More
    Strona głównaAktualnościJan Krzystyniak: „W starciu z Lublinem Włókniarza stać na niespodziankę"

    Jan Krzystyniak: „W starciu z Lublinem Włókniarza stać na niespodziankę”

    -

    Rozmowa z Janem Krzystyniakiem – byłym zawodnikiem i trenerem Unii Leszno

    Coraz więcej głosów, że w finale Ekstraligi, Motor Lublin pojedzie ze Stalą Gorzów. A pan przecież widział tam Unię Leszno…

    Najmocniejszy jest w tej chwili Motor Lublin i nie ma nawet o czym dyskutować. Widać to w tabeli, ale widać też jak się ogląda ich mecze. Zaskoczyła mnie ta ostatnia porażka Gorzowa w Częstochowie, bo wydawało się, że Stal zaczyna jechać coraz lepiej. A tu zabrakło Lindgrena, ale ten młody Miśkowiak w końcu się obudził. Rozprowadzał wszystkich i taka dyspozycja dnia zdecydowała o wyniku meczu. A ten Lublin prezentuje się cały czas solidnie. Gorzów na pewno też kandyduje to tej czołówki i do walki o medale. Ale czy finał będzie Motor – Stal? Tego jeszcze nie wiem. Jeszcze jest parę spotkań.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Kto jeszcze ewentualnie?

    A może Włókniarz Częstochowa? Jeśli oni się pozbierają, ci juniorzy zaczną jechać i Jeppesen w końcu zacznie robić jakieś punkty, to oni mogą być naprawdę groźni i to jeszcze w tym sezonie.

    Nie wiem, czy to nie byłby pech dla Motoru Lublin, gdyby już w pierwszej rundzie fazy play off spotkali się z Włókniarzem Częstochowa.

    Bo Włókniarz moim zdaniem mógłby nawet zrobić jakąś niespodziankę, gdyby wszyscy zawodnicy pojechali na swoim poziomie.

    Aż tak?

    Tak i byłoby to nie fair dla Motoru Lublin, który w przekroju całego sezonu prezentuje się zdecydowanie najlepiej. I teraz co? Ja zawsze uważałem, te play offy za zbędne, a już na pewno za nie do końca sprawiedliwe. Drużyna, która nie przegrała przez cały rok żadnego meczu, może mieć jakąś kontuzję, czy może mieć gorszy dzień i odpada po jednym meczu i kończy sezon. Na razie wygląda, że Motor i Gorzów, ale play offy, to już jest szczęście. Trochę przypadku, nawet też odpowiednia pogoda i te silniki pracują inaczej.

    Reklama

    Myślę, że w tamtym roku, Lublin właśnie przez pogodę nie został mistrzem Polski. Zaczęło padać i ten remis z wrocławską Sparta u siebie, zaważył o tytule mistrzowskim. Przecież we Wrocławiu ten Motor bardzo dobrze się zaprezentował w tym rewanżu. Gdyby nie to załamanie pogody, to złoto byłoby w Lublinie. Także dzisiaj trudno przewidzieć, kto jest na 100% faworytem PGE Ekstraligi.

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Wymowne statystyki Unii Leszno

    Gdy Fogo Unia Leszno zaczynała sezon od czterech zwycięstw, to kibice tego klubu przecierali oczy ze zdumienia. Później Byki długo utrzymywały miejsce na podium....