Strona główna Publicystyka Mam kaca po "SoN"

Mam kaca po “SoN”

-

Miałem kiepski poranek, gdy przypomniałem sobie wczorajszy wieczór przy Alejach Zygmuntowskich w Lublinie. I nie chodzi o balangowanie, czy jakieś sobotnie imprezowanie. Miałem nadzieję na wielkie, żużlowe emocje. Dostałem marnej jakości widowisko i stąd kac z rana.

Reklama

Wydaje mi się, że polski żużel znów dał się nabrać. Polacy postanowili ratować finał “Speedway of Nations” i nie pierwszy raz wyciągnęli pomocną dłoń do organizatora – Benfield Sports International (BSI). Gospodarzem turniejów miał być angielski Manchester, ale Brytyjczycy zrezygnowali – po co podejmować ryzyko?

Czytaj więcej  Znamy nową datę GP Challenge. Ale w co gra BSI?

Na polskich prezesów zawsze można liczyć, więc Phil Morris (dyrektor BSI) długo się nie zastanawiał i uderzył do Polskiego Związku Motorowego. Pomoc nadeszła z Lublina. Ryzyko organizacji mistrzostw wziął na klatę prezes Jakub Kępa. Nie wnikam w szczegóły umowy licencyjnej, ale Anglicy początkowo oczekiwali zapłaty na poziomie 500 tysięcy złotych. Dużo, zwarzywszy na fakt, że sytuacja niepewna i rosnąca ilość zakażeń koronawirusem. Rząd RP w każdej chwili mógł zamknąć stadion i kibiców pozamykać w domach.

Oglądając mistrzostwa w Lublinie miałem mieszane uczucia. Morris pchał turniej do przodu, chociaż warunki na torze były fatalne. Organizator działał z tak dużą determinacją, by odjechać zawody, że pomyślałem: gra prawdopodobnie idzie o niemałą kasę. Dla Anglików najważniejsze, żeby zawody się odbyły tzn. regulaminowe biegi i idziemy do domu. Dobrze, że w ogóle ustawili podium i wręczyli medale.

Czytaj więcej  SGP: chyba nie cofniemy się o 26 lat?

Jeśli polski organizator miał nadzieję, że ludziom z BSI zależy chociaż o namiastce sportowej rywalizacji i promocji speedwaya, to chyba srogo się zawiódł. Owszem, poznaliśmy mistrza, medale rozdane, itd. Teraz jeszcze dochodzi hasło: Covid. Każdą wpadkę, porażkę, niepowodzenie można spokojnie wytłumaczyć. Tylko dlaczego, najbardziej po tyłku dostaje żużel? I tak już znajdujący się w kiepskiej kondycji.

Zawsze można przytoczyć wyświechtane: tor był równy dla wszystkich, żużel nie jest dla panienek, z pogodą nie wygrasz. Tylko dlaczego, zazwyczaj naiwny dostaje po głowie (w tej sytuacji po kieszeni), a cwaniak zwija sreberka i zadowolony wraca do domu.

Leczę kaca.

Reklama


Musisz przeczytać

Tomasz Gollob wzruszająco pożegnał Zenona Plecha

Tomasz Gollob niedawno pokonał koronawirusa, ale stan zdrowia cały czas nie pozwala mu uczestniczyć w życiu publicznym. Dlatego nie towarzyszył w ostatniej drodze Zenona...