Strona głównaAktualnościTo chyba rekord świata! W cztery dni zmontowali skład na ligę

To chyba rekord świata! W cztery dni zmontowali skład na ligę

-

Rozmowa z Andrzej Matkowskim – kierownikiem Polonii Piła

Wiemy, że nazwiska na żużlu nie jadą, wiemy, że wszystko zweryfikuje tor. Ale i tak ten skład w Pile, to tak bardzo skromnie wygląda …

Patrząc na to jak i kim się wzmocniły inne drugoligowe kluby, to na pewno tak to wygląda. Faktycznie, ten skład w Pile może na kolana nie rzuca. Ale trzeba też brać poprawkę na to, w jakich warunkach i w jakim czasie była tworzona pilska drużyna. Od oficjalnego zarejestrowania, na zbudowanie składu mieliśmy … cztery dni.

Dlatego jest to zlepek zawodników niechcianych w innych klubach i po prostu takich, którzy byli do wzięcia.

(fot. magazyn Żużel /Mariusz Cwojda)

(cisza). No taka jest prawda. Oczywiście jakieś rozmowy toczyły się już wcześniej, ale klub kontraktował tych zawodników, którzy byli do wzięcia. I z tego grona, które było jeszcze na rynku, zbudowaliśmy skład na nowy sezon. Ale jestem absolutnie przekonany, że nie jest to najsłabszy skład w II lidze. Udało się zbudować całkiem ciekawą drużynę, a szczególnie pod tym kątem, że w Polonii jest kilku zawodników, którzy już jeździli w tym klubie i są znani kibicom. Bo przecież Tomas Jonasson był zawodnikiem Polonii Piła, ale Marcin Jędrzejewski też jeździł w Pile, podobnie jak Max Dilger. Moim zdaniem kibice powinni być zadowoleni. A jak ta drużyna będzie się na torze prezentować? Tego dzisiaj nikt nie jest w stanie przewidzieć. To jet drużyna kompletnie nieprzewidywalna.

Ale jakiś cel pewnie jest. Czy też nieprzewidywalny?

Jeżeli wszystko zagra, tak jak chce tego zarząd klubu i tak jak chcą zawodnicy, to możemy sprawić kilka niespodzianek w tym sezonie. Oczywiście nikt nie zapowiada tu, że Polonia Piła w pierwszym sezonie po reaktywacji awansuje do I ligi, ale myślę, że możemy powalczyć o wejście do pierwszej czwórki i po cichu na to liczę. Nie będzie to zadanie łatwe, ale przy odrobinie szczęścia, na pewno wykonalne.

Czytaj więcej  Dylematy Mateusza Bartkowiaka

Co z juniorami w Pile? Bo na razie jest tylko Przemysław Konieczny jako „gość”.

Rozmawiamy i będziemy mieć nowych juniorów. Jeżeli chodzi o „gości” to problem jest mniejszy, bo zgłosiło się do nas kilku młodzieżowców, którzy szukają okazji do startów i chcą jechać w Pile jako „goście”. Ale nie chcemy ich za bardzo blokować. Jeżeli jeden junior ma być z zagranicy, a prowadzimy rozmowy w sprawie wypożyczenia takiego zawodnika, to zostaje drugie wolne miejsce. „Gość” jako junior może startować tylko jeden. To jeśli my zakontraktujemy czterech zawodników, to po ile meczów ligowych w sezonie im wyjdzie? Ile oni startów dostaną? Nie chcemy ich blokować, bo wtedy dostaną po trzy mecze ligowe. To się mija z celem.

Reklama

Dlatego raczej chcemy młodzieżowców wypożyczyć i mieć ich pod ręką przez cały sezon. Myślę, że do końca tego tygodnia dopniemy drugiego „gościa” i chcemy jeszcze jednego juniora jako „gościa”. A reszta to będą młodzieżowcy wypożyczeni z innych klubów. I pod kątem rozgrywek młodzieżowych i pod kątem startów w II lidze. Niewykluczone, że trafimy. Mamy już na oku kilku zawodników i rozmowy trwają. Kluby niechętnie wypożyczają jednak juniorów, bo same wolą się zabezpieczyć na wypadek różnych nieprzewidzianych sytuacji. Stal Gorzów bardzo chętnie wypożyczała wszystkim juniorów i nagle się okazało, że sama nie ma kim jechać. Ale lada dzień będziemy podawać kolejne nazwiska. Przynajmniej trzech polskich juniorów powinno jeszcze dołączyć do Polonii Piła.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....