Strona główna Aktualności Greg Hancock kończy karierę: najpierw rodzina, potem żużel

Greg Hancock kończy karierę: najpierw rodzina, potem żużel

-

Greg Hancock zakończył karierę, a my przekonaliśmy się, że czterokrotny mistrz świata to też wielki człowiek. Ponad żużel ważniejsza jest dla niego rodzina: chora żona i synowie

Stało się! Greg Hancock ogłosił wczoraj zakończenie żużlowej kariery. Były mistrz świata poświęcił się rodzinie:

– Ten rok opieki nad moją żoną i rodziną na wiele sposobów zmienił moje życie i nadał mu nową perspektywę. Jestem zadowolony z moich osiągnięć sportowych, teraz przyszedł czas na nowy rozdział. Podjęcie takiej decyzji było trudne, ale wiem, że dokonałem słusznego wyboru – oświadczył Amerykanin.

– Przez ostatnich 12 miesięcy mojej nieobecności w żużlu miałem wiele czasu na refleksję nad moją niesamowitą karierą. Ścigałem się na najwyższym poziomie, zdobyłem cztery mistrzostwa świata, odniosłem sukcesy w rywalizacji parowej i drużynowej – mówił o swojej decyzji Greg Hancock.

Hancock w maju ubiegłego roku poinformował o zawieszeniu kariery tłumacząc, że musi zaopiekować się żoną, która ciężko zachorowała i synami.  Rodzina dla niego była najważniejsza.

Kawał historii żużla

Światowy żużel wiele Kalifornijczykowi zawdzięcza. Hancock cztery razy wygrywał indywidualne mistrzostwa świata. Stał na najwyższym stopniu podium drużynowych mistrzostw świata. Jest rekordzistą starów w zawodach Grand Prix IMŚ. Wystąpił aż w 218 turniejach. W 1990 roku został objawieniem ligi angielskiej, będąc zawodnikiem Cradley Heath. Przygodę z polską ligą zainaugurował w barwach Unii Leszno w 1992 roku. Działacze leszczyńskiego klubu wypatrzyli go podczas telewizyjnej transmisji meczu ligi angielskiej. Amerykanin odpowiedział na zaproszenie i podczas pierwszej wizyty w Lesznie złożył swój autograf na kontrakcie.


Hancock mistrzostwo Polski po raz pierwszy zdobył w 2011 roku, będąc zawodnikiem zielonogórskiego Falubazu. W ub. roku nie startował na żużlu, ponieważ zajął  się chorą żoną. Kilka miesięcy temu podpisał tzw. umowę warszawską z ROW Rybnik, ale nie chciał obiecać, że na pewno wróci na tor. Mimo tego miał również zapewnione miejsce w cyklu Grand Prix IMŚ. Władze BSI przyznały mu tzw. dziką kartę na sezon 2020.

Hancock zapowiedział, że pozostanie przy sporcie żużlowym. Na razie jednak nie zdradził w jakiej wystąpi roli. Obiecał, że w ciągu najbliższych kilku tygodni ogłosi swoje plany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

Martin Smoliński: sprzedaje maski i czeka na Grand Prix

Martin Smoliński, mimo pandemii, na brak zajęć nie narzeka. Niemiecki żużlowiec oprócz przygotowywania swoich motocykli sprzedaje maski m.in. dla strażaków.Smoliński zajmuje się dystrybucją masek...