Zamknij

Kto wygra dzisiaj w Pradze, zostanie mistrzem świata

09.42, 28.05.2022
Skomentuj
REKLAMA

Praga już po 28. raz gości najlepszych żużlowców świata w cyklu Grand Prix. W bogatej historii rywalizacji na Markecie uwagę przykuwa świetna postawa Polaków w ostatnich latach, ale również wygrywanie turniejów seriami przez zawodników.

Przez wiele lat Pragę spośród polskich zawodników potrafił odczarować tylko Tomasz Gollob. Na pierwsze 22 edycje Grand Prix Czech Polak wygrywał zaledwie dwa razy i były to właśnie zwycięstwa Golloba (1999 oraz 2010). Przełom nastąpił w 2019 roku, kiedy swoje jedyne zwycięstwo w karierze odniósł Janusz Kołodziej. W latach 2020-2021 w Pradze odbywały się podwójne rundy. Dwa razy triumfował Bartosz Zmarzlik, a jeden triumf zaliczył Maciej Janowski.

Ciąg dalszy pod materiałem video:

[WIDEO]333[/WIDEO]

Często na praskim owalu zawodnicy wygrywają seriami. W historii rozgrywania GP Czech na Markecie było dwóch zawodników, którzy odnieśli trzy zwycięstwa z rzędu. Mowa o Jasonie Crumpie (2002-2004) i Taiu Woffindenie (2013-2015). Drugi z wymienionych żużlowców nie wygrywał częściej na żadnym innym torze. Spośród swoich pierwszych czterech zwycięstw w cyklu Grand Prix, trzy odniósł właśnie w Czechach.

Tai Woffinden (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Tai Woffinden ma doskonały bilans na praskim torze

Co ciekawe Woffinden ma doskonały bilans na tym torze. Oprócz trzech triumfów dwa razy stał na drugim stopniu podium i raz był trzeci. To aż nieprawdopodobne, ale Brytyjczyk czeka na zwycięstwo w pojedynczej rundzie Grand Prix już cztery lata. Być może na szczęśliwym torze powróci na szczyt.

Wracając do serii triumfów, to mieliśmy kilka sytuacji, gdy dany zawodnik wygrywał zawody w Pradze dwa razy z rzędu. Mowa m.in. o Nickim Pedersenie (2007-2008), Jasonie Doyle`u (2016-2017), czy też Bartoszu Zmarzliku (dwa zwycięstwa w 2020 roku).

Wspominając o Pradze, trzeba także podkreślić inną ważną statystykę. Aż 13 razy zwycięzca Grand Prix w tym mieście zostawał w tym samym sezonie mistrzem świata.

Już w 1997 roku Greg Hancock wpisał się w to zestawienie jako pierwszy, a w ostatnich latach Bartosz Zmarzlik i Artiom Łaguta również tego dokonywali.

Być może najbliższe zawody na Markecie znów nam dadzą wskazówkę, kto może na koniec cyklu świętować mistrzostwo świata.

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%