Strona główna Archiwum Profesor z tytułami

Profesor z tytułami

-

Reklama

Historia zna wiele przypadków, gdy władca mający dwóch kandydatów na swego następcę mógł wybrać tylko jednego. Wybór jednego zazwyczaj oznaczał chęć zemsty na drugim. Przed laty podobny błąd popełnił duński król żużla. Poróżnił tym dwie ikony, które i tak stanęły u swojego boku i razem zwyciężały.

Termin ich narodzin dzieliło 49 dni, a miejsca około 230 km. Pierwszy na świat przyszedł Erik w liczącym ponad 80 tysięcy mieszkańców Esbjergu. Hans urodził się natomiast w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w malutkim Brovst. W wielodzietnej rodzinie Nielsenów nigdy się nie przelewało. Jako dziecko, o czym mówił podczas spotkania z fanami w Lublinie w 2015 roku, uprawiał wiele dyscyplin sportu. Według niego to właśnie recepta na zostanie mistrzem. Najpierw próbować wielu konkurencji, aby na końcu wybrać jedną do uprawiania profesjonalnie. Jak każdy chłopiec ganiał również za piłką. To jednak żużel pokochał całym sercem. Dlaczego zainteresował się właśnie nim? Z prostego powodu. Nieopodal jego domu wybudowano stadion żużlowy. Początki nie były dla przyszłego mistrza łatwe. Na pierwszy motor musiał zapracować sam. Chciał być wielkim zawodnikiem, dlatego odkładał każdą duńską koronę, którą udało mu się zarobić. Dzięki temu rozpoczął swoją karierę jako trzynastolatek. Przez następne 27 lat walczył, by w końcu zachwycić świat i stać się „Profesorem z Oxfordu”.

Hans Nielsen ma trzy siostry i trzech braci. Żużlowego bakcyla zaszczepił mu tata, który kochał motocyklowe wyścigi, w szczególności wyczyny na owalnych torach

Małym autem do Włoch

Z minitoru Nielsen, jako 17-latek, trafił do lokalnej drużyny żużlowej. W trzecioligowym debiucie wywalczył dziesięć oczek. W ekipie nie zagrzał jednak długo miejsca. Po wywalczeniu tytułu młodzieżowego indywidualnego mistrza Danii zawodnik postanowił zrobić poważny krok w swojej karierze. Wyjechał do Wielkiej Brytanii, żeby rozpocząć starty w najsilniejszej wtedy lidzie świata. Duńczyk trafił do drużyny Wolverhampton Wolves. Po latach, już jako wielokrotny mistrz świata, brytyjskim mediom powie, że to pierwszy sezon startów w tej ekipie jest dla niego jednym z najważniejszych i najsilniejszych żużlowych wspomnień. Niestety, ekipa Wilków w tamtym okresie dysponowała dość słabym składem i nawet wsparta przez Nielsena nie była w stanie walczyć o największe sukcesy. W związku z tym zawodnik zdecydował się zmienić swojego pracodawcę i trafił do ekipy z Birmingham. Nim to się jednak stało, na swoim koncie miał już pierwsze osiągnięcia.

[bsa_pro_ad_space id=18,21,22,27]

Nielsen dwukrotnie startował w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów. Ani razu nie udało mu się jednak wspiąć na podium. Podczas zawodów u boku Hansa rywalizował również wspominany już Erik Gundersen. O relacjach tych zawodników dużo pisała duńska prasa. Po latach Nielsen opowiadał, że rówieśnicy lepiej poznali się podczas startów na Wyspach Brytyjskich. Często mieli nawet odwiedzać się wzajemnie wraz ze swoimi dziewczynami. Ciekawą podróż mieli odbyć w 1978 roku do Lonigo, gdzie odbywał się finał juniorskich mistrzostw. Panowie wraz ze swoimi ukochanymi wybrali się na zawody wspólnym samochodem, który był na tyle mały, że jeden motor zmieścił się do środka pojazdu, a drugi znalazł się już na zewnątrz.

“Profesor” słuchał rad Ivana Maugera

Uczeń czarnoksiężnika

Hans Nielsen jest jednym z nielicznych zawodników, któremu zdrowie dopisywało na tyle, że ani razu nie musiał zrezygnować z walki o mistrzowską koronę. Po raz pierwszy na starcie jednodniowego finału stanął w 1980 roku. W Goeteborgu wywalczył jednak tylko 7 oczek i zajął 11. miejsce. Był to okres, kiedy prym w duńskim żużlu wiedli tacy zawodnicy jak Ole Olsen oraz Tommy Knudsen. To właśnie wraz z trzykrotnym mistrzem świata, którego duńska prasa w tamtym okresie nazywała „królem speedwaya”, Nielsen sięgnął po pierwsze medale wielkich imprez. Już jako 19-latek Hans zadebiutował w kadrze, która wygrała Drużynowe Mistrzostwa Świata w niemieckim Landshut. Rok później duet Olsen-Nielsen okazał się najlepszy w rywalizacji par. Nieco później w kadrze zadebiutował Erik Gundersen, który na lata stał się medalowym partnerem Nielsena.


“Gang Olsena”: (od lewej): Tommy Knudsen, Hans Nielsen, Bo Petersen, Erik Gundersen, Ole Olsen

Wróćmy jednak do 4 września 1983 roku, czyli dnia, który należy uznać za przełomowy w duńskim sporcie. W finale IMŚ wystartowało trzech duńskich zawodników, czyli wspominani Olsen, Gundersen i Nielsen. Panowie rywalizację zakończyli kolejno na miejscach: szóstym, czwartym i siódmym. Był to ostatni turniej, w którym wystartował Olsen. Rodzimym mediom tłumaczył, że decyduje się zakończyć karierę, żeby móc skupić się na pomocy młodszym kolegom.

Nielsen tworzył wspaniały żużlowy duet z Erikiem Gundersenem

O pomoc poprosić mistrza zdecydował się Erik, który stał się swoistym „uczniem czarnoksiężnika”. Hans miał bardzo źle to odebrać i konflikt zaczął narastać. Ponieważ Olsen został także trenerem kadry narodowej, Nielsen zdecydował się o sytuacji zaalarmować rodzimą federację żużlową. Ta jednak nie reagowała, bo Olsen był wielkim autorytetem. To właśnie do niego Nielsen czuł największe animozje, które szybko rozszerzyły się na duńskich kibiców i prasę.

[bsa_pro_ad_space id=18,21,22,27]

Konflikt szeroko opisywał po latach portal Ekstra Bladet. Szczególnie widoczny był on podczas zawodów w 1984 roku, kiedy to rozpoczęła się era duńskiej dominacji w Indywidualnych Mistrzostwach Świata. Zawody wygrał Erik Gundersen, wspierany przez Olsena. Drugie miejsce, a jakżeby inaczej, wywalczył Nielsen. Kibice podzielili się na dwa obozy. Po jednej stronie stadionu siedzieli ci z południowej Jutlandii, po drugiej ci z północnej. Swoich ulubieńców miały też gazety. Ekstra Bladet stała po stronie Olsena i Gundersena, a Nielsena wspierały Jyllandsposten, BT i Politiken.

Czarno-biały mur

Po pierwszym złocie Gundersen sięgnął po kolejny tytuł. Po raz kolejny, jak mówił Nielsen, mógł spojrzeć na niego z dołu, ponieważ znów wywalczył drugą lokatę. Porażka bolała tym bardziej że Hans złoto przegrał dopiero w wyścigu dodatkowym. Pierwszy raz sytuacja odmieniła się w Chorzowie w 1986 roku. Wreszcie duński hymn wybrzmiał dla Nielsena. W tym samym roku miał okazję usłyszeć go jeszcze dwukrotnie na imprezie rangi mistrzowskiej. Wraz z kolegami sięgnął po trzecie z rzędu złoto Drużynowych Mistrzostw Świata. Rok wcześniej zaczęła się era duńskiej dominacji w parowym championacie – zawodnicy z kraju Hansa Andersena odnieśli siedem wygranych z rzędu! Aż sześć przypadło w udziale Nielsenowi, któremu przez cztery lata parował Gundersen, a po jego dramatycznym wypadku Jan Osvald Pedersen.

Para Nielsen-Gundersen uważana jest za jedną z najlepszych w historii. Zawodnicy, którzy poza torem czuli do siebie wiele animozji, na nim współpracowali jak świetnie naoliwiona maszyna. Stanowili mur nie do przejścia. Gdy przyjeżdżali do Polski, gdzie w rodzimej lidzie nie rywalizowali jeszcze obcokrajowcy, prezentowali nie tylko niebywałą jazdę. Zachwycali też kostiumami. Nielsen startował w czarnej, a Gundersen w białej skórze. Dodatkowo mieli na nich logo sponsorów i kolorowe wlepki – o takich strojach nikt w polskim żużlu jeszcze nie marzył. Choć panowie przez lata rywalizowali, to po odejściu Olsena z funkcji trenera kadry, ich relacja znów się poprawiła. Nielsen przyznał w duńskiej prasie, że złamanie karku przez kolegę odebrało mu część motywacji. Po latach, o czym mówił, panowie potrafią jednak spotkać się, wypić kilka piw i razem z innymi reprezentantami Danii wspominać dawne złote lata.

Profesor z Oxfordu cztery razy stanął na najwyższym stopniu podium Indywidualnych Mistrzostw Świata. Swój pierwszy złoty medal wywalczył w 1986 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Rok później obronił mistrzowski tytuł na torze w Amsterdamie

W swojej karierze Nielsen jeszcze raz wywalczył indywidualne mistrzostwo świata – po to sięgnął w 1995 roku, czyli pierwszym sezonie, kiedy wprowadzono cykl Grand Prix. Co ciekawe, Duńczyk był jednym z nielicznych gwiazdorów żużla, który od początku popierał wprowadzenie nowego formatu rozgrywek. Nie powinno to dziwić, dwukrotnie w 1993 i 1994 roku mistrzowski tytuł przegrywał o mniej niż włos.

[bsa_pro_ad_space id=18,21,22,27]

Pierwszy z pierwszych

Poza mistrzowską historią Nielsen napisał również inną – tę w rozgrywkach ligowych. W 1984 roku rozpoczął swoją przygodę z drużyną Oxford Cheetahs, z którą związany był przez osiem lat. To właśnie w tym czasie zyskał miano „Profesora z Oksfordu”. O wielkim wkładzie Duńczyka w sukcesy ekipy pisał Tomasz Lorek. Nie tylko na jego prośbę zmieniono kształt toru, tak, żeby można było atakować na dystansie, ale radzono się go również w kwestii personalnych zmian w składzie. Rady mistrza okazały się słuszne i ekipa, której był zdecydowanym liderem, sięgnęła po trzy mistrzostwa kraju. Polscy fani zdecydowanie lepiej pamiętają na pewno rok 1990. Wtedy to Nielsen, jako pierwszy obcokrajowiec, zadebiutował w naszej lidze. Rozpoczął start w Lublinie, gdzie jak wielokrotnie powtarzał dziennikarzom zarówno wtedy, jak i po latach, witany był niczym gwiazda rocka. W składzie z Nielsenem Motor sięgnął po srebrny medal mistrzostw Polski. Później zawodnik przeniósł się do Polonii Piła, z którą po kilku sezonach startów i sukcesów, w 1999 roku wywalczył upragniony tytuł Drużynowego Mistrza Polski. W tym samym roku Nielsen zdecydował się zakończyć żużlową karierę. Po latach dziennikarzom „Głosu Wielkopolskiego” mówił, że choć mógł dalej się ścigać, to podjął w pełni świadomą decyzję. Zdecydował się skupić na życiu rodzinnym, które już wtedy kwitło w najlepsze.

Mam dużo satysfakcji, że mogę podzielić się własnymi doświadczeniami, które nabyłem przez lata startów na żużlu. Funkcja menedżera reprezentacji to bardzo absorbujące zajęcie, ale jednocześnie dające satysfakcję – Hans Nielsen

Golfowe dzieci

W 2007 roku Nielsen o swoim nowym życiu, z którego był zadowolony, opowiadał portalowi nordjyske.dk. Ojciec dwójki dzieci – córki Daisy i syna Daniela skupił się na wychowaniu, nauce oraz na golfowej karierze swoich pociech. Znalazł również czas na rozwijanie swoich zainteresowań – Nielsen potrafi z pasją opowiadać o kinie, ekonomii czy rafach koralowych. Interesuje go wiele zagadnień. Po zakończeniu kariery zajął się także biznesem – sprzedawał golfowe auta oraz pomagał żonie w prowadzeniu sklepu z ubraniami. Gdy w 2014 roku spotkał się w Monako z Tomaszem Lorkiem, jego dzieci wchodziły już w świat zawodowego golfa. Okazało się, że żużel ich nie pociągał. Miały nawet dziwić się, że ich ojciec był mistrzem świata w tak obcej dla nich dyscyplinie.

Córka Daisy z powodzeniem gra w golfa

Obecnie zarówno Daisy, jak i Daniel grają już jako profesjonaliści. Wraz z ich wyfrunięciem z gniazda mistrz postanowił wrócić do swojego ukochanego sportu. W 2016 roku zdecydował się objąć funkcję manedżera reprezentacji Danii. Wybitny zawodnik na razie nie odniósł większych sukcesów. Prowadzeni przez niego zawodnicy nie zdołali sięgnąć po medale Drużynowego Pucharu Świata i Speedway of Nations. W 2017 roku ponieśli wstydliwą porażkę – odpadli w półfinale pokonani przez Łotyszów. Do tego doszły medialne przepychanki z Nickim Pedersenem, które wpłynęły na odsunięcie tego wybitnego zawodnika od startów w kadrze narodowej. Czyżby trener Nielsen zapomniał, jak młody był i walczył z „Gangiem Olsena”?

Aleksandra Konieczna

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

Reprezentacja zwarta i gotowa czeka na finał SoN

Kadra Polski w spokoju przygotowuje się do finału Speedway of Nations, który ma odbyć się pod koniec października w angielskim Manchesterze. Przebywa na zgrupowaniu...