Strona główna Aktualności Vaculik kazał jechać trenerowi na ryby

Vaculik kazał jechać trenerowi na ryby

-

Po wyjazdowym zwycięstwie nad Włókniarzem Częstochowa radością aż promieniał trener Falubazu Zielona Góra, Piotr Żyto. Podczas pomeczowego wywiadu wydał okrzyk tryumfu. Jak skomentował zwycięstwo?

Reklama

Szkoleniowiec Falubazu za bardzo ważne uznał pierwsze, udane wyścigi w tym meczu w wykonaniu swoich zawodników, bo to one wprowadziły zespół w końcowe zwycięstwo.

– Cała drużyna pracowała na to, aby nie powtórzyła się sytuacja z Leszna, czy Wrocławia – mówił Piotr Żyto. – Chwała jej za to! Jesteśmy podbudowani tym zwycięstwem, bo niektórzy już przed meczem z Włókniarzem spisywali nas na straty. Cieszymy się z dwóch punktów, które przybliżają nas do awansu do rundy play-off. Ja cieszę się też z dobrej atmosfery w zespole. Wszyscy nawzajem się wspierają, jesteśmy zgranym teamem.

Trener opowiedział, jak przed meczem z Włókniarzem uspokajał go i dodawał mu wiary w zwycięstwo Słowak Martin Vaculik.

 

– Mówił, że mam się nie denerwować, że powinienem się wyluzować i pojechać na przykład na ryby. Trochę się jednak stresowałem, ale niepotrzebnie, bo zespół dał radę. Martin miał rację, wszyscy pojechali tak, że tylko im pogratulować. Każdy dołożył coś do dorobku zespołu.

Żyto zauważył, że czasem jest tak, iż zespół przegrywa u siebie z Włókniarzem, a później wygrywa w Częstochowie, sprawiając niespodziankę.

– Nie ma reguły i to jest piękne w sporcie. Dlatego nie odpuszczamy, a wiemy, że czekają nas jeszcze ciężkie, wyjazdowe mecze.

Za plus trener zapisał też to, że z upadku na tor w przedostatnim wyścigu bez wielkiego szwanku wyszedł kapitan zespołu Piotr Protasiewicz, który zaliczył wywrotkę po walce o pierwsze miejsce z Rune Holtą.

– Upadek wyglądał groźnie, ale Piotrek chyba nie doznał poważniejszego urazu. W najbliższych godzinach przejdzie szczegółowe badania, które dadzą dokładne informacje o jego stanie zdrowia. Myślę, że powinien być w pełni sił przed następnym meczem, tym bardziej, że mamy teraz kilka dni wolnego. Jestem pełen uznania dla niego, bo nie dość, że pozbierał się po upadku, to jeszcze wygrał powtórzony, bardzo ważny w końcowym rozrachunku bieg.

Musisz przeczytać

A jednak Pawlicki w GKM Grudziądz!

Nie miał lekkiego życia w tym sezonie, ale jak przystało na prawdziwego mężczyznę, spróbuje naprawić to, co zepsuł. Przemysław Pawlicki dostał kolejną szansę. W...

W Lesznie to nie działa