Strona główna Reportaż Bartosz Zmarzlik w odsłonie świąteczno–urodzinowej

Bartosz Zmarzlik w odsłonie świąteczno–urodzinowej

-

Reklama

Czas jest wyjątkowy i nie chodzi tylko o Święta Wielkanocne, ale też o sytuację na świecie. Epidemia wywróciła nasze plany. Nic no to nie poradzimy. Najważniejsze jest zdrowie – uważa żużlowy mistrz świata Bartosz Zmarzlik. W Wielkanocną Niedzielę, 12 kwietnia świętuje swoje 25. urodziny. Wszystkiego najlepszego od nas!

Najlepszy żużlowiec na świecie zaszył się w rodzinnych Kinicach i jak większość z nas, czeka na poprawę sytuacji i powrót do normalnego życia. Żużlowiec stara się utrzymać sportową formę. Nie ukrywa, że bardzo tęskni za żużlem, rywalizacją i gdyby można, to dzisiaj rozpocząłby ligowy sezon.

Dzień jak co dzień

– Mój każdy dzień w czasie pandemii wygląda bardzo podobnie. Pobudka, śniadanie, trening na rowerze, szybka kąpiel, drugie śniadanie i idę do warsztatu. Tam mam co robić. Lubię dłubać przy sprzęcie, więc nie jest źle, chociaż bardzo chciałoby się wskoczyć na motor. Po południu mam drugi trening. Niestety, musimy przetrwać w izolacji i na pewno wrócimy silniejsi. Jeszcze trochę, będzie dobrze – twierdzi żużlowiec

Bartosz Zmarzlik trenuje na trenażerze i to mu trochę przeszkadza. Jest zbyt monotonne. Dlatego jego trening trwa godzinę lub ciut dłużej. Wolałby kręcić kilometry na rowerze na szocie, pojeździć po okolicy, gdzie na rowerze potrafił spędzić 3-4 godziny podczas jednego wyjazdu. Ale wiadomo, zakazy nie pozwalają.

– Jestem optymistą i staram się myśleć pozytywnie. To wszystko minie i świat, nasze życie wrócą do normalności. – przekonuje.

Zaległości na prostej

Gorzowianin ma teraz więcej okazji na czynności, na które zwykle nie miał zbyt wiele czasu. Porządki w domu, w warsztacie i prace w ogrodzie stanowią tak zwane uzupełnienie dnia.

– Nadrabiam również zaległości filmowe i oglądam seriale. Zaliczyłem na przykład wszystkie cztery sezony „Dom z papieru”. Bardzo mnie wciągnął, bardzo dobry film – ocenia Bartek.

Sportowiec roku 2019 w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” w święta będzie miał urodziny.

– Tak się jakoś złożyło – śmieje się jubilat na myśl o świąteczno–urodzinowej niedzieli. To właśnie 12 kwietnia dwadzieścia pięć lata temu przyszedł na świat syn Doroty i Pawła Zmarzlików. Dzisiaj Bartek już nie mieszka z rodzicami – poszedł na swoje. Ma narzeczoną Sandrę i plany na przyszłość. Rodzina i żużel to – jak twierdzi – cale jego życie. Motocyklowej pasji poświecił się bez reszty.

Siła rodzinnych więzów

– Pasja, która nie męczy, tylko cieszy. Nic lepszego nie mogło mi się przytrafić – wyznaje z rozbrajającą szczerością i dodaje: – Mogę godzinami realizować się w warsztacie, na treningu, podróżować na zawody i startować. Ile tylko mogę, wykorzystując każdą okazję. Teraz ten głód jazdy jest jeszcze większy. Jestem przekonany, że pandemia będzie miała wpływ na nasze życie codzienne w najbliższej przyszłości, ale jak już wrócimy do normalności – będziemy silniejsi.

„Dom stanowi mocny fundament, a mając fundamenty można budować i wznosić do góry” – Bartosz Zmarzlik

Mama Bartka często mu powtarzała, gdy coś nie szło, chociaż chłopak bardzo się starał: poczekaj, jeszcze przyjdzie czas, że będzie lepiej. Wszystko przed tobą.

I pomagało. Wsparcie rodziny jest wielką mocą. Bartek zawsze może liczyć na bliskich. Jak się okazuje, nie tylko na rodziców, brata (na co dzień jest jego menadżerem), narzeczoną. Także grupa sprawdzonych i oddanych sponsorów jest dla Zmarzlika czymś więcej, niż tylko partnerem w biznesie.

– Z moim charakterem i podejściem do życia, wszyscy potrzebujemy wsparcia, oazy spokoju, zaufania i miłości. Ważne też żeby każdy wzajemnie się wspierał, żebyśmy sobie pomagali – wyznaje zasadę najlepszy zawodnik gorzowskiej Stali.

Bartosz Zmarzlik
Indywidualny mistrz świata na żużlu także włącza się w walkę z koronawirusem (fot. Archiwum Bartosza Zmarzlika)

 

 

Musisz przeczytać

ROW vs GKM: trener Kędziora ciągnie za uszy słabeuszy

Jeśli rybniczanie mieli nadzieję, że przyczepna nawierzchnia toru załatwi za nich sprawę i MrGarden GKM Grudziądz przed meczem uklęknie ze strachu, to się zawiedli....