Strona główna Aktualności Piotr Pawlicki – bad boy or good boy?

Piotr Pawlicki – bad boy or good boy?

-

Charyzmatyczny, utalentowany i waleczny. Leszczyńscy kibice poszliby za nim w ogień. Zżył się z fanami, deklaruje miłość do macierzystego klubu, czyli Unii Leszno, ale… Jaki naprawdę jest Piotr Pawlicki?

Chłopak z leszczyńskiego Zaborowa kilka lat temu został okrzyknięty żużlowym diamentem. Zaczynał przygodę z motocyklami będąc nastolatkiem. Gdy zdobył licencje miał przewagę nad rówieśnikami. Otoczony opieką taty, byłego żużlowca posiadał wszelkie zadatki, by w przyszłości skutecznie wspinać się na sportowy olimp. Ten diament po oszlifowaniu miał stać się brylantem.

Showman na torze

Piotr Pawlicki był najlepszym polskim juniorem. Przebojem wdarł się na żużlowe salony najpierw w kategorii juniorów, następnie do elity seniorów. Sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów. Sukces powtórzył z drużyna narodowa juniorów. Był silnym ogniwem leszczyńskiej Unii. Jego przejście do grupy seniorów odbyło się praktycznie bezboleśnie. Został liderem reprezentacji kraju, z która zdobył Drużynowy Puchar Świata. Przy tym zawsze potrafił porwać publikę. Po zwycięstwach śpiewał z kibicami, kręcił “bączki” na motocyklu, lubi być w centrum uwagi. Podsumowując: showman na torze.

Piotr Pawlicki
Piotr Pawlicki. Wierzymy, że najlepsze wciąż jeszcze przed nim (fot. Magazyn Żużel)

Biorąc pod lupę wyniki i dokonania “Pitera” w ostatnich latach nie jesteśmy pewni, czy jego kariera zmierza w dobrym kierunku. Pawlicki wyraźnie obniżył loty. Co prawda, ligowcem jest solidnym, wygrał IMP, ale w jego przypadku to zdecydowanie za mało. Stać go na dużo więcej, w tym przede wszystkim na międzynarodowe podboje. Wielu fanów, którzy liczyli na jego harmonijny rozwój talentu, swoimi dokonaniami i postawą rozczarował by nie powiedzieć: zawiódł. Ale po kolei, kilka faktów.

Czego nie powinno się robić

Kapitan “Byków” jest przykładem, jak nie powinno się postępować.

– Wyautowany ze Speedway Grand Prix (i nie potrafi do niej wrócić)

– Odsunięty z kadry narodowej

– Prowadził utarczki kontraktowe z pracodawcą (Unia Leszno) i przepychanki z Bartoszem Zmarzlikiem (nie oceniamy po czyjej stronie racja)

Reklama

Gdy dołożyć do tego medialną burzę wokół indywidualnych treningów braci Pawlickich na torze w Zaborowie, to wizerunek idola traci na atrakcyjności.

Nie jest to dobry czas dla Pawlickiego, który kilka dni temu w Lesznie podpisał aneks finansowy bez możliwości świadczenia usług. Dziwna sprawa (tylko dwóch zawodników w całej lidze tak zrobiło), ale jak to mówią: biznes jest biznes. 26 – latek ma jeszcze wiele do zdobycia. Wierzymy, że najlepsze wciąż przed nim i kolejne sukcesy stoją przed nim otworem.

Musisz przeczytać

Michał Świącik: bije się w piersi, chwali trenera i „przyklepuje” Miśkowiaka

-Jako prezes i właściciel klubu biorę na siebie, to co się wydarzyło - bije się w piersi prezes Eltrox Włókniarza Częstochowa, Michał Świącik i...

Najpierw Piter, teraz Emil!