Strona główna Aktualności Czy kibice sami sobie zamkną stadiony?

Czy kibice sami sobie zamkną stadiony?

-

Reklama

Reżim sanitarny na stadionach podczas ligowych meczów został delikatnie określając zaniedbany. O ile kibice starają się nosić maseczki w drodze na zawody, to już dużo gorzej wygląda sytuacja podczas i po meczach.

Na trybunach nie wszędzie są przestrzegane zasady zachowania regulaminowej odległości. Organizatorzy meczów twierdzą, że niewiele mogą z tym zrobić. Jeśli na meczach nie skutkują komunikaty spikera zawodów i służby porządkowej, to trudno coś zmienić.

Wzór do naśladowania. Brawo! (fot. Magazyn Żużel)

Organizatorzy zawodów twierdzą, że mogą tylko apelować do kibiców i ich prosić o przestrzeganie zaleceń i obostrzeń. Ich zdaniem bardziej zdecydowane działania też nie przyniosą efektów. W Częstochowie poszli krok dalej. Za nieprzestrzeganie reżimu sanitarnego wyprosili z meczu kibiców – pana z panią, którzy zdaniem władz Włókniarza, celowo łamali reżim sanitarny. Naszym zdaniem postąpiono słusznie. Kibice muszą zrozumieć i chcieć, w przeciwnym razie zobaczą żużel tylko w telewizji.

Premier Mateusz Morawiecki i ministerstwo zdrowia zgodzili się na wpuszczenie publiczności na żużlowe mecze pod warunkiem. Jeśli on zostanie złamany i nie daj Boże, wystąpią zakażenia, stadiony ponownie mogą zostać zamknięte. W Częstochowie odważyli się na bardziej zdecydowane działania, ale jednocześnie mają na uwadze wytyczne ministra zdrowia.

– Ustawa nie pozwala nam rozsadzać kibiców na trybunach w odstępie co kilka metrów. W myśl rozporządzenia ministra zdrowia nie możemy kazać rodzinom zajmować co czwartego miejsca. Skoro mogą siedzieć razem w restauracji, razem robią zakupy w galerii, to mogą też razem siedzieć na stadionie – tłumaczy Michał Świącik, prezes Eltrox Włókniarza Częstochowa.

KOMENTARZ REDAKCYJNY

Tyle tylko, że te rodziny siedzące razem na stadionach są wyjątkowo… liczne. Oczywiście chyba nikt nie ma wątpliwości, że w większości przypadków to żadne rodziny, tylko po prostu grupki obcych sobie ludzi, którzy, korzystają z bezkarności. Nikt ich przecież nie wylegitymuje, bo nie ma takiego prawa. Można więc lekceważyć przepisy, bo nic nam za to na stadionie nie grozi. Ale tutaj nie tylko o przepisy chodzi. Ale o zdrowie i życie innych ludzi. Koronawirus nie zniknął, jest i wciąż atakuje. Ba, pandemia rozwija się w szybkim tempie. Kolejne miasta na świecie przywracają obostrzenia i restrykcje. Czy niektórzy kibice żużla tego nie zauważają? To piękna dyscyplina sportu, ale nie obędzie się ona bez kibiców. Czy naprawdę chcemy, by nas nie wpuszczano na stadiony? Bo taki będzie prosty efekt nieodpowiedzialnego zachowania.

Arkadiusz Jakubowski

Musisz przeczytać

Tomasz Gollob: do Bydgoszczy wracają duże imprezy

Tomasz Gollob pojawił się na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji mistrzostw Europy SEC. Odbędą się one 8 lipca w grodzie nad Brdą. Gollob to...