More
    Strona głównaAktualnościMenadżer Mikkela Michelsena: „Zapytań z innych klubów jest coraz więcej”

    Menadżer Mikkela Michelsena: „Zapytań z innych klubów jest coraz więcej”

    -

    Rozmowa z Marcinem Momotem – menadżerem Mikkela Michelsena

    Mikkel Michelsen swoją dobrą postawą w Motorze Lublin chyba budzi coraz większe zainteresowanie innych klubów.

    Ale jak przychodził do Lublina to takiego zainteresowanie wcale nie było. To była wielka zagadka i dla Motoru i dla Mikkela. Wydaje mi się, że jakiś przyzwoity poziom trzyma. Pewnie, że zdarzają mu się gorsze występy, ale nawet mistrz świata ma słabszy dzień. To jest normalne. Ale tak, tych zapytań z innych klubów jest coraz więcej, z tym, że Mikkel o tym w tej chwili absolutnie nie myśli. Trzeba powtórzyć, albo poprawić wyniki z poprzedniego sezonu. Jak popatrzymy na jego średnie biegowe i zdobywane punkty, to może i powoli, ale jednak idzie to wszystko do przodu. Moim zdaniem jest w miarę równym zawodnikiem.

    Mikkel Michelsen
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Mikkel Michelsen swoją dobrą postawą budzi coraz większe zainteresowanie innych klubów

    Ty z tym Michelsenem to tak na dłużej?

    Ja tego nie wiem. Ja nie lubię za bardzo zmian. Jak już kogoś poznam i się zgramy, to niech to trwa jak najdłużej. Ja nawet jak byłem mechanikiem i zmieniałem zawodników, to nigdy nie było to jakieś jednoroczne tournee. Jeśli pasuje i jest ok, to nie ma sensu na siłę skakać z kwiatka na kwiatek. Współpraca z Duńczykiem układa się bardzo fajnie, ja dodatkowo pracuję jeszcze dla firmy, która szyje odzież sportową i uda się to pogodzić. Jakąś alternatywę zawsze mam, ale chcemy wprowadzić Mikkela jak najdalej.

    I nie ma co ukrywać, że pomagasz kilku młodym zawodnikom. Gdyby nie ty, nie byłoby ich w U24 Motoru Lublin.

    (śmiech). Coś tam staram się pomóc. Ale to też nie na siłę. Są tacy zawodnicy, którym nie można odmówić wsparcia. Taki Andreas Lyager w Rybniku, czy Mateusz Świdnicki, zawsze mogą do mnie zadzwonić. Jak potrzebują pogadać, albo poradzić się jak podpisać umowę, to wiedzą, że zawsze mogą do mnie zadzwonić.

    Reklama

    Ale Mikkel Michelsen to jest mój pracodawca i absolutnie numer 1. Dopóki to z niczym nie koliduje, to służę też pomocą innym zawodnikom. Jak Mikkel był młody i szukał wsparcia, to też prosił ludzi z innych teamów. Takie rady Tomka Gaszyńskiego, czy innego doświadczonego człowieka, były dla niego na wagę złota. Lata lecą, a on rozumie tych młodych chłopaków.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Czy kierownictwo Speedway Grand Prix przemyca rosyjskich żużlowców do elity?

    Po to, by wzmocnić rywalizację i podnieść poziom sportowy mistrzostw świata. Coraz częściej pojawiają się głosy, że FIM (Światowa Federacja Motocyklowa) i dyrekcja SGP...