More
    Strona głównaPublicystykaPo prostu lubi się ścigać

    Po prostu lubi się ścigać

    -

    Wyścigi na żużlu i na wodzie nie stanowiły dla niego problemu. Sam zdecydował, że spróbuje. Opłacało się, zdobył medale mistrzostw Polski i mistrzostw Europy. Koledzy mówią o nim, że posiada wrodzone umiejętności do sportu.

    Adama Łabędzkiego zapamiętali kibice głównie, gdy wszczynał skandale. W Gdańsku niezadowolony z werdyktu sędziego położył się na torze i przerwał zawody albo gdy w Zielonej Górze zębatką od motocykla cisnął w trybuny z kibicami. Później zmieniał klubowe barwy, przy tej okazji też nie brakowało kontrowersji. „Łabędź” żużlowcem był dobrym, o czym świadczą choćby medale, które zdobywał – drużynowe mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski, indywidualne wicemistrzostwo kraju w Warszawie, gdy przegrał tylko z Sławomirem Drabikiem, albo medale mistrzostw Polski w jeździe parami. Dwukrotnie zakwalifikował się do finałów światowych w kategorii juniorów.

    Czytaj więcej  Trener Arged Malesa Ostrów Wlkp.: Ja nie będę prowadził tego zespołu

    Pamiętajmy jednak, że Łabędzki to w sporcie nie tylko żużlowiec. To również motorowodniak. Gdy zakończył ściganie na żużlu, znalazł nowe wyzwanie. Jak przystało na prawdziwego „Łabędzia” wyruszył na wodę.

    (fot. x2 Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Adama Łabędzki to nie tylko żużlowiec, ale też motorowodniak

    – Chciałem spróbować, gdy raz i drugi miałem okazję obejrzeć wyścigi motorowodniaków – wspomina Adam Łabędzki. – Trochę mnie ten sport wciągnął. Zawsze uwielbiałem prędkość i wiatr we włosach – dodaje z uśmiechem.

    Długo nie trwało i były żużlowiec przebił się do krajowej czołówki. Błyszczał również na akwenach w rywalizacji międzynarodowej. Dla niego świetny okazał się sezon 2005. Wtedy zdobył tytuł mistrza Europy w klasie T-550 oraz w klasie S-550. Zawody w kraju i zagranicą wygrywał seryjnie. Triumfował także w międzynarodowych mistrzostwach Niemiec (kl. S-550).

    Reklama

    – Mogłem więcej osiągnąć w tym sporcie – uważa Łabędzki. – Ale jak to u mnie, spróbowałem, sprawdziłem się i poszedłem dalej. Teraz można mnie spotkać na wyścigach konnych.

    Łabędzki jest właścicielem koni, które osiągają bardzo dobre wyniki na torach wyścigów konnych. Jak udaje mu się wygospodarować trochę wolnego czasu, to wciąż chętnie zagląda na stadion żużlowy, albo zasiądzie przed telewizorem, by obejrzeć zmagania motorowodniaków.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Francis Gusts nie boi się powtórki blamażu, a Andrzej Lebedevs marzy...

    FIM ogłosiło niedawno listę miast - gospodarzy cyklu Speedway Grand Prix. Siódmą rundę cyklu zorganizują Łotysze na stadionie w Rydze. Pytamy Andrzeja Lebedevsa i...