More
    Strona głównaAktualnościPiotr Protasiewicz: "Zawsze jest delikatny stresik"

    Piotr Protasiewicz: „Zawsze jest delikatny stresik”

    -

    Żużlowcy Stelmet Falubazu Zielona Góra zaliczyli dwie sesje treningowe na własnym torze. W tym tygodniu będą jeździć codziennie. Według planu mają odbyć kilkanaście jednostek treningowych do inauguracji ligowego sezonu. – Czuję delikatny dreszczyk emocji – mówi Piotr Protasiewicz, kapitan zielonogórskiej drużyny.

    – Powinno wystarczyć czasu na dopasowanie motocykli, przygotowanie toru w Zielonej Górze, na którym będzie nam się najlepiej jeździło – mówi Piotr Protasiewicz, kapitan zielonogórskiej drużyny, który dzisiaj wziął udział w briefingu prasowym zorganizowanym przez klub. – Wymieniłem całe swoje zaplecze sprzętowe. Posiadam odpowiednią ilość motocykli, które teraz muszę przetestować. Co do wymagań sanitarnych, to nie mam z nimi kłopotów. Są do ogarnięcia i musimy się dostosować do zaleceń. Wszyscy znamy sytuację i powinniśmy podporządkować się poleceniom.

    Piotr Protasiewicz
    -Wymagania sanitarne są do ogarnięcia – mówi Piotr Protasiewicz (fot. Magazyn Żużel)

    Falubaz w tym tygodniu planuje jeździć na własnym torze od poniedziałku do piątku. Zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwsza grupa będzie trenować przy W69 w poniedziałek, środę i piątek, natomiast druga – we wtorek, czwartek i sobotę.

    Nie potrzebuje 100 meczów w sezonie

    – Musieliśmy trochę poczekać na treningi, ale tak naprawdę wchodzimy w sezon na dwa razy. Pierwsze jazdy zdążyliśmy przeprowadzić przed wprowadzeniem zakazów z powodu pandemii. Teraz wznowiliśmy zajęcia i nie ukrywam, że za każdym razem, wyjeżdżając na tor po zimowej przerwie zawsze czuję delikatny stresik, dreszczyk emocji. Tak było i jest za każdym razem – gdy miałem 18 lat, 25 i 30. Tak jest również teraz, gdy mam 45 lat – mówi z uśmiechem „Pepe”.

    Reklama

    Protasiewicz ma nadzieję, że zakazy powoli będą luzowane. Pojawiło się pierwsze światełko w tunelu, gdy wyjechali na tor. Teraz już wiadomo, że część kibiców będzie mogła zasiąść na trybunach, a przecież jeszcze niedawno był zakaz. Zdaniem Protasiewicza, następne luzowanie sportu jest kwestią czasu. „Pepe” przy okazji zdradził swoje sportowe plany. Zielonogórzanim zrezygnował ze startów w lidze szwedzkiej, bo jak twierdzi, nie potrzebuje 100 meczów w sezonie lub trzech imprez w tygodniu, by utrzymać wysoka formę.

    – Priorytetem w tym roku jest polska liga i eliminacje do Grand Prix IMŚ, do których zdobyłem przepustkę. Jeśli GP Challenge zostanie odwołany, to spróbuję powalczyć w przyszłym roku – zapowiada kapitan Falubazu.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Jakub Miśkowiak nadal jest w kadrze tego mało komu znanego klubu....

    Śląsk Świętochłowice nie jest jedynym klubem w Polsce, który nie startuje w ligowych rozgrywkach, a posiada swoich zawodników. WKM Wschowa jest klubem macierzystym Jakuba...