More
    Strona głównaArchiwumDiament do lekkiego szlifu

    Diament do lekkiego szlifu

    -

    Profesor żużla Duńczyk Hans Nielsen, gdy kończył karierę, powiedział o nim, że jest jak czysty diament, który wymaga tylko niewielkiego szlifu. Mistrz wiedział, co mówi, bo przez rok jeździli razem – ramię w ramię na torze w barwach tego samego klubu. Bronili barw Polonii Piła, zdobywając mistrzostwo Polski w 1999 roku, czyli 20 lat temu.

    Jarosław Hampel wczoraj i dziś. Jaki był na początku kariery i czy potwierdził swój wielki talent? Odkurzyliśmy reportaż, który powstał prawie dwie dekady temu.

    „Ale „Mały” fajnie wczoraj pojechał” – to chyba najmilsze słowa, jakie matka żużlowca może usłyszeć od prawie obcych ludzi – mówi Danuta Hampel. – Nazajutrz po każdym udanym meczu, gdy idę do sklepu po zakupy, tak mnie tam witają. A potem wymieniają ze mną fachowe uwagi na temat samej jazdy, toru i sytuacji w tabeli. W życiu bym nie pomyślała, że będę rozmawiać o takich rzeczach.

    Danuta Hampel wyjścia nie ma. W kilkutysięcznym Śmiglu koło Leszna, po uszy zakochanym w czarnym sporcie, Jarosław Hampel to znana postać. I choć jak jeden mąż kibicują tutaj Unii Leszno, a Jarek jeździ w Polonii Piła i tak wszyscy interesują się karierą sąsiada.

    Mistrz Europy juniorów, zdobywca brązowego medalu Mistrzostw Świata Juniorów, wicemistrz Polski seniorów, zdobywca Srebrnego Kasku. Zestaw imponujący. A jeśli dodać, że to wszystko w wieku 18 lat, może zakręcić się w głowie.

    Śmigiel żyje żużlem – podkreśla ojciec Jarka Zdzisław Hampel. On pierwszy pchnął syna na żużlowe tory. Dosłownie i w przenośni. – Na rynku na tablicy wisiało ogłoszenie o naborze do szkółki żużlowej Stanisława Śmigielskiego. Powiedziałem Jarkowi. Chłopak miał wtedy 12 lat.

    Szkółka działa w Pawłowicach, małej wiosce koło Leszna i jest żużlowym fenomenem.
    Pierwszy raz siadłem tam na motor – wspomina Jarek. – I chociaż to była tylko przystosowana WSK-a, bardzo mi się spodobało. A kiedy po roku rodzice kupili mi pierwszą maszynę, zakochałem się po uszy w żużlu.

    Był zawsze żywym dzieckiem, kręcił się pod nogami, przeszkadzał – śmieje się mama. – Machnęłam ręką na ten pierwszy wyjazd do Pawłowic. Nie myślałam, że chłopak tak w to wpadnie. No a potem okazało się, że jest dobry.

    W pawłowickiej szkółce jeździł też wtedy Rafał Okoniewski, który trenował pod okiem ojca Mariusza Okoniewskiego. Stary, doświadczony żużlowiec rozpoznał w młodym Hampelu prawdziwy talent. Wziął chłopaka pod swoją opiekę, udzielał pierwszych rad, prowadził. Dzisiaj Jarek, gdzie może, podkreśla:
    To Mariusz Okoniewski uczył mnie żużla.

    12-letni Jarosław Hampel i jego pierwszy wywiad

    A jednak talent Hampela mógł się zmarnować. Wprawdzie w Pawłowicach każdy mówił, że Hampel dobrze jeździ, ale nie pojawiały się konkretne propozycje. Jarek najbardziej liczył na Unię Leszno.

    Miałem 15 lat i od trzech miesięcy jeździłem na torze w Lesznie – wspomina. – Nikt się mną nie przejmował. I wtedy pojawiła się propozycja z Piły. Ktoś z klubu zainteresował się mną. Zaproponowano mi kontrakt, stypendium, sprzęt.

    Jarosław Hampel pochodzi ze Śmigla, chociaż urodził się w Łodzi. Pierwsze kroki na żużlu stawiał na minitorze w Pawłowicach. Jego pierwszym klubem była Polonia Piła

    Dom Hampelów stoi nieco na uboczu, tuż za torami śmigielskiej kolejki wąskotorowej. W pokoju, który Jarek zajmuje z bratem, na górze meblościanki stoją w lekkim nieładzie puchary. Ten w rogu – mały, niepozorny, z tabliczką z turnieju juniorów w Ostrowie Wielkopolskim z 1998 roku – był pierwszy. Na wieszaku wisi kevlar, na półce nad telewizorem piętrzy się sterta kaset wideo z nagranymi meczami.

    Jarek coraz rzadziej bywa w domu, ale lubimy razem usiąść przed telewizorem i przeanalizować jego biegi – mówi ojciec Zdzisław Hampel. – Na szczęście chłopakowi nie uderzyła woda sodowa do głowy. Jak trzeba, pomoże w pieczarkarni, porąbie drewno. Najchętniej siedzi jednak w tym swoim warsztacie.

    Hampel 20 marca 1999 debiutował w ligowym meczu. Na torze w Pile miejscowa Polonia podejmowała ZKŻ Zielona Góra. Junior ze Śmigla wywalczył 8 punktów

    To moja najlepsza rozrywka – przyznaje Jarek. – Jak mam więcej czasu, to idę jeszcze na ryby albo biorę maszynę i uprawiam motocross na pobliskiej żwirowni. Mam ją pod bokiem, ze sto metrów od domu. Super zabawa.

    No i jest jeszcze dziewczyna w Pile, Patrycja. Jarosław jest więc zajętym człowiekiem, i to w kilku znaczeniach tego słowa.

    Żużel to w domu Hampelów temat wszechobecny. Choć wszyscy zdają sobie sprawę, że na razie kariera układa się świetnie, to przed Jarkiem jeszcze mnóstwo pracy. Fachowcy zwracają zresztą uwagę, że dobrze by było, gdyby miał możliwości doskonalenia umiejętności za granicą, gdzie są trudniejsze technicznie tory. To jednak nie zależy tylko od niego. Jarek wie, że musi ciężko pracować, że nie wolno osiadać na laurach.

    Jarosław Hampel (pierwszy z prawej) z reprezentacją Polski (T.Gollob, P. Protasiewicz, K. Kasprzak, A. Miedziński, trener M. Cieślak) na najwyzszym stopniu podium w finale DPŚ w Lesznie

    Największy sukces? – uśmiecha się lekko. – To, że dotarłem do 20. biegu w Grand Prix Europy.
    To była wielka sensacja, bo nie dosyć, że wystartował z dziką kartą, to w polu zostawił wiele żużlowych sław.

    Marzenia rodziny Hampelów? Oczywiście związane z żużlem. Jarek mówi bez zastanowienia:
    Chciałbym po prostu być dobry. Na tyle, by móc walczyć z najlepszymi na świecie.

    Mama marzy inaczej:
    Żeby nic mu się nie stało – dla niej każdy mecz to nerwy.

    Tylko ojciec woli nie mówić o marzeniach. Żeby nie zapeszyć.

    Dwa razy byłem wicemistrzem świata – mówi o swoich największych sukcesach Jarosław Hampel. W swojej medalowej kolekcji posiada tytuły drużynowego mistrza świata. Wygrywał w kraju i za granicą. Wydaje się być żużlowcem spełnionym.

    Czy ja wiem? – uśmiecha się Jarek, który ma coś jeszcze do udowodnienia. O marzeniach nie mówi głośno. Można się tylko domyślać. Chodzi o tytuł indywidualnego mistrza świata.

    Hampel zimą 2017 wrócił do Unii Leszno.

    Może dziś byłby na szczycie, gdyby nie kontuzja. W Gnieźnie podczas półfinału Drużynowego Pucharu Świata złamał nogę. Uraz wyglądał fatalnie. Lekarze stwierdzili wieloodłamowe złamanie kości udowej i krwotok w prawej nodze. Kontuzja wyłączyła go ze sportu na ponad półtora roku.

    Prywatnie również trochę zmieniło się w jego życiu. Na stałe zamieszkał w okolicach Piły. Założył rodzinę i zdążył się rozwieść. Ma córkę. Przez siedem dni w tygodniu poświęca się speedwayowi.

    Jarosław Hampel i mechanik Michał „Czarny” Przybylski współpracują ze sobą ponad 20 lat

    W Polsce w ciągu 20 lat kariery reprezentował barwy czterech klubów. Zaczynał w Polonii Piła, następnie był WTS Wrocław, Unia Leszno i Falubaz Zielona Góra. Do leszczyńskiego klubu wrócił zimą 2017 roku. Z biało – niebieskimi sięgnął po drużynowe mistrzostwo Polski 2018.
    Ten rok rozpoczął pechowo. Na początku sezonu przyplątała się kontuzja. Znów miał przerwę.

    Jarek jest bardzo dobrze przygotowany do sezonu – zapewnia menedżer leszczyńskich Byków, Piotr Baron.

    Hampel potwierdza słowa menedżera, ale jednocześnie zwraca uwagę, że będzie potrzebował trochę czasu, by złapać odpowiedni rytm i płynność jazdy. Każda przerwa w treningach wybija z rytmu i niestety, ma wpływ na słabsze wyniki. Okazało się jednak, że Hampel już w pierwszym starcie po kontuzji stanął na najwyższym podium mistrzostw Polski. Razem z Piotrem Pawlickim i Bartoszem Smektałą sięgnęli po mistrzowski tytuł w jeździe parami. Hampel okazał się najlepszym zawodnikiem turnieju.

    https://www.youtube.com/watch?v=7EWP0YyL1LA

    Emil Sajfutdinow i Jarosław Hampel, klubowi koledzy z Fogo Unii Leszno, którzy w przeszłości mieli okazję rywalizować ze sobą w Grand Prix IMS. Pojedynki z ich udziałem były ozdobą zawodów. Tak było podczas GP w Nowej Zelandii

    Żużlowiec pochodzący ze Śmigla w meczu Fogo Unia Leszno – Stelmet Falubaz Zielona Góra zaliczył bieg numer 600 w barwach leszczyńskiego klubu, z czego 270 pojedynków rozstrzygnął na swoją korzyść, 185 razy mijał linię mety na drugiej pozycji i 90 razy zajmował trzecie miejsce.

    W tym roku mija 20 lat od debiutu Jarosława Hampela na ligowych torach w Polsce.
    Arkadiusz Jakubowski

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Francis Gusts nie boi się powtórki blamażu, a Andrzej Lebedevs marzy...

    FIM ogłosiło niedawno listę miast - gospodarzy cyklu Speedway Grand Prix. Siódmą rundę cyklu zorganizują Łotysze na stadionie w Rydze. Pytamy Andrzeja Lebedevsa i...