Strona główna Reportaż Którzy odeszli: Był pierwszy, jedyny, wyjątkowy

Którzy odeszli: Był pierwszy, jedyny, wyjątkowy

-

Nie był ulubieńcem mediów, nie był wielką gwiazdą światowego żużla, ale mimo to został pierwszym polskim indywidualnym mistrzem świata na żużlu. 2 września 1973 roku w Chorzowie w biegu dodatkowym o złoto pokonał legendarnego Ivana Maugera. W taki sposób Jerzy Szczakiel, mieszkaniec Grudzic wywalczył sobie miejsce na kartach historii. Nie doczekał 47. rocznicy swojego triumfu. Jerzy Szczakiel zmarł 1 września. Miał 71 lat.

Początek kariery

Jerzy Szczakiel urodził się 28 stycznia 1949 roku w Grudzicach. Żużlowcem został głównie dzięki siostrze Renacie. To na jej motocyklu zaczął szlifować swoje umiejętności. Mimo niskiego wzrostu i małej masy ciała postanowił spróbować swoich sił w czarnym sporcie.

Jerzy Szczakiel byl wychowankiem Kolejarza Opole (fot. Archiwum)

– W 1966 roku zapisałem się do szkółki Kolejarza Opole. Łącznie ze mną na treningi uczęszczało piętnastu chłopaków. Rok później zadebiutowałem w lidze przeciwko Stali Toruń – wspominał Jerzy Szczakiel w „Czarnym Charakterze” reportażu stacji nSport+

Reklama

Wówczas 17-letni zawodnik wywalczył w swoim pierwszym meczu ligowym trzy punkty. Jego drużyna wygrała ze Stalą Toruń 42:34.

– W trakcie spotkania podpatrywałem Mariana Rosego. To był świetny żużlowiec i wówczas był najlepszym zawodnikiem torunian – tłumaczył Jerzy Szczakiel.

Żużlowy rozkwit

W 1969 roku Jerzy Szczakiel pokazał, jak ogromny potencjał w nim drzemie. Zawodnik Kolejarza Opole wygrał Srebrny Kask, w debiucie w Indywidualnych Mistrzostwach Polski zajął 5. miejsce, a co najważniejsze poprowadził swój zespół do awansu do 1. ligi żużlowej (wówczas najwyższa klasa rozgrywkowa).

W 1970 roku Szczakiel znów był liderem swojego zespołu. Kolejarz Opole osiągnął w lidze wielki sukces, zajmując na koniec sezonu 3. miejsce. Kariera najlepszego zawodnika drużyny jednak dopiero nabierała rozpędu.

Historyczny dzień

11 lipca 1971 roku Jerzy Szczakiel wraz z Andrzejem Wyglendą reprezentowali Polskę podczas finału mistrzostw świata par na torze w Rybniku. Polacy nie dali szans konkurentom, wygrywając wszystkie swoje wyścigi po 5:1. Zarówno Szczakiel, jak i Wyglenda wywalczyli 15 punktów. Z naszym duetem przegrali nawet gwiazdorzy z Nowej Zelandii, czyli Ivan Mauger i Barry Briggs.

Reklama

W 1971 roku Jerzy Szczakiel i Andrzej Wyglenda zdobyli dla Polski mistrzostwo świata par (fot. Archiwum)

Z pewnością przed zawodami to właśnie Nowozelandczycy byli faworytami do zdobycia złota. Wówczas Mauger był już 3-krotnym indywidualnym mistrzem świata, a Briggs miał na koncie 4 tytuły. Tym bardziej sukces Polaków w tych zawodach smakował wyjątkowo.

Kubeł zimnej wody na „Ullevi”

fot. Archiwum

Rok 1971 był wyjątkowy dla Jerzego Szczakiela nie tylko z powodu złota w MŚP. Polak awansował bowiem do finału indywidualnych mistrzostw świata. Batalia o miano najlepszego żużlowca globu toczyła się na stadionie „Ullevi” w szwedzkim Göteborgu. Wychowanek Kolejarza Opole kompletnie nie poradził sobie ze specyficznymi warunkami torowymi i nie zdobył w turnieju żadnego punktu. W konsekwencji Szczakiel zajął dopiero 15. miejsce.

Na osłodę słabego występu w Göteborgu, Szczakiel wywalczył srebrny medal indywidualnych mistrzostw Polski na torze w Rybniku. Co ciekawe był to jedyny krążek krajowego czempionatu w karierze reprezentanta Kolejarza Opole. W klasyfikacji zawodów wyżej od Szczakiela był tylko żużlowiec ROW-u Rybnik Jerzy Gryt.

Ten dzień

Przyszedł taki dzień, na który Jerzy Szczakiel czekał całe życie. 2 września 1973 roku, Stadion Śląski w Chorzowie. Na trybunach ponad 100 tysięcy widzów.

– Poszliśmy rano z Witoldem Banikiem (mechanik Jerzego Szczakiela) do kościółka, później ksiądz pokropił motory. Następnie był obiad, gdzie podawano lekkie dania. Ja natomiast mówię do naszej Pani doktor: „Ja się muszę najeść, a później wyspać”. I takim sposobem otrzymałem danie mięsne. Po obiedzie się zdrzemnąłem – wspominał ze szczegółami dzień zawodów Jerzy Szczakiel.

Wówczas 24-letni zawodnik nie był stawiany przed turniejem w roli faworyta. Z reprezentantów Polski bardziej liczono na Zenona Plecha. Na jednej z trybun na stadionie wisiał nawet transparent o następującej treści: „Świat przyjechał do Chorzowa, mistrz pojedzie do Gorzowa”.

Dzień przed finałową batalią odbył się jednak trening, w którym Szczakiel był szybszy nawet od Ivana Maugera. To był zwiastun, że w zawodach Polak również pojedzie dobrze.

Jak natchniony

Jerzy Szczakiel przy aplauzie publiczności jechał w Chorzowie jak natchniony. Swoje pierwsze trzy wyścigi wygrał w cuglach. Później receptę na niego znalazł reprezentant ZSRR Grigorij Chłynowski.

W piątej serii startów przeciwnikiem Szczakiela był m.in. Ole Olsen. Jak się później okazało, Duńczyk jechał na pożyczonym motocyklu od Ivana Maugera, który miał chrapkę na kolejne złoto. Nowozelandczyk szukał pomocy i po prawdzie ją znalazł, bo Olsen wygrał ze Szczakielem, ale Polak zdołał przyjechać do mety na drugim miejscu, co oznaczało, że pojedzie o złoto w biegu dodatkowym właśnie z Maugerem.

Reklama

Reprezentant Polski jechał w wyścigu o mistrzostwo świata z zewnętrznego pola, ale świetnie wyruszył ze startu i zamknął Maugera. Nowozelandczyk był piekielnie szybki na dystansie, ale jednocześnie nerwowy. Na drugim łuku drugiego okrążenia Nowozelandczyk zahaczył o motocykl Szczakiela i zaliczył upadek. Polak mimo tego, że Mauger leżał na torze, dokończył wyścig i został mistrzem świata!

2 września 1973 roku Szczakiel został indywidualnym mistrzem świata (fot. Archiwum)

Kibice na stadionie w Chorzowie oszaleli ze szczęścia. Wściekły Ivan Mauger musiał zadowolić się srebrnym medalem. Brąz wywalczył kolejny z Polaków, Zenon Plech.

Jerzy Szczakiel po zdobyciu złotego medalu otrzymał nagrodę finansową o łącznej wartości 36300 zł. Poza tym zajął 3. Miejsce w plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca Polski.

18-LETNI KACPER PLUDRA W MAGAZYNIE ŻUŻEL 

Rok po zdobyciu indywidualnego mistrzostwa świata Szczakiel ponownie wrócił na owal w Chorzowie. Tym razem reprezentował Polskę podczas finału drużynowych mistrzostw świata. Po niezwykle ciężkim turnieju Polacy zdobyli brązowy medal, a wówczas najlepszy żużlowiec globu dołożył do dorobku zespołu dwa punkty.

Przedwczesne zakończenie kariery

Cztery lata po zdobyciu indywidualnego mistrzostwa świata Jerzy Szczakiel miał kraksę, która praktycznie zakończyła jego karierę. Podczas jednych z zawodów opolanin szczepił się motocyklem z Józefem Jarmułą i oboje z całym impetem uderzyli w bandę. Szczakiel złamał kostkę i przez skutki tej kontuzji nie jeździł już tak odważnie, jak w najlepszych latach swojej kariery. W dodatku polski mistrz świata odczuwał również ból w kręgosłupie.

Po tym upadku Jerzy Szczakiel długo dochodził do siebie. Gdy już wrócił na tor, nie prezentował się tak wspaniale, jak przed kontuzją. Dolegliwości zdrowotne cały czas wracały do opolanina i w 1979 roku w wieku 30 lat był zmuszony zakończyć piękną karierę.

Nieśmiertelność

Jerzy Szczakiel zmarł po ciężkiej chorobie 1 września br. Dla nas jednak pozostanie nieśmiertelny. Ową nieśmiertelność zapewnił sobie w 1973 roku, pokonując Ivana Maugera w biegu dodatkowym o złoty medal indywidualnych mistrzostw świata. Mistrzu nigdy o Tobie nie zapomnimy!

Oni także odeszli w 2020 roku:

Roman Matousek (l.55) – czeski zawodnik, który w polskiej lidze reprezentował Unię Leszno i Polonię Bydgoszcz.  Danny Ayres (l.33) – brytyjski zawodnik, w lidze angielskiej reprezentował barwy: Glasgow Tigers, Leicester Lions, King’s Lynn Stars. Alfred Krzystyniak (l.61) – brat bliźniak Jana Krzystyniaka, w latach 80-tych dwa razy wygrał DMP w barwach Falubazu Zielona Góra. Bogdan Jąder (l.64) – Podczas swojej kariery reprezentował Unię Leszno i Spartę Wrocław. Krzysztof Żelazko (l.60) – były zawodnik Włókniarza Częstochowa. Eduard Szajchulin (l.46) – rosyjski żużlowiec, w latach 2001-2002 zawodnik TŻ Lublin. Dariusz Jędrej (l.61) – były żużlowiec Motoru Lublin. Startował w tym klubie na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Bernt Persson (l.74) – szwedzki żużlowiec, indywidualny wicemistrz świata z 1972 roku. Bartłomiej Skrzyński (l.41) – dziennikarz sportowy z Wrocławia, bardzo związany z żużlem. Wiesław Gembacz (l.74) – W latach 80-tych przyczynił się do odbudowy żużla w Krośnie. Był prezesem KKŻ-u Krosno. Mirosław Karkosik (l.59) – Uznany działacz Unibaxu Toruń. Stanisław Hućko (l.75) – Wieloletni mechanik Stali Gorzów. Mirosław Wieczorkiewicz (l.62) – Znany fotoreporter żużlowy z Gorzowa. Jacek Orlikowski (l.70) – Wieloletni działacz Włókniarza Częstochowa. Roman Bukartyk (l.83) – Kierownik Stali Gorzów, w latach 60-tych członek zarządu klubu.

PS W tekście wykorzystano cytaty z reportażu pt. „Czarny Charakter” realizowanego w 2013 roku przez stację nSport+

 

Reklama


Musisz przeczytać

Roman Jankowski zdradza, kto jest najbliżej występów w Ekstralidze

Fogo Unia Leszno rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Treningi w sali gimnastycznej prowadzi trener Michał Turyński. W szeregach leszczyńskich Byków znalazła się liczna grupa...