Strona główna Ekstraliga Czy to koniec Falubazu?

Czy to koniec Falubazu?

-

Kompromitacja, wstyd, blamaż – te określenia towarzyszą komentarzom po porażce Falubazu Zielona Góra z Betard Spartą Wrocław. Nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się, że zielonogórzanie mogą przegrać przy Wrocławskiej 27:63. Nigdy wcześniej na własnym torze tak wysoko nie przegrali. Musiało boleć!

Reklama

Jeśli to prawda, że po naradzie trenera Piotra Żyty z zespołem, ustalono wspólnie że najlepszą taktyka będzie rywalizacja z wrocławianami na twardym torze, to mamy tego efekty. Zakładano, że żółto-czerwoni słabiej jeżdżą na betonie? Nic bardziej mylnego, co potwierdził wynik zawodów. W Zielonej Górze prawdopodobnie pomyśleli typowo po polsku: zrobimy tor, którym zaskoczymy przeciwnika. Nieważne, że nasi zawodnicy też średnio sobie radzą w takich warunkach. Najważniejsze, żeby już na brzegu przytopić przeciwnika. Jak się okazało, trafiła kosa na kamień i dzisiaj o wyniku konfrontacji Falubazu ze Spartą mówi się w kategoriach kompromitacji i blamażu.

Czytaj więcej  "Byłeś jednym z nas"

– Rozmawiałem z zawodnikami jaki chcą mieć tor. Podjęliśmy próbę i nie wydało. Z resztą Spartanie czuli się dobrze na tym torze i nas zdeklasowali. Mieliśmy teraz spotkanie po zawodach, bo mamy mecz z Toruniem i będziemy trenować w czwartek i piątek. Też pytałem zawodników co robimy dalej, bo musimy zrobić coś takiego, żeby im wszystkim pasowało. Dzisiaj Mateusz Tonder, który miał być drugą linią robi punkty, nie mamy punktów Zagara, Fricke’a. Patryk Dudek też nie czuł się dobrze na tym torze i to było widać – tłumaczy po klęsce z Betard Spartą trener Piotr Żyto.

Co powinien zrobić prezes zielonogórskiego klubu, co trener drużyny, co zawodnicy? Jedno jest pewne, powinni przeprosić kibiców Falubazu. Sytuacja zielonogórskiej drużyny wygląda coraz gorzej. Nie będzie innej rady, jak skupić się na walce utrzymanie w lidze z GKM Grudziądz.

– Będziemy robić wszystko w spokoju, chcemy zapomnieć o tym meczu jak najszybciej i przygotowywać się w miarę z pustymi głowami, ale niestety, trochę to wszystko zostaje w głowie. Będziemy robić wszystko, żeby zawodnicy zapomnieli o tym. Będziemy mieć spotkanie z prezesem, nie ma jakichś nerwowych ruchów. Mamy zaufanie zarządu klubu i to pomoże chłopakom – kończy Żyto.

Reklama


Html code here! Replace this with any non empty raw html code and that's it.

Must Read

Chris Holder. Żużlowe życie dzielone kontuzją

Jego żużlowe życie dzieli się na dwie części. Przed wypadkiem na angielskim torze, który miał miejsce w 2013 roku, został mistrzem świata. Po koszmarnej...