More
    Strona głównaEkstraligaBetard Sparta WrocławGdzie dwóch się bije, tam Rusko korzysta

    Gdzie dwóch się bije, tam Rusko korzysta

    -

    Autor zdjęcia:Archiwum

    Zwróćcie uwagę, że prezes drużynowego mistrza Polski z Wrocławia Andrzej Rusko, nie biegnie jako pierwszy po nowych zawodników. A nawet jeśli pierwszy dzwoni, to zwykle „po cichaczu” – nikt nic nie wie. Działania konspiracyjne, to też taktyka. Rusko zabiera głos, gdy ma czarne na białym. Podpisany kontrakt leży na biurku. I to mi się podoba, chociaż wielu twierdzi, że szef Sparty w przeszłości nie zawsze grał fair play.

    Rok temu przelała się przez media fala spekulacji dotycząca przyszłości Artioma Łaguty. Rosjanin po ostatnim meczu w Grudziądzu ogłosił, że odchodzi z GKM. I od razu ruszyła lawina plotek i spekulacji. Że Artiom pójdzie do Lublina, żeby razem z bratem zbudować potęgę Motoru. Miał jeździć w Zielonej Górze i Toruniu. Wiadomo, gdzie trafił. I chyba nie mógł lepiej wybrać, co potwierdziły wyniki – złoty medal drużynowych mistrzostw Polski.

    Czytaj więcej  Obaj Australijczycy z góry patrzą na Leszno

    Jak się później okazało, prezes Andrzej Rusko już dawno miał porozumienie z Artiomem w szufladzie swojego biurka. I prawdopodobnie miał niezły ubawy, gdy czytał kolejne mrożące krew w żyłach informacje o negocjacjach prezesów z Lublina, Gorzowa, Torunia z Łagutą.

    Teraz prezes Sparty znów zabawił się z konkurentami. Gdy eWinner Apator Toruń już prawie drukował kontrakt do podpisania przez Bartłomieja Kowalskiego, to niespodziewanie wjechał mu w paradę prezes Marek Grzyb ze Stali Gorzów. Szef klubu z grodu nad Wartą już nawet sfotografował się z Kowalskim ubranym w koszulkę Stali. Żużlowy Gorzów zacierał dłonie i powoli zaczynał świętować. No i proszę, co się stało – nagle pojawił się SAM ON – prezes Rusko, który niewiele potrzebował, zrobił szach-mat i Kowalski w Sparcie. Rusko pojechał po mistrzowsku.

    Reklama

    Tak na marginesie, to ciekawe co na to prezes Grzyb i właściciel Apatora Przemysław Termiński? Podobno po drodze była jeszcze propozycja dla Kowalskiego z GKM Grudziądz, ale ludzie z Hallera wielkich nadziei sobie nie robili, wiedząc z kim przyszło im konkurować w wyścigu po 19-letniego juniora spod Jasnej Góry.

    I jak tu nie szanować prezesa Rusko tzn. precyzując – jego negocjacyjnej skuteczności? Szef Sparty ma to coś, czego nie mają w Gorzowie, Toruniu i Grudziądzu. Znów ich ograł.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Jason Doyle ostro nawrzucał Patrykowi Dudkowi

    Do spięcia pomiędzy nimi doszło na zawodach w Toruniu, kończących zmagania o medale indywidualnych mistrzostw świata. Jeden i drugi pożegnali się ze Speedway Grand...