W maju ubiegłego roku przy stadionie im. Alfreda Smoczyka otwarto Aleję Gwiazd Żużla. Idea jej powstania zrodziła się 6 lat temu. Ścierały się ze sobą różne koncepcje, powstawały kolejne projekty, aż w końcu wystartowały prace budowlane. Pomysłodawcy zapowiedzieli, że uhonorują wszystkich bardziej znanych żużlowców leszczyńskiej Unii oraz największe gwiazdy speedwaya na świecie. Niestety, ambitne plany mocno wyhamowały.

Rok temu odsłonięto tablice trzech zawodników (Roman Jankowski, Henryk Żyto, Hans Nielsen). W tym roku pojawiły się kolejne trzy tablice (Zdzisław Dobrucki, Bernard Jąder, Greg Hancock). Złośliwi twierdzą, że w takim tempie, niektórzy żużlowcy za swojego żywota nie doczekają pamiątkowej tablicy. O wyborze zawodników, których nazwiska znajdą się w alei decyduje specjalnie powołana przez prezydenta Leszna kapituła. Jak się okazuje, członkowie kapituły od pół roku się nie spotykają. W temacie nic się nie dzieje. Zdemontowano motocykle, które miały zdobić obszar przed stadionem.

Plany były ambitne, ale zapadła cisza. Miało powstać muzeum żużla i kilka innych atrakcji dla mieszkańców miasta i kibiców czarnego sportu. Jak widać, od pomysłu do realizacji daleka droga. Muzeum żużla organizują w Bydgoszczy. Aleję gwiazd żużla mają już w Toruniu. Pamiątkowe tablice z nazwiskami żużlowców odsłonięto również na stadionie w Gorzowie. Leszno miało pomysł i miało być pierwsze. Na razie toczy się spór, w którym jedna z leszczyńskich firm budowlanych, wykonawca alei gwiazd domaga się zapłaty za wykonaną pracę. Urząd miasta i nadzór budowlany zakwestionowały jakość prac i wstrzymały zapłatę.

Co dalej? Cztery nazwiska żużlowców Unii Leszno plus dwóch obcokrajowców na pamiątkowych tablicach przed “Smokiem”, bardziej przypominają karykaturę miejsca pamięci, niż powagę sytuacji. Kody QR na tablicach z nazwiskami żużlowców do dzisiaj nie działają. Pomysł na stworzenie żużlowej alei przy stadionie wydawał się dobry. Gorzej z jego realizacją.