Strona główna Publicystyka Nieporozumienie czy bieda? Na pewno kuriozum

Nieporozumienie czy bieda? Na pewno kuriozum

-

Pamiętacie sytuacje z przeszłości, by do reprezentacji Polski powołany został zawodnik, który jeszcze ani razu nie wystąpił w meczu? W polskim żużlu wszystko jest możliwe.

Reklama

Nowy selekcjoner kadry narodowej Rafał Dobrucki sięgnął po chłopaków, którzy sami byli mocno zdziwieni. Kacper Pludra dostał powołanie do kadry, jak twierdzi trener Dobrucki, “czeka nas dużo startów i zawodów”. Z kolei, młodszy kolega Pludry, który na razie ściga się tylko na 250-tkach, również dostąpił zaszczytu reprezentowania Polski w 2021 roku. Chodzi o Damiana Ratajczaka.

Czytaj więcej  Złoty Dan Bewley obiecuje: "Pójdę w górę"

Jak więc pokazuje życie, wcale nie trzeba być najlepszym zawodnikiem, czy nawet zasłużonym dla danej dyscypliny sportu, żeby zostać kadrowiczem w polskim żużlu. Pludra w ekstralidze odjechał tylko jeden wyścig. Słownie: JEDEN! Owszem, dobrze mu poszło, wygrał w finale play off z Andersem Thomsenem, ale żeby za 3 punkty w lidze przywiezione na plecach kolegi z drużyny Piotra Pawlickiego, od razu lądować w narodowym teamie? Pludra kilka dni temu został, jak to się określa, dowołany do reprezentacji Polski razem z Michałem Curzytkiem z Betard Sparty Wrocław. Dla mnie, to niespodzianka i duże zaskoczenie.

Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja z młodym Ratajczakiem. Chłopak jest zdolny, może i ma dryg do speedwaya, ale tak naprawdę jeszcze nic nie pokazał na torze – poza udziałem w zawodach 250-tek. Nie wiadomo, jak będzie radził sobie na 500-tce, czy w ogóle dostanie szansę w lidze? Damian dopiero pod koniec maja skończy 16 lat i jeszcze nawet nie posiada uprawnień ligowca. Tak w największym skrócie: nie został żużlowcem, a już jest kadrowiczem – może nosić na piersiach godło państwowe. Wszak dostał nominację i może być dumny.

Czytaj więcej  Ręce precz od regulaminu

Pytanie do trenera-selekcjonera: jakie trzeba spełnić warunki, posiadać predyspozycje, żeby trafić do narodowej kadry i reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej? Co jeśli Ratajczak lub Pludra nie załapią się do składu drużynowego mistrza Polski z Leszna i ligę będą zmuszeni oglądać z trybun lub w telewizji? Trochę głupio przed zawodnikami, którzy też nie mają sukcesów i powołania nie dostali, ale chociaż regularnie w lidze się ścigają.

Czy mamy w Polsce, aż taką biedę z zawodnikami? Wyobrażacie sobie, żeby w piłkarskiej reprezentacji kraju razem z Robertem Lewandowskim grał chłopak, który ani razu dobrze nie kopnął piłki? Ja sobie nie wyobrażam. Ale jak pokazuje życie, tam gdzie kończy się logika i zdrowy rozsądek, zaczyna się speedway.

 

Reklama


Must Read

Jason Doyle dojechał i zaczęli zgrupowanie

Zamiast Hiszpanii jest kurort wypoczynkowy w Boszkowie koło Leszna. Tam właśnie drużynowy mistrz Polski zorganizował swoją bazę na krótki integracyjno-treningowy rekonesans w ramach przygotowań...