Strona główna Aktualności Cudze chwalicie, swego nie znacie

Cudze chwalicie, swego nie znacie

-

Zmieniają się trendy i preferencje, patrząc na decyzje prezesów klubów żużlowych w Polsce, które są gospodarzem zawodów Speedway Grand Prix. Dziką kartę będącą do dyspozycji gospodarza wręczają zagranicznym zawodnikom. Pytam, dlaczego? Nie macie polskich kandydatów, zawodników którzy zasłużyli na wyróżnienie?

Reklama

Gorzów jako gospodarz zawodów o tytuł mistrza świata przekazał tzw. dzikusa Duńczykowi Andersowi Thomsenowi, Wrocław – Glebowi Czugunowowi, Toruń – Jackowi Holderowi. Jeszcze dwa, trzy lata temu było nie do pomyślenia, żeby na polskiej ziemi “dziką kartę” wręczano cudzoziemcowi. Jesteśmy nad wyraz gościnni.

Czytaj więcej  Grand Prix: uchylić drzwi na świat

W Anglii nie do pomyślenia

Nieraz aż trudno sobie wytłumaczyć postępowanie prezesów polskich klubów. Wyobrażacie sobie, jak Anglicy do Cardiff na Speedway Grand Prix zapraszają Polaka, Duńczyka, albo Szweda? Nie wierzę, żeby Duńczycy na swoim torze zaprosili na listę startową Piotra Pawlickiego, Kacpra Worynę lub Szymona Woźniaka, albo Janusza Kołodzieja?

Czytaj więcej  Gumowy temat i medale

Przecież jeśli Gorzów czy Toruń nie mają polskiego zawodnika, który mógłby spróbować swoich sił w elicie, to są inni żużlowcy w naszym kraju, zasługujący na wyróżnienie i “dziką kartę” przyjęliby z pocałowaniem ręki. Pierwszy kandydat, proszę bardzo – Dominik Kubera.

Czytaj więcej  Dominik Kubera marzy jeszcze o wisience na torcie

Świetny kandydat

Młodzieżowy indywidualny mistrz Polski, złoty medalista MP w jeździe parami, kandydat do zdobycia tytułu mistrza świata juniorów. Niech spróbuje swoich sił z najlepszymi na świecie. Takie przetarcie ze elitą na pewno mu nie zaszkodzi. I nie wystraszy się Woffindena, Vaculika, Lindgrena, gdyż na co dzień ściga się z nimi w polskiej lidze.

Lepiej jednak przytulić się do zagranicznego zawodnika, który jak dostanie dziką kartę, to może bardziej będzie mnie lubił. Jeździ w moim klubie i może zostanie na dłużej. Po co wspierać żużlowca z innego klubu? To nic, że jest Polakiem. Że zdobędzie doświadczenie, otrzaska się w elicie, skorzysta na tym reprezentacja Polski. Tymi kategoriami myślenia sterników klubów, polskiego żużla nie zbudujemy. Prezesi patrzą tylko przez pryzmat własnego interesu.

Reklama


Musisz przeczytać

Anioł w naszym studiu

Przemysław Piasecki, kierownik startu z Unii Leszno nazwał go „najlepiej startującym zawodnikiem w Polsce”. Jest wychowankiem leszczyńskiej Unii, ale dzisiaj nie jest Bykiem, lecz......

Leon Madsen zachorował zaraz po SoN