Strona główna Publicystyka Jak uzdrowić SoN? Mamy świetny pomysł!

Jak uzdrowić SoN? Mamy świetny pomysł!

-

Speedway of Nations w Lublinie wypadł blado ze względu na pogodę, ale niezależnie od deszczu, sam projekt SoN nie ma większego sensu. Trzeba zmienić nie tylko nazewnictwo, ale i zasady, aby go naprawić. SoN musi zamienić się w Mistrzostwa Świata Par i skończy się cyrk.

Reklama

Zacznę od tego, że SoN to żadne mistrzostwa świata. Czysto teoretycznie te zawody nie mają żadnej oficjalnej rangi. FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) wprost twierdzi, że zwycięzcy SoN są mistrzami Speedway of Nations. Oficjalnie nie nazywa się zwycięskiej drużyny mistrzami świata, choć wypada to robić ze względu na to, że SoN jest kontynuacją Drużynowego Pucharu Świata.

Tym samym nazwę SoN trzeba po prostu zastąpić Mistrzostwami Świata Par, które ostatni raz zorganizowano w 1994 roku. Wiem, że FIM nie lubi powrotów do starych wydarzeń i tradycji, ale takie powinno być nazewnictwo. Każda dyscyplina sportu w zależności od specyfiki ma mistrzostwa świata, to żużel również musi je mieć.

SoN musi zmienić i nazewnictwo i zasady (fot. Speedway Ekstraliga)

Obecne rozgrywki, w których rywalizują zespoły narodowe, wyglądają co najmniej dziwnie przez zasady, które obowiązują. Tęgie głowy z BSI oraz FIM wymyśliły, że finał SoN musi się odbywać przez dwa dni, ale o wszystkim i tak decydują dwa ostatnie wyścigi. Żużlowcy jadą łącznie 44 biegi, z których dwa ostatnie są barażem i finałem, gdzie można stracić w jednej chwili cały dorobek z dwóch dni rywalizacji.

Czytaj więcej  Pięć godzin walki w deszczu. Dramaturgia, wypadki, emocje

A może by tak wrócić do tradycyjnej tabeli biegowej bez barażu i finału? Niech zwycięży zespół najlepszy po fazie zasadniczej, bo na co komu dodatkowa rywalizacja? Myślę, że zawody w parach, to nie jest Grand Prix i nie trzeba wszystkiego powielać z turniejów indywidualnych. W dodatku niech finał SoN będzie miał formułę jednodniową. Nie ma sensu tego wszystkiego rozciągać, należy postawić na 21 wyścigów. Będzie ich wtedy aż 23 mniej niż obecnie, ale nie oznacza to, że będzie mniej emocji.

Czytaj więcej  Krzystyniak nie kupuje produktu pt. Speedway of Nations

Jeśli turniej parowy miałby się składać tylko z fazy zasadniczej, to należy wrócić do starej formy punktowania wyścigów, czyli za 1. miejsce – 3 pkt, za 2. miejsce – 2pkt itd. To sprawi, że ponownie w gonitwach będziemy mogli być świadkami remisów, a obecnie tak nie jest przy wprowadzonej punktacji, gdy pierwszy zawodnik na mecie otrzymuje 4 punkty, a ostatni 0.

Reklama

Ostatnią rzeczą, o której chciałbym wspomnieć to składy poszczególnych drużyn. Obecnie rezerwowy w SoN jest junior, który musi jechać co najmniej raz. W tej kwestii również wróciłbym do Mistrzostw Świata Par rozgrywanych w latach 1970-1994. Niech w każdych zawodach parowych jadą najlepsi, bez podziału na seniorów, czy juniorów.

W SoN obserwujemy swego rodzaju wypaczanie pozycji rezerwowego, bo koniecznie musi ją zająć młodzieżowiec. Tym samym dla seniorów pozostają zaledwie dwa wolne miejsca. Np. Rosja już trzy sezony dzieli i rządzi w SoN, ale z wielkiej trójki zawodników: Emil Sajfutdinow – Grigorij Łaguta – Artiom Łaguta zawsze jeden wypada poza kadrę. Gdyby przywrócono stare zasady, cała trójka zmieściłaby się w składzie i każdy miałby szansę wyjazdu na tor.

Teoretycznie każde propozycje zmian można przedstawić działaczom FIM, ale niestety mam wrażenie, że w ostatnich latach zarówno dla nich, jak i dla BSI liczą się tylko pieniądze. Żużel cierpi, a panowie w marynarkach czekają tylko na forsę. To się musi zmienić, tradycja musi wrócić! Najlepiej by było, gdyby Mistrzostwa Świata Par rozgrywać naprzemiennie z Drużynowym Pucharem Świata, co dwa lata. Wówczas obie imprezy miałyby wielki prestiż, a dziwadło pod nazwą Speedway of Nations wylądowałoby w koszu.

Reklama


Musisz przeczytać

Tomasz Gollob wzruszająco pożegnał Zenona Plecha

Tomasz Gollob niedawno pokonał koronawirusa, ale stan zdrowia cały czas nie pozwala mu uczestniczyć w życiu publicznym. Dlatego nie towarzyszył w ostatniej drodze Zenona...