More
    Strona głównaEkstraligaParadoksalna sytuacja w Lesznie

    Paradoksalna sytuacja w Lesznie

    -

    To wielki paradoks. W ubiegłym sezonie w Lesznie na stadionie była najniższa frekwencja na widowni w całej lidze i jednocześnie… w Lesznie było też najlepsze ściganie w lidze. Jak to możliwe, czym można to wytłumaczyć? Czyżby fani speedwaya i miejscowej Unii nie docenili starań zawodników i gospodarza zawodów? Czy może są jakieś inne przyczyny?

    Najwięcej mijanek

    Specjaliści od statystyk z „GuruStats” przekazali, że w tym sezonie najwięcej mijanek na torze odnotowali w Lesznie. Na popularnym „Smoku” w rozgrywkach PGE Ekstraligi aż 769 zmieniała się kolejność zawodników na torze. A mijanki to to co kibice kochają najbardziej. Ze statystyk wynika, że w każdych zawodach miało miejsce średnio ponad 10 mijanek.

    Czytaj więcej  Prezes nie wytrzymał i publicznie uderza w Piotra Pawlickiego

    Spośród zawodników Fogo Unii brylował w wyprzedzaniu Piotr Pawlicki – uczynił to na Smoczyku 15 razy w zakończonych rozgrywkach. Co warte odnotowania, Unia Leszno trzeci rok z rzędu notuje najwyższą średnią mijanek na swoim torze. „GuruStats” podaje również, że leszczynianie na swoim owalu zdecydowanie częściej mijali rywali po wewnętrznej, niż po zewnętrznej.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Mijanki w meczu ligowym stanowią esencję rywalizacji i aż dziw bierze, że w Lesznie tak mało kibiców doceniło starania i zaangażowanie żużlowców. To właśnie na „Smoku” w tym sezonie odnotowano najniższą frekwencję kibiców w PGE Ekstralidze. Z jakiego powodu, co było przyczyną? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do współautorów wyniku, czyli do samych kibiców.

    Opinie kibiców

    – Ja na mecze Unii chodziłem i nadal będę chodził – zapewnia Jakub Konarzewski, kibic Unii od ponad 20 lat. – W Lesznie kibice są bardzo wymagający. Dużą część publiczności stanowią tzw. kibice sukcesu. Jak jest wynik, najlepiej mistrzostwo Polski, to walą na stadion całymi rodzinami. Jak Unia jeździ słabo i tak jak ostatnio nie liczy się w walce o medale, wtedy proszę zobaczyć co dzieje się na trybunach. Pustka.

    Czytaj więcej  Falubaz zaplanował maraton

    – Przestałam chodzić na Unię, gdyż mnie nie stać. Bilety są coraz droższe, życie coraz droższe. Nawet na najlepsze mecze, takie jak ze Spartą albo Stalą Gorzów poszedł tylko mąż. Ja z dziećmi oglądaliśmy zawody w telewizji – mówi pani Wioletta z Leszna. – Obawiam się, że nasza Unia przeżywa trudny okres w historii. Ten zespół może mieć problemy z utrzymaniem się w lidze. Nie daj Boże, że spadną – to może być początek końca żużla w Lesznie.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    – Unia jest ofiarą własnego sukcesu, gdy seryjnie wygrywała mistrzostwa Polski. Wiadomo, że kiedyś to się skończy i ten czas właśnie nastąpił. Sztuką było zdobywać złote medale, ale teraz tak samo ważne będzie przejść suchą stopą z kryzysu, jaki niewątpliwie dopadł leszczyńską drużynę – uważa Marcin, kibic Unii z 10- letnim stażem. – Ja wciąż chodzę na Unię, nawet jeżdżę na mecze wyjazdowe. Widzę, że Unia sprzed 3-4 lat i dzisiejszy zespół, to dwa różne obrazy. Ten dzisiejszy, niestety, mocno pomarszczony, w szarych barwach. Taki trochę bez wyrazu.

    Reklama

    – Ja wierzę w operatywność leszczyńskich działaczy, właścicieli klubu i w miasto. Przyszły ciężkie czasy, wszystkich nas dopadły, ale to się skończy – trzeba przetrwać. Zobaczymy, ile drużyn dzisiaj szastających milionami na lewo pi prawo, zdoła przetrwać. To nie jest problem tylko Unii. To jest problem sportu żużlowego. Za dużo pieniędzy, za mało jakości – twierdzi Sławomir Kąkolewski, kibic Unii Leszno.

    A Wy jakie macie opinie, uwagi, spostrzeżenia na ten temat?

    Reklama

    3 KOMENTARZE

    1. Drozyxna stadionowa to jedno ale brak tradycji klubowych to drugie i myślę że większy problem. Tak jak falubazy czy gorzów klub żeruje na obcych jedno lub dwu sezonowych zawodnikach a to jest zgubne dla przywiązania lub wierności kibica. Kibic prezesa, sponsora nie zna. Zna barwy klubu i zawodnika to jest to po co idzie na stadion. Wieloletnie trdycje, duma z żużlowej rodziny dzisiaj nie istnieje…

    2. Chodziłem na wszystkie mecze mojej Unii ale działacze po prostu przesadzają. Nie stać mnie na pójście na mecz. To już trwa od 3 lat. Z kolegami wciąż powtarzany że gdyby ceny były mniejsze nawet o 40% to może stadion byłby pełny (nie wiem pewności nie mam ale to po prostu trzeba sprawdzić doświadczanie) A wówczas zarobią na kiełbaskach i napojach. A druga sprawa że to też działa jak owczy pęd. Im więcej przyjdzie tym Ci wahający przyjdą.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Francis Gusts nie boi się powtórki blamażu, a Andrzej Lebedevs marzy...

    FIM ogłosiło niedawno listę miast - gospodarzy cyklu Speedway Grand Prix. Siódmą rundę cyklu zorganizują Łotysze na stadionie w Rydze. Pytamy Andrzeja Lebedevsa i...