Strona główna Reportaż Kazimierz Adamczak: zapomniany Byk z Miechcina

Kazimierz Adamczak: zapomniany Byk z Miechcina

-

Tylko starsi kibice mogą pamiętać Kazimierza Adamczaka. Wychowanek Unii Leszno pochodził z Machcina koło Ponieca. Adamczak z macierzystym klubem zdobył pięć medali drużynowych mistrzostw Polski.

Dzisiaj mało kto wspomina Kazimierza Adamczaka. “Kaziu” nigdy nie był gwiazdą, za to był bardzo solidnym ligowcem. Zaczął karierę w 1974 roku i, co niesamowite, w ciągu 7 lat przygody z czarnym sportem, aż pięć razy stanął na podium drużynowych mistrzostw Polski. Trener Andrzej Pogorzelski często powtarzał, że Adamczak miał talent, mógł więcej osiągnąć. W 1974 roku wchodził do zespołu, który tworzyli m. in. Zdzisław Dobrucki, Zbigniew Jąder, Jerzy Kowalski, A. Pogorzelski, Czesław Piwosz, Stanisław Turek i tzw. młode wilki – Mariusz Okoniewski i Roman Jankowski. W leszczyńskiej Unii powoli następowała wymiana pokolenia.

Solidny bagaż punktów

Pogorzelski został trenerem Unii, Zbigniew Jąder przeniósł się do Stali Rzeszów, natomiast Zdzisław Dobrucki zakończył karierę. Dlatego coraz mocniej o miejsce w składzie walczyli młodzi wychowankowie.

Kiedy Kazimierz Adamczak w 1974 zdobył żużlowe uprawnienia, od razu zaczął startować w lidze. Debiutancki sezon zakończył ze średnią biegową 1,1 pkt. Dla porównania, każdy następny sezon miał lepszy. Gdy Unia w 1979 roku zdobywała mistrzostwo kraju, Adamczak był jej trzecim zawodnikiem (za Okoniewskim i Jankowskim) pod względem skuteczności (2,04 pkt).

Unista z Machcina zadebiutował w lidze angielskiej w 1976 roku. Na rok wyjechał na Wyspy i trafił do klubu z Exeter. Ivan Mauger, nowozelandzki mistrz speedwaya, był tam liderem zespołu. Jego drużyna rok wcześniej wywalczyła 4 miejsce w lidze. Właściciele Exeter byli jednak niepocieszeni, gdyż wcześniej cieszyli się z tytułu mistrzowskiego i dlatego zimą 1975 sięgnęli po kilku nowych zawodników. Wśród nich znalazł się debiutant z Leszna.

– Anglia miała pomóc rozwinąć skrzydła dobrze zapowiadającemu się Adamczakowi. Takie były czasy, że żużlowiec musiał na rok wyjechać z kraju i nie mieliśmy go w Lesznie – wspomina Andrzej Pogorzelski, trener Adamczaka w Unii w latach 70.

Zaprosili na próbę

Kazimierz Adamczak wielkiej kariery jednak w Exeter nie zrobił. Angielski klub dał mu szansę w kilku meczach. Po latach okazało się, że Brytyjczycy nie mieli przekonania do żużlowców z bloku socjalistycznego, a Adamczaka zaprosili na próbę. Gdy mieli wybierać żużlowca do startu w meczu sięgali po Anglika lub Skandynawów, chociaż Polak wygrywał z nimi na treningach. W końcu z Exeter wypożyczono go do Hull.

Adamczak po roku wrócił do polskiej ligi. Już podczas pierwszego meczu wyróżniał się nowym, efektownym kombinezonem. Jak się okazało, wcale nie był nowy. Kazimierz Adamczak odkupił go od Malcolma Simmonsa, który startował w nim w finale światowym IMŚ w Chorzowie, zdobywając srebrny medal.

Adamczak w Unii jeździł 7 sezonów. Wystąpił w 83 meczach, zdobywając 561 punktów i 70 bonusów. Trzykrotnie zakwalifikował się do udziału w finale indywidualnych mistrzostw Polski. Przygodę z żużlem zakończył w 1981 roku. Był pierwszym żużlowcem w małym Miechcinie w gminie Poniec. Z tej samej miejscowości pochodzi Zenon Kasprzak. Adamczak chorował, zmarł w 1994 roku, wieku 40 lat.

fot.Archiwum

Musisz przeczytać

Talent był… i go nie ma

Tylko trzech polskich żużlowców - Jerzy Szczakiel, Tomasz Gollob, Bartosz Zmarzlik - dostąpiło zaszczytu, zdobywając tytuł indywidualnego mistrza świata. Czy w historii polskiego speedwaya...