Strona główna Polecamy Tai Woffinden rozważał zakończenie kariery

Tai Woffinden rozważał zakończenie kariery

-

Odliczamy dni do premiery książki o życiu i sportowej karierze Taia Woffindena. Autobiografia trzykrotnego mistrza świata w następnym tygodniu trafi na półki księgarskie. Jej premiera zapowiadana jest na 25 marca. Już nie możemy się doczekać.

Woffinden jest Brytyjczykiem, urodził się w Scunthorpe, ale niemal całe dzieciństwo spędził w Australii. W 2010 roku zmarł jego tata – Rob Woffinden. Postać wyjątkowo ważna, jeśli nie najważniejsza w życiu Taia.

Rob Woffinden, także był żużlowcem, zmarł na raka. Odejście taty zachwiało rozpoczynająca się żużlową kariera syna, czego on sam nie ukrywa. W książce poświęca ojcu sporo miejsca. Wspomina, tęskni, wiele rzeczy robi z myślą o nim.

Dzisiaj prezentujemy Państwu kolejny fragment autobiografii Taia Woffindena pod tytułem: “Bez hamulców”:

„W 2010 roku zaproponowano mi dziką kartę do cyklu GP. Przyjąłem ją wbrew radom ojca, których powinienem był posłuchać. Przed śmiercią zaklinał mnie: „Nie idź do Grand Prix, Tai, nie jesteś jeszcze gotowy”. Miałem swoje zdanie na ten temat. Z nikogo nagle stałem się kimś, pokonywałem każdą przeszkodę i, jak to 19-letniemu smarkaczowi, wydawało mi się, że wiem wszystko najlepiej. Jak się okazało – niekoniecznie.

Imprezowałem jak…

Tamten sezon był dla mnie potwornie ciężki. Brakowało mi Taty, nie miałem żadnej radości z jazdy. Nie radziłem sobie w GP, a to odbijało się na mojej formie w zawodach ligowych. Wszystko wymknęło mi się spod kontroli. Żeby odciąć się od problemów, imprezowałem jak pojebany.

Emocje po zawodach odreagowywałem w barach. Chciałem się bawić i mieć wszystko w dupie. Pod koniec sezonu poważnie rozważałem zakończenie kariery.

Moi rodzice pracowali całe życie na spłacenie hipoteki. Dwanaście miesięcy po pozbyciu się tego balastu Tata dowiedział się, że ma raka. Nie było im więc dane, by nacieszyć się życiem bez obciążeń. Takie doświadczenia zmieniają sposób patrzenia na świat. Myślę, że tamte chwile ukształtowały człowieka, którym dzisiaj jestem.

Tata umarł w wieku zaledwie 47 lat. W chwili zdobycia przeze mnie pierwszego mistrzostwa miałby 51 lat. Z kolei gdyby żył do dziś (2019), miałby 57 lat. Chciałbym, aby nadal był z nami… „

Cdn.

Więcej o książce przeczytacie TUTAJ

MUSISZ PRZECZYTAĆ

Mistrz Polski na ostrym, finansowym zakręcie

Fogo Unia Leszno znalazła się na ostrym wirażu z powodu finansowej zadyszki. Czy to będzie ślizg kontrolowany, czy uślizg pokażą najbliższe tygodnie. Władze mistrza...