Strona główna Aktualności Unia Leszno w kłopotach spadnie z tronu?

Unia Leszno w kłopotach spadnie z tronu?

-

– Unia Leszno w 2020 roku da sobie radę i nie umrze. 14 czerwca na tor wyjedzie siódemka zawodników, która wciąż może powalczyć o najwyższe cele w PGE Ekstralidze – zapowiada Józef Dworakowski, jeden z akcjonariuszy Unii Leszno SSA i były prezes leszczyńskiego klubu.

Mistrz Polski wpadł w kłopoty. Sytuacja finansowa klubu załamała się na skutek pandemii koronowirusa. Ze współpracy wycofała się lub ją zawiesiła znacząca część sponsorów. Leszczyński samorząd będzie mógł pomóc Unii, ale możliwości ma ograniczone. Są pilniejsze wydatki w dobie pandemii. Poza tym, trudno dotować projekt z puli środków przeznaczonych na promocję przez sport, gdy zawody odbędą się przy pustych trybunach. Władze klubu szacują, że tegoroczny budżet będzie śladowy w porównaniu z tym, którym dysponowali w 2018 i 2019 roku.

Józef Dworakowski
-Załamała się gospodarka, ale prawdziwe kłopoty dopiero przed nami – ostrzega Józef Dworakowski (fot. Magazyn Żużel)

– W ostatnich dwóch latach budżet Unii Leszno wynosił on około 11 milionów złotych. Z tego Ekstraliga przekazała około 25 procent, kibice na trybunach 40 procent, samorząd 10-12 procent. Reszta to sponsorzy oraz sprzedaż klubowej wody i gadżetów – odsłania rąbek tajemnicy i wylicza Józef Dworakowski.

20 procent budżetu

 

Unia Leszno dzisiaj dysponuje środkami na poziomie 20 procent ubiegłorocznego budżetu. Jest chyba jednym z dwóch klubów ekstraligi (drugim jest PGG ROW Rybnik), którego tak mocno dopadł kryzys. Dlatego m. in. nie była w stanie spełnić oczekiwań wszystkich swoich zawodników.

Na bocznym torze wylądowali Emil Sajfutdinow i Piotr Pawlicki. W Lesznie nikt ich nie skreślił – wręcz przeciwnie, liczą że znajdą nić porozumienia i obaj wrócą do składu. Podobno bliżej porozumienia jest Pawlicki, ale punkt wyjścia stanowią pieniądze, których w klubowej kasie brakuje. Działacze oceniają, że sytuacja ekonomiczna nie ulegnie poprawie z dnia na dzień. Tym bardziej, że mecze będą rozgrywane bez udziału publiczności. Nie można liczyć na wpływy z dnia meczowego (sprzedaż biletów, reklam itp).

– Załamała się gospodarka, ale prawdziwe kłopoty dopiero przed nami. I my nie możemy dopuścić do zadłużenia klubu. Już teraz trzeba myśleć o tym co będzie w kolejnych latach. Każdy musi w tych trudnych czasach dać coś od siebie – apeluje były prezes leszczyńskiego klubu.

Mimo problemów Unia Leszno przygotowuje się do startu sezonu. Drużyna została poddana obowiązkowej kwarantannie. 30 maja zaplanowano pierwszy trening na “Smoku”.

Musisz przeczytać

Piotr Pawlicki zabrał głos

- Każdy ma prawo do własnych przemyśleń - mówi Piotr Pawlicki na temat zamieszania, jakie wywołała jego odmowa podpisania aneksu finansowego w terminie i...