Strona główna Reportaż Pustawa aleja w stolicy żużla

Pustawa aleja w stolicy żużla

-

Leszno wyprysnęło spod taśmy jak rakieta i od razu uzyskało sporą przewagę. Ale nie dowiozło jej nawet do pierwszego wirażu. Na przeciwległej prostej było już za Gorzowem, potem wyprzedziła je Zielona Góra. Na trzecim miejscu metę przejechał Toruń. A Leszno? Cóż wygląda na to, że wciąż jeszcze nie ukończyło tego wyścigu. A są też tacy, którzy twierdzą, że całkowicie ugrzęzło gdzieś na zaoranym pługiem torze.

Maciek jest kibicem leszczyńskich Byków, jak sam mówi, „od zawsze”. Wprawdzie czwarty z rzędu tytuł drużynowego mistrza Polski, tym razem, ze względu na covid, wyjątkowo nie świętował na stadionie, lecz w domu przed telewizorem, ale i tak nie zmąciło mu to wyśmienitego humoru. Dopiero, przyznam, moje złośliwe nieco pytanie, zgasiło mu uśmiech na twarzy.

-No niby Leszno taka stolica speedwaya, a aleję gwiazd żużla ma taką, jakby było najgłębszą prowincją. O co w tym chodzi?

-Nie wiem – Maciek wzrusza ramionami i kręci głową. – Nie wiem, o co w tym biega, ale mnie też to wkurza. Wiesz, jak człowiek ma już swoje lata, ta pięćdziesiątkę na karku, to takie symbole stają się dla niego ważne. Ma wspomnienia związane z wielkimi zawodnikami, wielkimi zawodami. Niektórych oglądało się na własne oczy w akcji. Fajnie byłoby pójść sobie na taką aleją i powspominać stare czasy, wnuka zaprowadzić. Ale jak dotąd nic z tego. W ogóle nie wiem, czy się w Lesznie doczekamy takiej alei z prawdziwego zdarzenia.

Trudno się dziwić tym obawom. Pomysł, by przed leszczyńskim stadionem im. Alfreda Smoczyka powstała aleja gwiazd żużla, może i nie jest jeszcze pełnoletni, ale swoje lata już ma. Pojawił się w 2013 roku. Jednym z głównych pomysłodawców był Andrzej Bortel. Wówczas leszczyński radny z PiS (to dosyć istotne, ale o tym za chwilę).

Reklama

Sytuacja była wymarzona. To była pierwsza taka inicjatywa w Polsce, nikt dotąd na to nie wpadł. A pomysł, przyznacie przecież, był doskonały. Wypisz wymaluj sytuacja, gdy taśma idzie w górę, a tylko jeden zawodnik na starcie wstrzela się idealnie w ten moment i wypruwa do przodu. Tylko, że…

-Zgłosiliśmy pomysł na konferencji prasowej jako pomysł klubu radnych PiS, a wtedy w mieście rządziła Lewica – wspomina Bortel i dodaje, że taka konfiguracja polityczna w mieście była przyczyną tego, że prace nad aleją szły bardzo opornie.

Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video

Faktycznie w mieście, które żużel ma w genach i które szczyci się, ba, wręcz puszy się, najbardziej utytułowanym klubem żużlowym w historii Polski, w którym mogłoby się wydawać, że idea z automatu zostanie przekuta w czyn, niewiele z tego wychodziło. Powołany został wprawdzie zespół roboczy na czele z Andrzejem Bortelem, którego celem było wypracowanie koncepcji leszczyńskiej alei gwiazd, ale sprawa nie bardzo posuwała się do przodu. Tym bardziej, że na samym starcie zaczęły się ścierać koncepcje, kogo by w takiej alei gwiazd w Lesznie należało umieścić.

Bortel
Andrzej Bortel (fot. Magazyn Żużel)

Dodatkowo w 2014 roku narodziła się idea, by budowę alei gwiazd połączyć z szeroko pojętą rewitalizacją terenów obok stadionu. Kto był choć raz na zawodach na Smoku przyznać musi, że to pomysł sensowny, choć przesuwający budowę alei gwiazd w czasie. Za 12.000 zł biuro projektowe przygotowało projekt takiej rewitalizacji, a jego wizualizacja wzbudziła bardzo przychylne reakcje. Obok stadionu miało się znaleźć miejsce nie tylko na pamiątkowe tablice poświęcone żużlowcom, ławki i elementy malej architektury, ale też tunel z tablicami poświęconymi przede wszystkim historii Unii Leszno. To miejsce miałoby stanowić swoiste leszczyńskie muzeum żużla. Taki był pomysł wypracowany przez komitet roboczy.

Czytaj więcej  W Lesznie obniżają ceny biletów. Zadziała na frekwencję?

W 2014 roku nowym prezydentem w Lesznie został niezależny kandydat i fanatyczny (w sensie dosłownym) żużlowy kibic, Łukasz Borowiak, a PiS zaczęło współrządzić w mieście. Nie można jednak powiedzieć, by pchnęło to jakoś zdecydowanie sprawę do przodu. Grupa inicjatywna się zbierała, ale czas głównie upływał na dyskusjach i wciąż nie do końca rozstrzygniętej sprawie, kto powinien w alei się znaleźć. Czy tylko zawodnicy Unii Leszno, czy może też gwiazdy speedwaya, które nie startowały w barwach Unii, ale ścigały się na stadionie im. Smoczyka. W połowie 2015 roku Andrzej Bortel w wywiadzie dla jednej z leszczyńskich gazet mówił tak:

-Leszno od wielu pokoleń jest znane z tolerancji, więc nie można uprawiać ksenofobii (…) Nie wyobrażam sobie, by ktoś próbował dyskryminować sukcesy i tytuły mistrzowskie największych gwiazd speedwaya.

I ostatecznie ta właśnie koncepcja zwyciężyła, co jednak zajęło, od momentu ukazania się wspomnianego wywiadu, jeszcze trochę czasu.

Tymczasem w 2014 roku media w Gorzowie Wielkopolskim donosiły z dumą, że w mieście przy stadionie im. Edwarda Jancarza powstała „PIERWSZA NA ŚWIECIE ALEJA GWIAZD ŻUŻLA”. Tym sposobem Leszno w tym wyścigu, niemal natychmiast po starcie, jeszcze przed pierwszym wirażem straciło uzyskaną na starcie przewagę. Ale ścigało się dalej.

Czytaj więcej  Dyrektor mistrza Polski: "Unia była, jest i będzie"

W Lesznie natomiast ostatecznie przedsięwzięcie pod nazwą Aleja Gwiazd Żużla podzielono na dwa etapy: samą aleję z pamiątkowymi tablicami i resztę, czyli rewitalizację terenu obok stadionu im. Smoczyka. W 2017 powołano w Lesznie kapitułę, której zadaniem było dopracowanie koncepcji leszczyńskiej alei gwiazd i wytypowanie pierwszych postaci do upamiętnienia. Wybrano Henryka Żyto, Romana Jankowskiego i Hansa Nielsena. Te trzy tablice uroczyście odsłonięto w maju 2018 roku, tuż przed 69. Memoriałem im. Alfreda Smoczyka. Na kolejne tablice kibice w Lesznie czekali rok. W 2019 pojawiły się tablice z nazwiskami Zdzisława Dobruckiego, Bernarda Jądera i Grega Hancocka.

Bernard Jąder i Zdzisław Dobrucki. Odsłonięcie ich tablic nastąpiło w maju 2019 r. Od tego czasu w AGŻ nic się nie dzieje (fot. 2x Mariusz Cwojda)

Jeszcze zanim pierwsze tablice w Lesznie odsłonięto, było wiadomo, że zostało ono, gdzieś na drugim albo trzecim okrążeniu doścignięte przez Zieloną Górę. Na zielonogórskim stadionie, na drugim wirażu bez zbędnych ceregieli i dyskusji urządzono bowiem Galerię Sław Zielonogórskiego Żużla.

Czytaj więcej  Gdzie są kibice Unii Leszno? (FILM)

Kibic, który rzadko bywa w Lesznie lub nigdy tu nie był, nie będzie miał łatwo z odnalezieniem alei gwiazd. Owszem, bez problemu natrafi pewnie na rzeźbę Alfreda Smoczyka, który ze swoim motocyklem stoi od 2008 roku przed leszczyńskim stadionem. Jest widoczny i dobrze eksponowany.

Ale dostrzec tablice poświęcone żużlowym gwiazdom jest już znacznie trudniej. Jak na polską stolicę żużla, miasto, w którym siedzibę ma najbardziej utytułowany klub najlepszej żużlowej ligi na świecie, mało spektakularna ta aleja. Wciąż daleko jej do finalnej postaci. Może dlatego, kibice, tacy jak Maciek, są nieco sytuacją zażenowani, a niektórzy nawet nie bardzo zdają sobie sprawę albo zdają sobie sprawę mgliście, że taka aleja gwiazd w Lesznie się znajduje.

Andrzej Bortel jest rozżalony:

-Mam wrażenie, że nikomu nie zależy, by ta aleja została dokończona. Nic się nie dzieje, nie wiem dlaczego – narzeka. – A kody QR, które są na tych tablicach umieszczone, wcale nie działają. Są wytypowani kolejni zawodnicy: Jerzy Szczakiel, Zbigniew Jąder i Zenon Kasprzak. Nie wiem dlaczego nie ma jeszcze ich tablic.

-Bo nie ma pieniędzy – odpowiada Sławomir Kryjom, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lesznie. – Ze względu na pandemię musieliśmy wstrzymać ich wykonanie. Jedna tablica kosztuje 2500 zł netto. Mamy teraz pilniejsze wydatki.

Reklama

Zdaniem dyrektora MOSiR budowa Alei Gwiazd Żużla w Lesznie wcale się nie ślamazarzy. Nikt nikomu nie obiecywał przecież, że od razu zostanie wypełniona tablicami w stu procentach. Tablice będą przybywać sukcesywnie.

-A na realizację drugiego etapu alei gwiazd, czyli rewitalizację terenu przy stadionie nie ma pieniędzy – mówi S. Kryjom. – Co roku o nie wnioskujemy, ale ich nie otrzymujemy.

Trzeba czekać.

W 2019 roku w Toruniu z przytupem otwarto Toruńską Aleję Sportu Żużlowego. To wtedy Leszno straciło trzecie miejsce i spadło na sam koniec na ostatnim wirażu przed metą. Są tacy, którzy twierdzą, że w tym wyścigu całkowicie zagrzebało się na torze.

PS Tekst ukazał się w październiku 2020 w Magazynie Żużel nr 18/2020, który jest bezpłatnym dodatkiem do portalu magazynzuzel.pl rozsyłanym czytelnikom, którzy zapisali się do naszego darmowego newslettera. Można zapisać się TUTAJ

Reklama


Musisz przeczytać

Jedyna taka na świecie

Pierwsza na świecie i prawdopodobnie jedyna cyfrowa biblioteka żużlowa funkcjonuje w Lesznie. Choć akurat miejsce jej funkcjonowania jest informacją najmniej istotna – korzystać może...

Nowy sternik w Starcie