Strona główna Archiwum Jason Crump: Przetrwają tylko najlepsi

Jason Crump: Przetrwają tylko najlepsi

-

Reklama

Jason Crump trzykrotnie sięgnął po koronę króla speedwaya. Żużlową scenę opuścił w grudniu 2012, będąc szóstym zawodnikiem na świecie.

Zniknął pan z żużlowego świata. Co pan porabia?
Jason Crump: Kilka lat te mu za kończyłem ściga nie na żużlu. Aktualnie pro wadzę działalność gospodarczą. Speedway stanowił moje życie i jemu się poświęciłem. Teraz przyszedł czas dla rodziny i spełnienia zawodowego.

Żużel stał się panu obcy, czy jednak jakieś związki jeszcze pozostały?
Żużel to jest moje życie. Ten sport w naszej rodzinie zapuścił długie korzenie. Dziadek, tata, później ja, wszyscy startowaliśmy na żużlu i poznaliśmy smak tego sportu. Speedway u Crumpów jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Nie da się tego wymazać. Tak już zostanie na zawsze. Bywam na zawodach, zaglądam na treningi. Interesuję się czarnym sportem.

Może powinien pan mocniej zaangażować się i na przykład pomóc australijskiemu żużlowi osiągnąć szczyty?
Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Po pierwsze, mam swoje zawodowe obowiązki. Po drugie, to nie są kwestie do załatwienia w pół roku. O wynikach decyduje cały proces. W Australii można szkolić i budować podstawy, ale droga do sukcesów prowadzi przez Europę. Musisz polecieć na Stary Kontynent i tam ścigać się z najlepszymi. W Polsce, Anglii, Szwecji, Danii są większe możliwości rozwoju dla młodych talentów. Z kolei, w naszej ojczyźnie młodych, chętnych do ścigania nie brakuje.

Leigh Adams wykorzystuje swoje dobre kontakty z Unią Leszno. Dzięki temu kilku młodych zawodników dostało szansę w polskiej II lidze. Słyszał pan o współpracy australijsko – polskiej?
Znam temat. Bardzo dobry pomysł. Niepowtarzalna szansa dla naszych młodych zawodników. Oni nie mają łatwo, więc drogę, którą przebędą by zostać żużlowcem, trzeba szanować. Nie wszystkim się udaje. Prze trwają tylko najlepsi, ale na tym to polega. Tak jest również w życiu.

Brakuje mocnych nazwisk – Leigh Adams, Ryan Sullivan, Crump – nie tylko w Grand Prix IMŚ, ale również na ligowych torach. Australia nie ma tak mocnej drużyny, jaką tworzyliście na przykład w latach 2001 i 2002. Zgodzi się pan z naszą opinią?
Wtedy wygraliśmy dwa razy z rzędu. Wygraliśmy Drużynowy Puchar Świata i chyba rok później, czyli w 2003 zajęliśmy 2 miejsce. Mieliśmy swoje pięć minut. Poważnie mówiąc, mieliśmy na prawdę mocny zespół. Adams, Boye, Sullivan, Wiltshire – każdy był gwarantem zdobyczy punktowej. Teraz w Australii mamy innych zawodników, którzy również startują w Grand Prix IMŚ. Być może nie są tak skuteczni, jak byśmy tego sobie życzyli, ale daj my im trochę czasu. Być może jest to ten moment, gdy na stępu je wymiana pokolenia. Wierzę, że młodzi zawodnicy, którzy co raz moc niej zaznaczają swoją pozycję w światowym żużlu, będą w przyszłości walczyć o medale.

Proszę o jeden przykład, jedno nazwisko. Kto spośród pana rodaków w przyszłości może stanąć na podium MŚ?
Młodych zawodników w Australii mamy wielu. Najważniejsze, że się rozwijają, uczą i poprawia ją wyniki. Przykładem może być Max Fricke, który cały czas idzie do przodu. Jako młody zawodnik pokazał się w ojczyźnie, za nim wypłynął na szersze wody. Zdobył złoty medal indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Jeszcze jako junior dostał szansę w reprezentacji kraju. Brał udział w Drużynowym Pucharze Świata, zbierał doświadczenie i to również procentowało. Już wie, co to jest Grand Prix. Poznał specyfikę rywalizacji. W przyszłym roku będzie stałym uczestnikiem cyklu. Życzę mu jak najlepszych wyników.

Młodych zawodników w Australii mamy wielu. Najważniejsze, że się rozwijają, uczą i poprawiają wyniki

Żużel w Australii i w Europie. Jakie są największe różnice? Chodzi o całokształt.
To są dwa różne światy. Mógłbym długo mówić i porównywać. U nas nie ma warunków rozwoju. Chłopcy,  którzy decydują się na żużel, muszą wiedzieć i być przygotowani, że prędzej czy później przyjdzie im spakować plecak i polecieć do Anglii i tam podjąć rękawice. Najbardziej zdeterminowani i oczywiście utalentowani osiągną cel. Ale to jest naprawdę ciężki kawałek chleba. Młodzi ludzie są zdani na siebie, daleko od domu i wiadomo, że muszą być dwa razy lepsi od miejscowych chłopaków, żeby ktoś dał im szansę.

Rozmawiał: Jakub Gralik

CRUMPowie

Neil Street, dziadek Jasona Crumpa był pionierem wyścigów żużlowych w Australii. W 1952 roku poleciał do Wielkiej Brytan ii i tam rozwinął nie tylko swój talent żużlowy, ale jednocześnie wiedzę i umiejętności techniczne. Ścigał się na żużlu i był konstruktorem silników żużlowych. Jego córka Carole poślubiła Phila Crumpa, czołowego żużlowca Australii w latach 70 (brązowy medalista IMŚ 1976 w Chorzowie). Owocem ich miłości był Jason. To on w rodzinie Crumpów osiągnął największe sukcesy. W 1995 roku został mistrzem świat a juniorów i trzykrotnie sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza świata (2004, 2006, 2009). Trzy raz z reprezentacją narodową wygrał Drużynowy Puchar Świata (1999, 2001, 2002). Przez ponad dekadę zajmował silną pozycję wśród najlepszych zawodników na świecie. Czy jego synek Seth podąży śladami pradziadka (Neil Street zmarł w 2011 r.), dziadka i taty i również zostanie żużlowcem?

Jason Crump i jego trzeci tytuł mistrzowski – IMŚ’2009

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

Miłość do żużla z długim stażem

Zbigniew Wachowski fanem żużla i leszczyńskiej Unii jest od 1951 roku. Jako kibic debiutował na... I memoriale im. Alfreda Smoczyka. Opowiada nam o czarnym...