Strona główna Zawodnicy Jack Holder. Nagle wezwany do Leszna

Jack Holder. Nagle wezwany do Leszna

-

W cyklu Biografie zawodników

Jack Holder urodził się 23 marca 1996 roku. Od samego początku jego kariery z żużlem pomagali mu starsi bracia: James i Chris. Najmłodszy z braci Holderów marzył, aby w przyszłości dołączyć do klubu z Torunia i jeździć wspólnie z Chrisem. Marzenie zostało spełnione w niecodziennych okolicznościach.

Australijczyk rozpoczął swoją przygodę ze speedwayem od jazdy w klasie 250 cc. Z czasem przeszedł na 500 cc i w swoim kraju pokazał, że jest utalentowanym zawodnikiem. W 2015 roku trafił do ligi angielskiej, gdy zakontraktował go Plymouth Gladiators. Holder potwierdził swoje olbrzymie możliwości rok później i został młodzieżowym mistrzem Australii. Otarł się ponadto o medal mistrzostw świata juniorów, przegrywając bieg dodatkowy o brąz z Robertem Lambertem.

(fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda)

Przed sezonem 2017 podpisał wymarzony kontrakt z KS Toruń. Nie dawano mu jednak zbyt wielkich szans na jazdę w zespole ówczesnego wicemistrza Polski. Młodszy z braci Holderów ostatecznie zadebiutował w toruńskich barwach, gdy klub był zdziesiątkowany kontuzjami. Holder nagle został wezwany na mecz do Leszna i zdobył aż 13 punktów i trzy bonusy. Do końca sezonu już nikt nie odstawiał go od składu, a Australijczyk przyczynił się do utrzymania drużyny w PGE Ekstralidze.

Czytaj więcej  Krzysztof Buczkowski. Wreszcie wyszedł ze strefy komfortu

W sezonie 2018 Australijczyk potwierdził swoją wielką przydatność dla drużyny, osiągając średnią 1,708 pkt/bieg. Dużo gorzej było w 2019 roku. Holder zajmował miejsce rezerwowego, ale od początku spotkania zastępował najczęściej Norberta Kościucha. Plan taktyczny nie pomagał drużynie ani sam Holder, który zaliczył sezon poniżej oczekiwań. Torunianie ponadto z hukiem spadli z ligi.

Na kolejny sezon Jack został w Toruniu. Drużyna pod nazwą eWinner Apator Toruń zdominowała rozgrywki na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Jack został najlepszym zawodnikiem ligi, a dodatkowo jeździł jako „gość” w Stali Gorzów w PGE Ekstralidze. Po jego przyjściu do zespołu gorzowianie podnieśli się z kryzysu i w efekcie końcowym znaleźli się w finale rozgrywek.

Reklama

Australijczyk otrzymał także szansę na pokazanie się w Grand Prix jako „dzika karta”. Holder dwukrotnie pojechał w Toruniu, lecz bez większych sukcesów.

W 2021 roku najmłodszy z żużlowego klanu Holderów nie spuścił z tonu i ponownie był jednym z liderów Apatora Toruń. Australijczyk marzył także o wejściu do cyklu Grand Prix jako stały uczestnik, ale nie było mu to dane. W tej chwili do pełni szczęścia brakuje mu tylko walki o indywidualne mistrzostwo świata.

Reklama

Must Read

“To pozytywne zaskoczenie, bo mówiło się o dużo słabszych zawodnikach”

Rozmowa ze Stanisławem Burzą – wychowankiem i byłym zawodnikiem Unii TarnówJeszcze Unia nie zginęła. Choć jaskółki pofrunęły naprawdę nisko. Wygrzebie się Tarnów z tej...