Strona główna Publicystyka Leigh Adams: Kurtz i Lidsey to jego sprawka

Leigh Adams: Kurtz i Lidsey to jego sprawka

-

Reklama

Dla kibiców Unii Leszno jest legendą i sportowym autorytetem. Mija dziesięć lat, gdy Leigh Adams zakończył karierę żużlową i wyjechał do ojczystej Australii. Nikt nie spodziewał się, że rok później przeżyje tragedię. Po fatalnym wypadku otrząsnął się jednak i wciąż ma do czynienia z motocyklami. Nie zerwał też kontaktów z Unią, w której jest doradcą. To za jego sprawą do Leszna trafili i Kurtz, i Lidsey

Magazyn Żużel: – Ila miał Pan lat, gdy zaczął interesować się motocyklami?

Leigh Adams: – Miałem chyba 7-8 lat, ale wtedy to jeszcze była zabawa.

– Pierwszy Pana motor, to był…

– Jakiś mały “cross”, taki typowo do nauki.

– Kiedy załapał Pan żużlowego bakcyla?

– Sam do mnie przyszedł. Chciałem zostać żużlowcem.

– W dzieciństwie miał Pan idola?

– Miałem kontakt tylko z australijskim żużlem. Później jak już startowałem w Europie, gdy zacząłem osiągać wyniki, był zawodnik z którym nie tylko się ścigałem ,ale byliśmy i jesteśmy przyjaciółmi. To jest Tony Rickardsson. On nie tylko zdobywał tytuły mistrza świata, był świetnym żużlowcem, ale Rickardsson w tamtych czasach także kreował standardy w tym sporcie.

Leigh Adams
Leigh Adams na motocyklu do jazdy na “długim torze” (fot. Archiwum)

Motocyklowe DNA

– Motory towarzyszą Panu przez całe życie

– Mam je wpisane w DNA (śmiech).

– Ja wcześniej nie wiedziałem, że próbował Pan sił nie tylko w wyścigach na żużlu, na klasycznym torze, ale również w innych odmianach speedwaya.

– W Australii trenowaliśmy wszędzie. Tak w ogóle, to startowałem na długim torze, wiem jak smakują wyścigi motocyklowe na trawie, albo na pustynnych wertepach. Nigdy nie miałem okazji spróbować jazdy na lodzie. To znaczy na motocyklach przystosowanych do tego typu wyścigów, z kolcami, położoną ramą itd.

Czytaj więcej  Mildura żużlem pachnąca

– Minęło właśnie 10 lat, gdy zakończył Pan żużlową karierę

– W 2010 zakończyłem, a w 2011 miałem miałem fatalny wypadek, który posadził mnie na wózek inwalidzki.

– Ale z motorami Pan nie zerwał.

– Nie zerwałem i żużel wciąż jest mi bliski.

– Pomaga Pan młodym zawodnikom, adeptom speedwaya. Który z nich najlepiej rokuje na przyszłość?

Jaimon Lidsey. Bardzo mu pomogły starty w Europie i dały pozytywnego kopa. W Australii mamy trochę zdolnej młodzieży. Tylko jeszcze potrzebują pomocy, cierpliwości i czasu na rozwój. Nikt nie urodził się mistrzem świata. Muszą pracować.

Rozmawiał: Robert Kerr

 

Musisz przeczytać

Prezes Polonii Bydgoszcz: jesteśmy po prostu słabi

Mecz ze Startem Gniezno pokazał słabość Polonii Bydgoszcz. 7-krotni mistrzowie Polski zanotowali już czwartą porażkę w tym sezonie i czeka ich ciężka walka, o...