Strona główna Ekstraliga Dżentelmeńskie umowy

Dżentelmeńskie umowy

-

Zastanawiam się, czy w polskiej lidze, coś może jeszcze nas zaskoczyć? Niby regulamin obejmuje wszystkie zagadnienia, a jednak żużlowe życie, co jakiś czas generuje nowe znaki zapytania. Właśnie pochyliłem się nad transferem Dominika Kubery z Unii Leszno do Motoru Lublin i nie wszystko rozumiem. Ale, do rzeczy.

Kubera rok temu, podpisując kontrakt z Unią Leszno Sportowa Spółka Akcyjna umówił się z prezesem Piotrem Rusieckim, że nie wpiszą kwoty odstępnego, gdyby Kubera po skończeniu wieku juniora na przykład zapragnął zmienić pracodawcę. Niby nic nowego przy zawieraniu umów na linii klub-zawodnik, może z wyjątkiem małego szczegółu – zabrakło dokumentu na piśmie, który zastąpiła ustna umowa i podanie sobie ręki.

No i co się okazuje? Gdy kilka miesięcy później miłość wygasła, strony przestały się kochać. Powstał problem. Kubera w listopadzie zmienił pracodawcę (podpisał kontrakt z Motorem), natomiast jego dotychczasowy płatnik (Unia) zażądał od Motoru ekwiwalentu za wyszkolenie zawodnika. I podniosło się larum!

Czytaj więcej  Najlepszy sportowiec 2019 to wg nas Bartosz Zmarzlik

Nie wiem, co zimą 2019 powiedzieli (przyrzekli?) sobie Rusiecki z Kuberą, ale dzisiaj wokół sprawy unosi się nieprzyjemny zapach. Okazuje się, że to nie Unia Leszno Sportowa Spółka Akcyjna domaga się zapłaty za wyszkolenie zawodnika, tylko stowarzyszenie czyli Klub Sportowy Unia Leszno, której prezesem jest Józef Dworakowski. Bo to właśnie stowarzyszenie, a nie spółka prowadzi szkółkę żużlową drużynowego mistrza Polski. Niby jedno ciało, ale osobno.

Dlaczego właśnie tak to funkcjonuje? Tylko mogę się domyślać, że taka struktura umożliwia zdobywanie środków finansowych na szkolenie młodzieży. Samorząd nie może wspierać finansowo szkolenia młodzieży w prywatnym podmiocie, czyli w Sportowej Spółce Akcyjnej. Domyślam się, że podobne mechanizmy funkcjonują w innych klubach. Podsumowując: każdy orze jak może.

Trwa walka o odstępne za wyszkolenie Dominika Kubery. A ten milczy odmawiając wywiadów (fot. Magazyn Żużel)

Wygląda na to, że Kubera rok temu powinien rozmawiać nie tylko ze spółką, ale też ze stowarzyszeniem. Być może rozmawiał z Dworakowskim, ale tego nie potwierdza. Tym bardziej, że odmawia udzielania wywiadów. Nam też odmówił. Za to ostatnio przemówił w rozmowie ze Sportowymi Faktami. Dowiadujemy się, że chłopak ma żal do Unii i podejrzewa, że macierzysty klub celowo robi mu pod górkę. Wcale tego nie wykluczam – pojawiła się szansa zarobienia niemałych pieniędzy (120 tysięcy złotych za każdy sezon). Łatwo więc policzyć, gdyż Kubera w barwach Unii spędził 6 sezonów.

Czytaj więcej  Wyścig z czasem. Bezsenna noc przed niedzielnym finałem

Mnie jednak bardziej interesuje regulamin, który porządkuje sporne kwestie. KS Unia (nie mylić z Unia SSA) należy się ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika. Ale można obejść ten przepis i to w bardzo prosty sposób. Wystarczy, że Kubera nie pojedzie w pierwszych trzech meczach sezonu, podpisze kontrakt w nowym oknie transferowym i Motor za wyszkolenie nie musi płacić.

Reklama

Nie zamierzam bronić ani Unii, ani Motoru, ani Kubery. Ale dziwne, że wystarczy na chwilę wysłać zawodnika na trybuny i klubowi, który go wychował, szkolił, poniósł koszty (w zamian miał dobry wynik sportowy i medale) nie należy się nawet złotówka. Interes jak się patrzy!

Panie Kępa, panie Rusiecki, panie Kubera, dżentelmeni tak nie postępuję

Reklama


Musisz przeczytać

Jedyna taka na świecie

Pierwsza na świecie i prawdopodobnie jedyna cyfrowa biblioteka żużlowa funkcjonuje w Lesznie. Choć akurat miejsce jej funkcjonowania jest informacją najmniej istotna – korzystać może...

Nowy sternik w Starcie