More
    Strona głównaEkstraligaUnia nie zamierza inwestować ponad możliwości

    Unia nie zamierza inwestować ponad możliwości

    -

    – Porażka nas nie załamała. Wiemy, że w niedziele rewanż i pracujemy. Pojedziemy do Wrocławia wygrać – mówi Piotr Baron, menadżer Fogo Unii Leszno, która przegrała pierwszy mecz półfinałowy play off z Betard Spartą Wrocław 41:49. Drużynę mistrza Polski czeka teraz mecz rewanżowy we Wrocławiu.

    Fogo Unia Leszno ma tydzień na poprawienie błędów i wyciągnięcie wniosków po pierwszym meczu półfinałowym DMP. Zadanie jest bardzo trudne, gdyż rewanż odbędzie się na terenie rywala, który posiada 8 punktów zaliczki i jest zdecydowanie bliżej finału.

    – Nikt się nie podda i będziemy walczyć – deklaruje Baron. – Wrocławianie w Lesznie zawsze dobrze jeździli i nam wrocławski tor również nie przeszkadza. Zdajemy sobie sprawę, że walczymy z bardzo mocnym przeciwnikiem. Sparta po pierwszym meczu jest w lepszej sytuacji, ale przed nami jeszcze 15 biegów w rewanżu. Wciąż jesteśmy w grze.

    Czytaj więcej  Trener bez doświadczenia przejmuje tonącego Włókniarza
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) -Nie poddamy się – zapewnia Piotr Baron

    W sporcie nie ma rzeczy niemożliwych, ale… Betard Sparta w tym sezonie rozjeżdża kolejnych rywali jak walec. Z kolei, obrońca mistrzowskiego tytułu z Leszna jest słabszy, niż rok i dwa lata temu. Dziury w składzie, czyli słabo punktujący juniorzy, kameleonowa forma Piotra Pawlickiego, widać na odległość. Dodatkowo sytuacji nie poprawiają personalia, czyli decyzja Emila Sajfitdinowa, który zdecydował że po sezonie rozstanie się z leszczyńskim klubem.

    W Unii mówią, że na niektóre sytuacje nie mają wpływu. Do składu weszli młodzi wychowankowie i potrzebują czasu. 16 – letni Damian Ratajczak nie będzie punktował w pierwszym sezonie, jak 21-letni Bartosz Smektała czy Dominik Kubera, gdy byli juniorami. Prezesi chcieli zatrzymać Sajfutdinowa w Lesznie, ale zawodnik zdecydował inaczej.

    Reklama

    – Emila będzie ciężko zastąpić, nie da się – mówi wprost Baron, znający realia i pustkę na rynku transferowym.

    Owszem, transfer Patryka Dudka lub Martina Vaculika mógłby dać nadzieję, ale marzenia i chęci to za mało. Liczą się pieniądze. Unia nie zamierza inwestować ponad swoje możliwości.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    „Umarł król, niech żyje król”? ROW Rybnik nie martwi się odejściami...

    Prezes Krzysztof Mrozek z ROW Rybnik wcale nie zmartwił się odejściem Andreasa Lyagera. Duńczyk wstępnie porozumiał się z klubem z ulicy Gliwickiej, ale po...