More
    Strona głównaZawodnicyMichael Jepsen Jensen. Ustawiła się po niego spora kolejka chętnych

    Michael Jepsen Jensen. Ustawiła się po niego spora kolejka chętnych

    -

    W cyklu Biografie zawodników

    Michael Jepsen Jensen urodził się 18 lutego 1992 roku w Grindsted. Duńczyk był uznawany za wielki talent i początkowo spełniał pokładane w nim nadzieje. Później jednak nieoczekiwanie popadł w chimeryczność.

    Michael Jepsen Jensen rozpoczął przygodę z motocyklem od startów na maszynie o pojemności 50 cc. Później stopniowo przesiadał się na większe motocykle, aż dotarł do „pięćsetki”. W lidze duńskiej rozpoczął starty w rodzinnym mieście. Szybko zdołał pokazać się szerszej publiczności na arenie międzynarodowej. W 2009 roku był członkiem młodzieżowej reprezentacji Danii, która wywalczyła brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Europy Juniorów.

    Czytaj więcej  Mikkel Michelsen. Natchnienie znalazł w... Rybniku

    Już na następny sezon szansę utalentowanemu zawodnikowi postanowił dać Unibax Toruń. Włodarze klubu nie pożałowali swojej decyzji. Jepsen Jensen sensacyjnie wygryzł ze składu Darcy’ego Warda (wówczas mógł jeździć zagraniczny zawodnik na pozycji juniora) i przyczynił się do zdobycia przez klub brązowego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski.

    Na sezon 2011 Duńczyk ponownie podpisał kontrakt w Toruniu i odjechał pełny sezon. Znów był ważnym zawodnikiem, dokładając punkty jako żużlowiec tzw. drugiej linii. Po kolejnym dobrym roku zawodnik urodzony w Grindsted po raz pierwszy zmienił klub.

    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda)

    Trafił do Stali Gorzów i zaliczył jeden z najlepszych sezonów w karierze. W polskiej lidze jego średnia biegopunktowa oscylowała wokół 1,9 pkt/bieg. Jepsen Jensen zaliczył także wielki indywidualny sukces. Został bowiem indywidualnym mistrzem świata juniorów, tocząc przez cały cykl zacięty bój z Maciejem Janowskim. W Malilli sięgnął po Drużynowy Puchar Świata. Największym sukcesem był chyba jednak triumf w Grand Prix Nordyckim w Vojens, gdzie pojechał z jednorazową „dziką kartą”. Junior wyprzedził w wielkim finale na dystansie samego Nickiego Pedersena.

    Czytaj więcej  Andreas Lyager. Zaczął kompletnie od zera

    Po genialnego 20-latka ustawiła się w polskiej lidze kolejka chętnych do zatrudnienia. Duńczyk trafił do naszpikowanego gwiazdami Włókniarza Częstochowa, gdzie spędził dwa lata. Pod względem średniej biegowej był w stanie powtórzyć świetny okres z Gorzowa, ale w klubie z Częstochowy nie wszystko dobrze działało pod względem finansowym. Po sezonie 2014 nastąpiła kolejna zmiana klubu i zaczął się także dla Duńczyka zjazd pod względem poziomu punktowego.

    Kolejno we Wrocławiu, a później w Gorzowie zaliczył słabsze sezony. Co prawda w 2015 roku był po raz pierwszy w swojej karierze stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix, ale tylko w jednym turnieju wjechał na podium. Prezentował się przeciętnie i nie utrzymał w elicie.

    Były jednak momenty, w których wspinał się na wyżyny swoich możliwości. W rewanżowym meczu finałowym w Ekstralidze w 2016 roku, gdy bronił barw Stali Gorzów, zdobył dziewięć punktów i bonus, wygrywając kluczowe wyścigi (Stal ostatecznie zdobyła złoto). Tym jednak nie przekonał działaczy do siebie i na kolejny rok wrócił… do Torunia.

    Czytaj więcej  Piotr Protasiewicz. Klasa sama w sobie

    A w Toruniu odżył. Kilka spotkań miał naprawdę bardzo dobrych. Toruński zespół przez większość sezonu borykał się z wieloma kłopotami i był nawet zagrożony degradacją do niższej ligi z powodu wielu porażek na torze. Jepsen Jensen był jednak zawodnikiem, który w znacznym stopniu przyczynił się do utrzymania na drużyny. Jednak gdy na kolejny sezon zakontraktowano w klubie Jasona Doyle’a i Nielsa K. Iversena to „Liglad” postanowił, że nie będzie walczył o miejsce w składzie. Przeniósł się do Falubazu Zielona Góra.

    Reklama

    W Grodzie Bachusa spędził trzy lata, więc całkiem sporo, patrząc na to, jak często wcześniej zmieniał kluby. W Zielonej Górze miał dobre dwa sezony i przeciętny jeden rok. Znów potrafił zachwycać w jednym spotkaniu, by w następnym oglądać w każdym biegu plecy rywali z końca stawki. Jepsen Jensen nie był materiałem na lidera i po sezonie 2020 mu podziękowano.

    Klasa sportowa Duńczyka na tyle zmalała, że nie otrzymał propozycji startów w PGE Ekstralidze. Trafił do pierwszoligowego ROW-u Rybnik. Początek w nowym klubie miał fenomenalny, ale im dalej w las, tym gorzej. Przez pewien czas stracił nawet miejsce w składzie. ROW miał awansować do PGE Ekstraligi, ale tego nie uczynił.

    W sezonie 2022 Michael Jepsen Jensen będzie reprezentował Start Gniezno.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Mateusz Cierniak postawił kropkę nad i. Gratulacje!

    Jak powiedział, tak zrobił i dzisiaj Mateusz Cierniak jest mistrzem świata juniorów. Wychowanek tarnowskiej Unii, aktualnie reprezentant Polski i Motoru Lublin, wczoraj na toruńskiej...