Strona główna Publicystyka Dziwne, głupie, nieprzewidywalne, czyli dzieje się!

Dziwne, głupie, nieprzewidywalne, czyli dzieje się!

-

Zaczyna się nowy tydzień i zapewne czekają nas nowe wydarzenie, bo życie nie znosi próżni. W polskim żużlu machina zaczyna kręcić się coraz szybciej – raz w lewo, raz w prawo i mielą się ze sobą zdarzenia zaskakujące i zaplanowane. Czego było więcej? Krótko: czarny sport, czyli DZIEJE SIĘ!

W ramach krótkiego “resume” ostatnich 7 dni w żużlowym maglu, wrzucamy na czołówkę zdarzeń dziwnych, głupich lub nieprzewidzianych następujące pozycje:

Podpisał, nie podpisał

Zakręcona jak butelka okazała się akcji pod tytułem: “Emil Sajfutdinow w Fogo Unii Leszno”. Nie nadążaliśmy. Jest, nie ma go, znowu jest. Do dzisiaj nie jesteśmy pewni, czy Sajfutdinow podpisał w Lesznie, czy chciał podpisać – czekamy na komunikat z PZM. Ale po kolei – zacznijmy chronologicznie: Rosjanin mając ważny kontrakt nie podpisał aneksu finansowego wg nowych stawek. Za karę miał trafić na karencję. Groziła mu nawet dwuletnia dyskwalifikacja. Prezes Unii Piotr Rusiecki ucieszył się, że lider mistrza Polski w końcu zmiękł i poszedł po rozum do głowy. Z Unii poszedł przekaz: uff, Sajfutdinow podpisał. Na co zawodnik odpowiedział: nic nie podpisałem. Co innego klub, co innego zawodnik. Termin parafowania aneksów upłynął 7 maja. Jeszcze bardziej zaskoczyła nas żużlowa centrala. Jeśli dokumenty wysłano pocztą, to możliwy jest poślizg – 3 dni. I bądź tu mądry, człowieku.

Dzieje się! (fot. Magazyn Żużel)

Były ulubieniec kibiców

Antonio Lindbaeck rozwiązał kontrakt w lidze szwedzkiej, żeby przeprowadzić się do Zielonej Góry i zarabiać w Polsce. Może to nic specjalnego, gdyby nie fakt, że Lindbaeck jest reprezentantem “Trzech Koron”. Wypiął się na swoich (miał kontrakt z Masarną Avesta)? Trener Masarny Stefan Baeckstroem twierdzi, że “Toninho” był ulubieńcem kibiców. Był! Naszym zdaniem, pojechał ostro po bandzie. Po takiej akcji, chyba wiele stracił. Dlatego przyjechał po kasę do Polski?

Reklama

Telefon do Jasona

Gdy polskie kluby biją na alarm, że kryzys, że pusto w kasie i sponsorzy uciekają, gdzie pieprz rośnie…wchodzi do akcji – cała na biało – Stal Gorzów. Pardon, Moje Bermudy Stal Gorzów. Działacze nadwarciańskiego klubu dzwonili do Jasona Crumpa i chcieli go dokooptować do składu w zbliżających się rozgrywkach. Dziwne? Skądże znowu. Crump na pewno obniżyłby koszty utrzymania drużyny. Może nawet jeździłby za darmo. Przecież nikt nie będzie płacić zawodnikowi, który po latach postanowił wznowić karierę. Co z tego, że kiedyś był mistrzem świata. Pomysł “Stalówki” pod hasłem szukamy oszczędności, godny zainteresowania i naśladowania.

Musisz przeczytać

Michał Świącik: bije się w piersi, chwali trenera i „przyklepuje” Miśkowiaka

-Jako prezes i właściciel klubu biorę na siebie, to co się wydarzyło - bije się w piersi prezes Eltrox Włókniarza Częstochowa, Michał Świącik i...

Najpierw Piter, teraz Emil!