Strona główna Reportaż Była trawka i alkohol, nic poważniejszego

Była trawka i alkohol, nic poważniejszego

-

Tai Woffinden odkrywa tajemnice swojego życia.  Potrafił “odpiąć wrotki” i zaszaleć – była trawka i alkohol, ale – jak zapewnia – nic poważniejszego. Po żużlowym sezonie lubił zabalować. Oto fragment z autobiografii Taia Woffindena pt. Bez hamulców.

Tata zawsze odradzał mi eksperymenty z używkami, choć niektórym jego znajomym trudno było uwierzyć w taką zmianę nastawienia. Owszem, w liceum zdarzało mi się popalać trawkę, ale nic poza tym.
Jeśli już, to sięgałem raczej po alkohol, choć – żeby było zabawniej – nie cierpię jego smaku!

Byliśmy dzicy. Popieprzeni

Moje życie było jedną wielką imprezą. Grubą zabawę zacząłem mając 15 lat. Razem z kolegami ze szkoły popijaliśmy sobie wesoło przed lekcjami, po lekcjach, a nawet na przerwach, kiedy nikt nie widział.
Miałem taki zwyczaj, że kiedy wychodziłem do szkoły, to po drodze skręcałem w krzaki, waliłem piwko i dopiero szedłem na lekcje. Matka jednego z moich kolegów pracowała na nocną zmianę. Wbijaliśmy więc do niego na chatę, włączaliśmy muzykę na full, opróżnialiśmy barek, generalnie domówka na całego.

Byliśmy dzicy. Popieprzeni. Szkoły, oczywiście, nienawidziłem. Nie chciałem tam być. Wolałem sobie surfować. Chodziłem na deskę niemal codziennie, przed lekcjami i po nich. Razem z moim kumplem Ryanem Richfordem, w weekendy wybieraliśmy się surfować na rzece Margaret – dwie godziny jazdy na południe od Perth. W tej okolicy Ocean Indyjski spotyka się z Południowym.

Po alkoholu włączał się agresor

Ponadto region słynął z produkcji wina, było to więc popularne miejsce na weekendowe wypady. Wiele razy jeździliśmy tam, żeby sobie popływać i popić.
Kiedy wracałem z Anglii po sezonie żużlowym, odpinałem wrotki. Balowałem praktycznie dzień w dzień, przez trzy miesiące. Na miesiąc przed rozpoczęciem sezonu wracałem do Anglii, dawałem organizmowi nieco odpocząć i wracałem do ścigania.

Przed śmiercią Taty potrafiłem wyjść z kumplami, najebać się jak szmata, a potem bez problemu ogarniać rzeczywistość. Kiedy Taty zabrakło, trochę się pozmieniało. Po alkoholu włączał mi się agresor. W końcu dostałem nauczkę i od tamtej pory stronię od picia, bo wiem, że po paru głębszych zaczyna mi odbijać”

Więcej informacji o książce znajdziecie TUTAJ

MUSISZ PRZECZYTAĆ

Ty też możesz wygrać autobiografię „Tajskiego”

Przyjrzyj się zdjęciu i napisz, co, Twoim zdaniem, w tej sytuacji powiedział Tai Woffinden.Trwa nasz internetowy konkurs pod nazwą „Co powiedział Tai?”. Nagrodą jest...