Strona głównaEkstraligaByły żużlowiec Apatora: „Toruń szykuje się do walki o złoty medal”

Były żużlowiec Apatora: „Toruń szykuje się do walki o złoty medal”

-

– Nie jestem aż tak na bieżąco, chociaż staram się śledzić, co ciekawego w żużlu, to muszę jedno stwierdzić: jeśli Toruń wziął Sajfutdinowa i Dudka, to szykuje się do walki o złoty medal – uważa Ryan Sullivan, jeden z najlepszych stranieri w historii Apatora Toruń.

Sullivan startował w drużynie z grodu Kopernika w latach 1996-1998, 2000, 2007-2013 r. Był jednym z liderów reprezentacji Australii, gdy zdobywała Drużynowy Puchar Świata.

Toruń jest mi bardzo bliski. Tak samo zresztą jak Częstochowa. W Toruniu zaczynałem starty w polskiej lidze. Dwa lub trzy razy wracałem do Apatora. Był również Włókniarz Częstochowa, w którym spędziłem kilka sezonów – wspomina Ryan Sullivan.

Czytaj więcej  GKM jadąc o pietruszkę wygrywa z Motorem
(fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Ryan Sullivan, jeden z najlepszych stranieri w historii Apatora Toruń

Australijczyk zakończył sportowa karierę i zajął się biznesem. Działa w branży nieruchomości.

– Na żużel mi brakuje czasu, ale też nie mam okazji. Musiałbym mieszkać w Polsce (śmiech). Oglądałem w telewizji zmagania w Speedway Grand Prix. O polskiej lidze wiem zdecydowanie mniej, ale cieszę się, że mój były klub (Apator Toruń) ma ambicje walki o mistrzostwo Polski. Postawili na transfery i przy tym zdecydowali się na mocne nazwiska. Oby z nowymi zawodnikami wszystko poszło po myśli trenera i prezesów. Toruń ma wspaniały stadion, kibiców i miasto żyje speedwayem. Niech więc walczą o najwyższe cele – mówi brązowy medalista IMŚ z 2002 roku.

Czytaj więcej  Duża jest cena sukcesu. Czy kluby to udźwigną?

„Sully” ma wystarczająco dużo pracy. Twierdzi, że w wolnej chwili zajrzy do internetu i prześledzi wyniki. Do żużla go nie ciągnie.

– Jestem wystarczająco zajętym człowiekiem, więc nie kuszę losu, by wsiadać na motor żużlowy i odświeżyć stare czasy. Swoje kilometry na owalnym torze wyjeździłem. Teraz niech realizują się młodzi – śmieje się Australijczyk.

Reklama

Sullivan chciałby w tym roku przylecieć do Polski i odwiedzić rodzinę ze strony żony. Takie plany miał już rok temu. Ale obostrzenia związane z pandemią skutecznie torpedują możliwości odwiedzenia kraju nad Wisłą.

– Jak będę w Polsce, to na pewno wybiorę się na żużel – obiecuje były żużlowiec Apatora, Polonii Bydgoszcz i Włókniarza.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....