Strona główna Publicystyka "Kasa, Misiu, kasa...."

“Kasa, Misiu, kasa….”

-

Skąd my to znamy? W życiu, w gospodarce, w sporcie pieniądz rządzi. Jednych to dziwi, innych irytuje, wielu zdążyło się przyzwyczaić. Jak nie zapłacisz (często przepłacisz), to niewiele osiągniesz.

Reklama

Dlatego śmieszą mnie, chwilami nawet denerwują tłumaczenia żużlowców, którzy zdecydowali się na transfer do innego klubu i przy tym zaznaczają, że pieniądze W OGÓLE nie miały znaczenie. Że miał dużo lepsze oferty pod względem finansowym i z nich nie skorzystał. Naprawdę wzruszające.

Mam uwierzyć, że Martin Vaculik przeszedł do Stali Gorzów, bo na północy województwa lubuskiego są lepsze warunki do ścigania na żużlu, niż w Falubazie Zielona Góra? Że słońce szybciej wstaje w Gorzowie niż w “Zielonce”, albo ściganie u boku mistrza świata Bartosza Zmarzlika daje większą motywację, zamiast jeżdżenie w lewo przy Wrocławskiej? Vaculik już raz odchodził z Gorzowa. Teraz do niego wraca. Już wiecie, co powie na dzień dobry w Gorzowie?

Czytaj więcej  Deklarują, że chcą wrócić do Leszna, ale czy będą mieli z czym wracać? Czyli dylematy wychowanka

Myślicie, że dwaj wychowankowie leszczyńskich Byków – Dominik Kubera i Bartosz Smektała znaleźli nowych pracodawców, tylko po to, by “wyjść ze strefy komfortu”? Tak to tłumaczy Smektała. Obaj wychowankowie Unii mówią o sportowym rozwoju, podnoszeniu kwalifikacji itp. Tak jakby Unia Leszno im tego nie gwarantowała.

Czytaj więcej  Na półmetku Jason Doyle, Matej Zagar, Max Fricke w poczekalni

Wyobraźcie sobie, że piłkarz dostaje ofertę reprezentowania FC Barcelona i rezygnuje z propozycji gry u boku Leo Messiego i innych gwiazd, bo stawia na swój sportowy rozwój i wybiera na przykład kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg, który leży na petrodolarach z Gazpromu.

Mogę zrozumieć młodego Mateusza Cierniaka, że stawia na rozwój, chce ścigać się z najlepszymi i przechodzi z pierwszoligowej Unii Tarnów do ekstraligowego Motoru Lublin. Analizuje, gdzie korzystniej o miejsce w składzie, o wynik swój i drużyny. Ale jak się okazuje, kasa również ma znaczenie.

Reklama

Trener Stali Gorzów Stanisław Chomski zdradził, że chcieli Cierniaka sprowadzić na Jancarza. Rozmawiali o tym z jego ojcem, proponując duże możliwości rozwoju u boku mistrza świata i doświadczonego trenera. Żądania finansowe Cierniaka-seniora, jak to określił Chomski, okazały się nieadekwatne i nieetyczne. Podobno były tak duże do możliwości i umiejętności sportowych Mateusza, że Stal musiała spasować.

Czytaj więcej  Mateusz Cierniak. A jednak: witaj ekstraligo!". A konkretnie?

Lubelski Motor wydaje się być finansowym potentatem w ekstralidze, wspieranym przez spółki Skarbu Państwa. Dlatego stać go było nawet na pozyskanie Bartosza Zmarzlika. Gorzowska Stal musiała wiec stanąć na głowie i klaskać uszami do swoich sponsorów, by dołożyli grosza i zatrzymali mistrza świata w macierzystym klubie. Gorzowianie z triumfem ogłosili, ze cal osiągnęli i Zmarzlik może liczyć na najwyższy kontrakt w historii PGE Ekstraligi.

Działanie bardzo odważne, ale po części także wymuszone przez konkurencję. Czy budżet Stali wytrzyma tak duże obciążenie? Przecież czeka nas kolejny sezon z wielką niewiadomą z powodu pandemii koronawirusa. Co gorsza, prezesi drugi raz nie będą mogli wycofać się z obietnic i w marcu żądać renegocjacji kontraktów. Zawodnicy nie przyjmą tłumaczenia, że “pandemia nas wszystkich zaskoczyła”.

Kasa, Misiu, kasa kręci żużlową karuzelą transferową. Nie ma sentymentów, ani kumpli. Płacisz i masz!

Reklama


Musisz przeczytać

Roman Jankowski zdradza, kto jest najbliżej występów w Ekstralidze

Fogo Unia Leszno rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Treningi w sali gimnastycznej prowadzi trener Michał Turyński. W szeregach leszczyńskich Byków znalazła się liczna grupa...