Strona główna Aktualności Skoków przez przeszkody jeszcze nie próbowałem

Skoków przez przeszkody jeszcze nie próbowałem

-

Reklama

– Czy lipcowa przerwa w ligowych rozgrywkach pomogła zregenerować siły? Miałeś czas na wypoczynek?
Bartosz Smektała: – Liga miała przerwę, ale sezon żużlowy trwa, więc o odpoczynku i relaksie pomyślę dopiero pod koniec roku – po zakończeniu sezonu. W lipcu miałem kilka startów m. in. drużynowe mistrzostwa świata juniorów w Anglii, brałem udział w zawodach SEC, byłem z reprezentacją kraju na Speedway of Nations w Togliatti. Znalazłem trochę czasu na krótki relaks. Odpocząłem.

– Bardziej preferujesz wypoczynek w kraju, czy jednak poza granicami?
– Przyznam się szczerze, że najbardziej lubię odpoczywać w domu. Czas spędzony z najbliższymi dodaje mi energii. Bardzo sobie cenię pobyt w domu, gdyż w sezonie żużlowym zajęć nie brakuje – mamy sporo wyjazdów.

– Rok temu dałeś się skusić na wakacje w Afryce. Jakie wrażenia?
– Bardzo pozytywne. Byłem ponad tydzień w Kenii. Miałem okazję nie tylko wypocząć, ale również poznać miejscową kulturę i trochę zwiedzić. Odpocząłem i przywiozłem do kraju miłe wspomnienia.

– W Kenii było ciekawiej niż w Andorze?
– Do Andory poleciałem na zaproszenie władz światowej federacji motocyklowej, by na gali FIM-u odebrać złoty medal za zdobycie tytułu mistrza świata juniorów. Wyjazd do Andory miał zupełnie inny charakter, niż wakacje w Kenii. Na galę poleciałem w grudniu, tylko na dwa dni – tam i z powrotem. W Lesznie w tym czasie wystartowały przygotowania do nowego sezonu i zaraz po ceremonii i odebraniu nagrody wracałem do kraju, by nie stracić treningów.

Wychowanek leszczyńskich “Byków” zdobywa medale w kraju i na arenie międzynarodowej // “Smyk” na gali FIM w Andorze odebrał złoty medal IMŚJ

– Gdzie na urlop wybierasz się w tym roku?
– Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów. Pomyślę o nich pod koniec sezonu.

– Gdy masz wolny piątek lub niedzielę, oglądasz ligowe mecze w telewizji?
– To zależy od dnia, jeśli dysponuję wolnym czasem. Nie mam jakiegoś dużego ciśnienia, by oglądać każde zawody. W niedzielę oglądałem mecz Sparty z GKM Grudziądz i to nie wszystkie biegi. Oglądałem mecz i trochę analizowałem, gdyż już niedługo czeka nas wyjazdowe spotkanie z wrocławską drużyną.

– Zauważyłem, że potrafisz szybko reagować i wprowadzać korekty po nieudanym biegu. Umiejętność analizowania w speedwayu wydaje się być kluczem do sukcesu.
– Zgadza się. Może nie jest decydujacym elementem, ale na pewno jest ważna.

– Gdyby wystąpiła sytuacja w trakcie zawodów, po krótkiej analizie, trener Piotr Baron sugeruje zmienić przełożenie w motocyklu, natomiast trener Roman Jankowski wręcz przeciwnie – co wtedy, jak zareagujesz, co zrobisz?
– Wysłucham każdej podpowiedzi, tym bardziej ludzi doświadczonych i znających się na swojej robocie. Jeszcze taka sytuacja się nie zdarzyła, ale gdyby… Zawsze mam jeszcze swoje przemyślenia. Często pierwsza myśl jest najważniejsza. Po słabszym biegu pojawia się ona bardzo szybko. Zjeżdżając do parku maszyn mam już pierwsze przemyślenia i sugestie, co zmienić, żeby wpadka nie przytrafiła się drugi raz.

– Jak radzisz sobie z niepowodzeniami, gdyż w sporcie trzeba być przygotowanym na każdy wynik.
– Staram się ich nie rozpamiętywać. Jest czas po zawodach na wyciągnięcie wniosków. Nieraz jeszcze w domu trochę analizuję i zamykam temat. Przede mną następne zawody i najważniejsze, żeby nie popełnić starych błędów.

– Twój tata towarzyszy ci w parku maszyn i jest na bieżąco. Mama również jeździ na mecze?
– Tata jest w moim teamie i bardzo mi pomaga. To jest ogromne wsparcie. Mama nie jeździ na zawody, zostaje w domu. Interesuje się żużlem. Jest na bieżąco, śledzi wyniki i wydarzenia żużlowe nie tylko w kraju, ale również co dzieje się zagranicą. Nie ogląda transmisji w telewizji, gdy ja startuję – za duże nerwy. Włączy sobie powtórkę, gdy wracam do domu.

– Kto opiekuje się Twoim psem, gdy jedziesz na trening i na zawody. Gdy wyjeżdżasz na ligę do Szwecji, albo wypełniasz obowiązki reprezentanta Polski?
– Wtedy ten obowiązek spada na moją dziewczynę i na mamę. Nie ma problemu.

– Jesteś właścicielem pieska rasy boston terier. Wybór rasy chyba nie przypadkowy?
– Moja dziewczyna postanowiła zrobić mi urodzinowy prezent i w ten sposób stałem się właścicielem „Naczo”. Już wcześniej chciałem mieć psa.

– Twoja dziewczyna jeździ konno, muszę więc zapytać, czy już miałeś okazję dosiąść rumaka?
– Siedziałem na koniu i poznaję ten sport. Ale skoków przez przeszkody jeszcze nie próbowałem.

Połączyła ich nie tylko miłość do sportu

– Jesteście sportowcami, wspieracie się, kibicujecie? Jak w ogóle poznaliście się?
– Poznaliśmy się – że tak to ujmę – w okolicznościach sportowych. Jesteśmy ze sobą 3 lata. Z racji, że oboje uprawiamy sport, bardzo dobrze się rozumiemy i wzajemnie wspieramy. Gdy ktoś pyta mnie, czy mam czas na inne zajęcia niż żużel, to owszem. Chociaż czasu mało, to konie, stajnia, jeździectwo zaczynają mnie wciągać. Zimą mogę częściej zajrzeć do stajni i pomóc mojej dziewczynie w obowiązkach. To powoli robi się moje małe hobby. Oczywiście pierwszy jest żużel.

– Widziałeś swoje zdjęcie z aplikacji postarzającej twarz, które krąży w internecie?
– Widziałem i będę starał się, by w przyszłości aż tak źle ze mną nie było (śmiech)

– Skąd pomysł na #BS15, który towarzyszy ci w mediach społecznościowych i nie tylko?
– BS to moje inicjały, natomiast numer 15 ma symboliczny wymiar. Mając 15 lat zdałem egzamin na licencję żużlową. Z numerem 15 debiutowałem w ligowym meczu. Piętnastka towarzyszyła mi w kilku jeszcze innych sytuacjach. Nie tylko związanych ze sportem.

Bartosz Smektała w tym roku kończy wiek juniora. Będąc młodzieżowcem zdobył m. in. tytuł mistrza świata juniorów, drużynowe mistrzostwo świata juniorów, drużynowe mistrzostwo Polski i stał na najwyższym podium drużynowego Pucharu Świata

– Kim są ludzie, którzy jeżdżą za Tobą na zawody, ubrani w barwy Twojego teamu z transparentami potrafią stworzyć znakomitą atmosferę na trybunach?
– To jest zaprzyjaźniona grupa ludzi. W połowie tworzy ją moja rodzina, ponadto znajomi i przyjaciele. Większość z moich rodzinnych stron oraz ze Śremu i okolicy. Bardzo im dziękuję za wsparcie.

– Czy wyniki egzaminu maturalnego możemy w żargonie żużlowym określić, jako falstart czy może uślizg na wirażu i niedokończony bieg?
– Na maturze poległem z matematyki, ale się nie poddaję. Planuję poprawkę. Jestem w kontakcie ze swoją szkołą. Co prawda, ostatnio mam dużo obowiązków żużlowych, ale matury nie odpuszczę. Postaram się poprawić matmę. Mam plany i jestem dobrej myśli.

– Gdy rozmawiamy, przygotowujesz się do kolejnego wyjazdu. Tym razem na mecz do Szwecji. Takie wyprawy są meczące?
– Jak każdy wyjazd, ale przywykłem i nie mam problemu z wyjazdami na zawody w Polsce i do innego kraju. Do Szwecji na mecz rozgrywany we wtorkowy wieczór wyjeżdżamy w poniedziałek. Jedziemy na prom do Świnoujścia i rano jesteśmy w Szwecji. Z promu do klubu, który reprezentuje mam 4 godziny jazdy. Jest więc czas na obiad, kawkę i meldujemy się na stadionie. Mecze w Szwecji odbywają się we wtorki i czwartki. Dotychczas tylko dwa razy miałem zawody w czwartek.

Miły, grzeczny, sympatyczny…

– Gdzie występuje większa presja wyniku – w Polsce czy w Szwecji?
– Poziom oczekiwań dobrego wyniku jest duży w Polsce i w Szwecji. Bardzo porównywalna sytuacja. Poza tym, każdy zawodnik chce zwyciężać i nikt specjalnie nie musi na nim wywierać dodatkowej presji. W Szwecji otoczka samych zawodów jest inna. Bardziej stonowana, spokojniej. W Polsce widowiska mają bogatszą oprawę i przede wszystkim większe zainteresowanie publiczności.

– Na koniec zapytam jeszcze o plany. Pojawiły się spekulacje, że po sezonie możesz opuścić szeregi macierzystego klubu. Podobno ustawiła się kolejka prezesów, którzy w przyszłym roku chcą mieć u siebie Bartosza Smektałę. Coś jest na rzeczy?
– Ja nawet o tym nie mogę rozmawiać. Sezon trwa, mamy regulamin i nie ma tematu. Myślę, że niedługo będę mógł na ten temat coś więcej powiedzieć.

Rozmawiał: Mariusz Cwojda

Poprzedni artykułW blasku złota
Następny artykułOdwodnienie publicznych pieniędzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

ROW vs GKM: trener Kędziora ciągnie za uszy słabeuszy

Jeśli rybniczanie mieli nadzieję, że przyczepna nawierzchnia toru załatwi za nich sprawę i MrGarden GKM Grudziądz przed meczem uklęknie ze strachu, to się zawiedli....