Strona główna Aktualności Żużel może zostać poważnie poturbowany

Żużel może zostać poważnie poturbowany

-

Inauguracja żużlowej ligi została przesunięta na później. Propozycja rozgrywania zawodów bez publiczności nie wchodzi w rachubę, ponieważ żużel bez kibiców nie ma sensu. Ale to tylko jeden z problemów, przed którymi, w obliczu koronawirusa, staje nasza dyscyplina.

– Mecze bez kibiców, to byłaby śmierć żużla. Kluby nie przeżyją dwóch, trzech spotkań przy pustych trybunach. Nie ma sensu ryzykować – twierdzi Piotr Baron, menadżer Fogo Unii Leszno.

– Trudno sobie wyobrazić ligowe zawody na żużlu w Polsce, na których byliby tylko zawodnicy. Przecież jeździmy dla kibiców. Żużel z pustymi trybunami nie ma sensu – dodaje zawodnik leszczyńskich Byków, Bartosz Smektała.

Czekamy na rozwój sytuacji, a niestety w związku z koronawirusem problemów przybywa i pojawiają się coraz trudniejsze pytania. Pytania dotyczące z przyszłości ligi i żużla. Co jeśli epidemia nie ustąpi przez kolejne dwa, trzy miesiące? Co wtedy z kontraktami zawodników? Umowy nie są realizowane. Niewykluczone, że prezesi i żużlowcy będą zmuszeniu usiąść do stołu i renegocjować kontrakty. A chodzi o duże pieniądze, które są w żużlu. Kluby nie kryją, że znaczący procent w budżecie (60-70%) pochłaniają wydatki na umowy kontraktowe z żużlowcami.

Z drugiej strony, jak w tej sytuacji mają się zachować zawodnicy. Całą zimę przygotowywali się do sezonu. Zainwestowali w sprzęt i w treningi. Mają zobowiązania i muszą z czegoś żyć. Za chwilę może okazać się, że sponsorzy im nie zapłacą, bo umowy reklamowe stracą ważność z powodu zawieszenie rozgrywek. Sytuacja jest trudna i nie wiadomo, jak się zakończy dla żużla.

MUSISZ PRZECZYTAĆ

Hans Nielsen: data graniczna to lipiec

Hans Nielsen uważa, że do lipca jest czas na wznowienie żużlowych rozgrywek. To data graniczna.Hans Nielsen to legendarny „Profesor z Oxfordu”, menadżer reprezentacji Danii...