Jeśli potwierdzi się, że Apator Toruń wypożyczył Jasona Doyle’a do Włókniarza Częstochowa i zawodnik po sezonie 2020 ma wrócić do grodu Kopernika, to gratuluję pomysłu. Niedawno dostałem pytanie od jednego z dziennikarzy: kto na tym interesie zarobi, a kto straci?

Jestem przekonany, że Australijczyk dobrze sobie wszystko przemyślał. Toruń w I lidze może chciałby zaoszczędzić, więc istniało ryzyko, że nie weźmie go na wszystkie mecze. Doyle w Częstochowie dostanie dobry kontrakt i dobrze zarobi. Topowi zawodnicy wiedzą, co robią. Zmienialiby kluby i podpisywali kontrakty, co miesiąc. Żeby tylko kasa wpływała na ich konto.

Włókniarz poszedł po bandzie. Zainwestował w gwiazdę i może to im się opłacać. Pod warunkiem, że zdobędą mistrzostwo Polski. Mając w drużynie Leona Madsena, Fredrika Lindgrena, Doyle’a, Rune Holtę, Pawła Przedpełskiego i młodego Miśkowiaka, to będzie trochę kosztować. Postawili wszystko na jedną kartę. W przypadku sportowego niepowodzenia, pieniądze pójdą w błoto.

O ile Doyle jest gwarantem zdobyczy punktowej na określonym poziomie, to nie wierzę w Runego Holtę. Kiedyś był czołowym zawodnikiem ekstraligi. Jednak te czasy już nie wrócą. Zawodnik ma swój wiek i przede wszystkim perturbacje zdrowotne. Zaliczył kilka groźnych kontuzji. Owszem, zaliczy przebłyski skutecznej jazdy, ale żeby na nim opierać siłę drużyny?

Apatorowi trochę się dziwię. Może chciał zmniejszyć koszty, wypożyczając Australijczyka do innego klubu. Ale po co, klauzula powrotu Doyle do Torunia? Działacze „Aniołów” chcą wrócić do błędów z tego roku? Znowu postawić na zawodników, którzy spuścili zespół do I ligi? Bracia Holderowie, do tego Doyle i może jeszcze Niels Iversen i za dwa lata mamy powtórkę z rozrywki. Właściciel klubu nie wyciąga wniosków z tego co się stało.

Doyle może śmiać się z prezesów polskich klubów. Mało, że jego drużyna spadła z ekstraligi, to jeszcze rozwinęła mu dywan do Częstochowy. A za rok pewnie przywita go w Toruniu jak bohatera. Żużlowiec mało, że zarobi w Częstochowie, to jeszcze zapewnił sobie przyszłość. W Toruniu na niego czekają.

Jan Krzystyniak