More
    Strona głównaAktualnościWielki mecz na Olimpijskim. Remis ze wskazaniem na Motor

    Wielki mecz na Olimpijskim. Remis ze wskazaniem na Motor

    -

    Wielki mecz we Wrocławiu! Pojedynek wicemistrza Polski z mistrzem Polski zakończył się podziałem punktów, remisem 45:45.

    To niewiarygodne, co działo się na „Olimpico”. Motor Lublin dobrze zaczął zawody, ale gospodarze odrobili straty i następnie wyszli na prowadzenie. Żółto-czerwoni przed biegami nominowanymi prowadzili różnicą 4 punktów. Sparta Wrocław przewagę utrzymała do ostatniego wyścigu. Gdy przed taśma startowa ustawili się Maciej Janowski i Gleb Czugunow, miejscowi fani wydawali się być pewni swego, licząc na świetną jazdę „Magica”.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video: 

    Tymczasem, koncertowo rozegrali decydujący bieg lublinianie. Jarosław Hampel wystrzelił ze startu i znakomicie pojechał w pierwszym wirażu, gdy Czugunow próbował wjechać mu pod łokieć. „Mały” nie wpuścił rywala przy krawężniku, natomiast po zewnętrznej dojechał do niego Michalsen. Spartanie gonili, ale Motor nie oddał prowadzenia. Goście z remisu cieszyli się jak ze zwycięstwa.

    – Jesteśmy niepokonani! – krzyczał do Michelsena menadżer Jacek Ziółkowski.

    – Mieliśmy ciekawy mecz. Trochę byliśmy zdziwieni, że zewnętrzna zaczęła jechać. Później skuteczne były ścieżki przy krawężniku – zwrócił uwagę Jarosław Hampel.

    – Maciek mnie trochę wywiózł i mocno oszprycował. Trochę odpuściłem. Na początku czułem meczu, że jestem szybki. Ale z upływem czasu traciłem moc. Zmiany wprowadziłem na ostatni bieg. Czułem, że dobrze wyciągnęło mnie ze startu, ale Jarek Hampel okazał się szybszy – podsumował 15 bieg Gleb Czugunow.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video: 

    – Remis ze wskazaniem na Motor – ocenił Mirosław Jabłoński, komentujący zawody w telewizji Canal +. – Po pierwsze, Motor z bonusem, po drugie wykluczenie Mikkela Michelsena mogło być kluczowe dla losów meczu.

    Jabłoński nie zgodził się z decyzją arbitra, który wykluczył Duńczyka z 11 biegu.

    – Myślałem, że mnie wykluczą. Ja wyjechałem na śliskie. Nie widziałem go, zjeżdżałem w lewo, a on dojechał. Nie jestem pewien, czy Mikkel był winny, czy ja byłem winny. Moja wina też była – mówił szczerze o swoim wypadku i wykluczeniu Michelsena, Gleb Czugunow.

    Reklama

    Po meczu szef sędziów Leszek Demski, oglądając powtórki telewizyjne, ocenił sytuację i powiedział, że gdyby miał podejmować decyzję, to wykluczyłby zawodnika w czerwonym kasku, czyli Czugunowa.

    W drugim dzisiejszym meczu PGE Ekstraligi Włókniarz Częstochowa pokonał toruńskie „Anioły” 50:40.

     

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Wymowne statystyki Unii Leszno

    Gdy Fogo Unia Leszno zaczynała sezon od czterech zwycięstw, to kibice tego klubu przecierali oczy ze zdumienia. Później Byki długo utrzymywały miejsce na podium....