Temat KSM (Kalkulowana Średnia Meczowa)w polskiej lidze wraca jak bumerang. Coraz więcej klubów występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej upomina się o wprowadzenie zmian w regulaminie. KSM powinien wyrównać siłę drużyn. Czy wpłynie na podniesienie poziomu rozgrywek? Tego nikt nie zagwarantuje.

Jedno jest pewne – stracą mocne zespoły, zyskają słabe, które z trudem kompletują kadrę. Za przykład może posłużyć sytuacja PGG ROW Rybnik. Beniaminek dysponuje środkami finansowymi i mógł sypnąć groszem na transfery, ale jak się okazuje, nie ma kogo kupić. Deficyt dobrych zawodników, to jeden z większych problemów najsilniejszej żużlowej ligi na świecie.
Działacze twierdzą, ze jeśli nie ma wystarczającej ilości wartościowych żużlowców, to trzeba znaleźć sposób i nimi się podzielić. Sprawę miałoby załatwić wprowadzenie KSM.

– Mam nadzieję, że władze PGE Ekstraligi i większość zespołów podejmą decyzję o wprowadzenia KSM – mówił na antenie Radia Freee prezes lubelskiego Motoru, Jakub Kępa. – Z doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy beniaminek ma bardzo trudne zadanie z budowaniem zespołu. Widać to teraz po PGG ROW-ie Rybnik. Bez wprowadzenia KSM, każdy z nowych zespołów będzie miał ten sam problem.

W Lublinie i Rybniku są za wprowadzaniem zmian. Przeciwko sztucznym regulacjom, bo tak nazywają KSM są władze leszczyńskiej Unii. Dlaczego mistrz Polski musiałby pozbywać się najlepszych zawodników, którzy chcą nadal startować w biało – niebieskich barwach i nawet podpisują dwuletnie kontrakty. Tylko po to, by konkurenci mogli toczyć z nimi wyrównane boje?
– Własnie dlatego – usłyszeliśmy krótką odpowiedź od jednego z prezesów klubu ekstraligi, który popiera pomysł z KSM.
Wiadomo, że KSM-u w 2020 roku nie będzie, ale nie wykluczone, że wróci w 2021 roku. Czy to jest dobry pomysł?