Strona główna Aktualności Sprzedaż karnetów, czyli gra w ciemno

Sprzedaż karnetów, czyli gra w ciemno

-

Żużlowe kluby sprzedają karnety wstępu na sezon 2021, tak jakby miał on wystartować bez obostrzeń. Posunięcie ryzykowne, ale z drugiej strony, co mają zrobić jak kontrakty z zawodnikami podpisane, pieniądze z telewizji rozdysponowane i w kasie susza. Poprzedni sezon niczego nie nauczył panów prezesów?

Sytuacja zrobi się dramatyczna, jeśli polski rząd nie złagodzi obostrzeń i nie wpuści kibiców na trybuny. Znowu zacznie się lament, że karnety sprzedane, co teraz powiedzieć kibicom, z czego mają żyć kluby sportowe i żużlowcy, jak nie ma wpływów do kasy. Od razu pojawia się groźby upadających spółek. Może było trzeba wstrzymać się z dystrybucją stałych kart wstępu, gdy nie wiadomo jaka będzie przyszłość ligi. Kiedy wystartuje, czy z kibicami, w jakiej ilości będą mogli zapełnić trybuny itp.

Czytaj więcej  Stal Gorzów: Rafał Karczmarz nieugięty

Część kibiców zakupiła karnety, mając nadzieję że to właśnie stały abonament będzie honorowany w pierwszej kolejności, gdy władze państwowe poluzują dotychczas obowiązujące zakazy i kluby wpuszczą na stadion kibiców – na przykład 25 procent obłożenia widowni. Przecież wystarczyło rozpocząć sprzedaż karnetów w drugiej połowie marca, a nie od drugiego stycznia. Też by się sprzedały.

Dalsza część tekstu pod materiałem video:

Jeśli mecze będą rozgrywane bez publiczności, to znowu zacznie się kombinowanie – zachowanie ważności karnetów na sezon 2022, żeby tylko pieniądze zostały w kasie. Kto nie przyjmie propozycji zgłosi się po pieniądze i odda karnet. Niepotrzebne zamieszanie, które zarządzający klubami sami sobie stwarzają – trochę na własne życzenie. Później mamy krzyk i lament, jak ciężko dojechać do mety. Może znowu zacznie sie majstrowanie przy kontraktach żużlowców. Ale coś mi się wydaje, że zawodnicy drugi raz nie zgodzą się na obniżkę uposażenie. Tym razem, biorę ich stronę. Przecież prezesi wiedzieli, że mamy w kraju pandemię, wyhamowała gospodarka, ludzie oszczędzają, bo nie wiedzą, co ich czeka za tydzień, za miesiąc, za rok. Pandemia uprzykrza życie burzy plany nie tylko sportowcom.

Czytaj więcej  Lwy tuż po zakończeniu Grand Prix prawie skoczyły sobie do gardeł

Wszyscy staramy się zabezpieczyć na swój sposób. Jedni czynią to lepiej, drudzy gorzej. Gdy patrzę na ogłoszenia o sprzedaży karnetów (które w niektórych klubach już się kończą, bo tak duże jest zainteresowanie), to odnoszę wrażenie, że prezesi klubów i zarządzający rozgrywkami jadą po bandzie i na nic nie zwracają uwagi. Mimo że już wiadomo, iż w Niemczech i na Łotwie nie ma szans na rozgrywanie zawodów sportowych z udziałem publiczności.

Reklama

Lockdown na Łotwie obowiązuje do 6 kwietnia i co będzie dalej? Wiecej znaków zapytania, niż odpowiedzi. Lokomotiv Daugavpils wcale nie jest pewny, czy przystąpi do rozgrywek. Co zrobią niemieckie kluby z Landshut i Wittstock, które zgłosiły się do 2 ligi? Jedna wielka niewiadoma, ale w Polsce nie ma że boli – gra w ciemno: karnety w sprzedaży i oczekiwanie, co dalej?

Reklama


Must Read

Jutro odpalą silniki!

Jeśli pogoda nie spłata figla, to jutro o godz. 12 odbędzie się pierwszy trening na torze w Ostrowie Wielkopolskim. Żużlowcy Arged Malesa Ostrovii nie...