More
    Strona głównaAktualnościJak nic, idzie na rekord... wykluczeń

    Jak nic, idzie na rekord… wykluczeń

    -

    Adrian Miedziński w sezonie 2021 wygrał walkę o miejsce w składzie Apatora Toruń z Tobiaszem Musielakiem. Kibice z Grodu Kopernika doceniają swojego wychowanka za zasługi dla klubu, ale chwilami mają prawo być wściekli. Niewielu zawodników jeździ tak nerwowo, jak Miedziński.

    35-latek w niedzielnym spotkaniu z Włókniarzem Częstochowa w kluczowym momencie meczu spowodował upadek Mateusza Świdnickiego. „Miedziak” ewidentnie zmienił tor jazdy i podciął po zewnętrznej części toru juniora drużyny częstochowskiej. Świdnickiemu całe szczęście nic się nie stało, ale jego uderzenie o tor było dość mocne. Po meczu Miedziński przed kamerami telewizyjnymi próbował tłumaczyć swoją postawę.

    Czytaj więcej  Rosjanie w biało-czerwonych barwach? Wątpliwe

    – Szkoda mojego biegu. Co prawda zmieniłem tor jazdy, ale Jeppesen przymknął gaz i go podniosło. Musiałem odbić, chciałem się rozpędzać, a nie mam lusterek, nie wiem, czy na prawo ktoś jedzie – powiedział.

    Niewielu zawodników jeździ tak nerwowo jak Adrian Miedziński (fot. Magazyn Żużel)

    Reprezentant Apatora Toruń jak zwykle w takich sytuacjach nie zgadza się z decyzją sędziego. Trzeba jednak przyznać, że jego jazda w ostatnich latach powoduje spore zagrożenie dla innych zawodników. Miedziński albo powoduje upadek rywala, albo sam z niewiadomych przyczyn zapoznaje się z nawierzchnią toru.

    Czytaj więcej  Bartosz Zmarzlik ma godnego rywala w walce o mistrzostwo świata

    W tym sezonie 35-latek ma już na koncie trzy wykluczenia w pięciu spotkaniach. W tej niechlubnej statystyce równać z nim może się tylko Grigorij Łaguta, reprezentujący na co dzień Motor Lublin.

    Reklama

    Niestety, ale wiele wskazuje na to, że Miedziński dąży do wyrównania statystyk z poprzednich lat. W sezonie 2020 jeździł w 1. Lidze, gdzie zanotował na swoim koncie aż sześć wykluczeń. W sezonach 2018-2019 w barwach Włókniarza Częstochowa literka „w” pojawiała się przy jego nazwisku dziesięciokrotnie.

     

    Wygląda na to, że wychowanek Apatora Toruń powinien zmienić swoje podejście do żużla. Jego nerwowa jazda może odbić się na zawodnikach negatywnie pod względem zdrowotnym. Na wszystkim cierpi także drużyna, bo często jedno wykluczenie potrafi zaważyć o rezultacie końcowym danego spotkania.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Mateusz Cierniak postawił kropkę nad i. Gratulacje!

    Jak powiedział, tak zrobił i dzisiaj Mateusz Cierniak jest mistrzem świata juniorów. Wychowanek tarnowskiej Unii, aktualnie reprezentant Polski i Motoru Lublin, wczoraj na toruńskiej...