Strona głównaAktualnościPrezes Orła Łódź: w lidze rządzi spółdzielnia

Prezes Orła Łódź: w lidze rządzi spółdzielnia

-

W Łodzi mówią o spółdzielni, która w rządzi w lidze. Prezes Orła Łódź Witold Skrzydlewski nie szczędzi krytyki sędziemu, który jego zdaniem popełnił błąd w meczu Orzeł Łódź – Zdunek Wybrzeże Gdańsk. Tym samym, wypaczył wynik spotkania.

Gdańszczanie wygrali w Łodzi 46:44. Prezes Skrzydlewski grzmiał po meczu, że spółdzielnia rządzi w lidze. Poszło o sytuację w 15 biegu. Przy stanie 41:43 jeszcze każde rozstrzygniecie było możliwe. Kontrowersje wywołała sytuacja na pierwszym wirażu. Zawodnik Zdunek Wybrzeża Jakub Jamróg poszerzył tor jazdy i uderzył w Marcina Nowaka. Żużlowiec Orła Łódź utrzymał się na motocyklu, ale stracił rytm jazdy. W efekcie nie miał nawet szans nawiązać walkę z konkurentami. Gospodarze mieli duże pretensje do arbitra Tomasza Fiałkowskiego, że nie przerwał wyścigu.

Czytaj więcej  Z Falubazu do Kolejarza? Tylko na praktyce

Sytuację na pierwszym wirażu wziął pod lupę Leszek Demski, szef sędziów żużlowych z ramienia Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Demski analizy dokonał na antenie TV nSport+.

Łodzianie przegrali u siebie 44 do 46 (fot. Magazyn Żużel)

– Ewidentnie zawodnik w kasku białym wynosi się szerzej, uderzając w zawodnika w kasku czerwonym – mówił Demski oglądając telewizyjne powtórki 15 biegu. – Wyjeżdża spod krawężnika ponad połowę szerokości toru i uderza w niego. Tutaj bez wątpienia zawodnik w kasku czerwonym zdecydowanie miał utrudnioną jazdę, spadł na ostatnią pozycję. W mojej ocenie ten bieg powinien być przerwany i zawodnik w kasku białym nadawał się do wykluczenia.

To nie jedyna sporna sytuacja w tym meczu, która wywołała falę komentarzy. Otóż, wykluczenie Lucka Beckera w 10 biegu również zapachniało błędem sędziego. Amerykanin na drugim wirażu wywiózł na zewnętrzną Wiktora Kułakowa. Rosjanin mocno wykontrował maszynę i jej nie opanował. Po chwili w motocykl uderzył Aleksandr Łoktajew.

Reklama

Sędzia Tomasz Fiałkowski uznał, że winnym zdarzenia był Becker. Co na to Demski?

– Na wyjściu z drugiego łuku zawodnik w kasku czerwonym poszerzył tor jazdy. Upadł zawodnik w kasku żółtym. Pytanie czy to poszerzenie było na tyle duże, że zawodnik w kasku żółtym nie mógł kontynuować jazdy, musiał upaść, mało tego, wypuścił motocykl, który uderzył zawodnika w kasku niebieskim? W mojej ocenie było na tyle dużo miejsca, że zawodnik w kasku żółtym mógł tę jazdę kontynuować. Nie musiał z tego motocykla zsiadać, ani go wypuszczać – ocenił zdarzenie Leszek Demski.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....