryk Jasek, Krzysztof Cegielski, Rafał Haj.

Tomasz Skrzypek w narożniku ringu. Na gali sekundował Michałowi Turyńskiemu

Ale nie tylko żużlowe środowisko żegnało wielkiego trenera. Wojciech Bartnik, Mariusz Cendrowski, Maciej Zegan, Mateusz Masternak to gwiazdy pięściarstwa nie tylko na Dolnym Śląsku, ale znani również poza granicami Polski. Bartnik jest medalistą igrzysk olimpijskich w boksie i przez lata przyjaźnił się ze Skrzypkiem. W pogrzebie uczestniczyli nie tylko sportowcy z Wrocławia i Dolnego Śląska. Wypatrzyliśmy również wielu przyjezdnych – Cecylia Pudlicką, Tomasza Mamulskiego, Krzysztofa Misiaczyka i innych.

Byli znakomici koszykarze Maciej Zieliński i Jarosław Zyskowski, piłkarze, siatkarze, szczypiorniści i wielu innych, wzięli udział w ostatniej drodze Tomasza Skrzypka legendy polskiego kickboxingu.

Robert Duda