Strona główna Ekstraliga Miliony leżą na torze, czyli stawka większa niż budżet

Miliony leżą na torze, czyli stawka większa niż budżet

-

W cieniu walki o play off i medale DMP toczy się bitwa o przetrwanie. Drużyny pragną za wszelką cenę utrzymać się w ekstralidze lub do niej awansować. Stawka są duże pieniądze z nowego kontraktu telewizyjnego.

Nikt nie chce klepać biedy w Winner 1.lidze, gdy na horyzoncie znajduje się 6 milionów złotych do zgarnięcia. Tyle oferuje PGE Ekstraliga za sezon z umowy, jaką zawarła z telewizją Canal+, sprzedając jej prawa do pokazywania najlepszej żużlowej ligi na świecie. Są jeszcze inne nagrody. Oferta robi wrażenie i mobilizuje do działania. Prezesi podkręcają tempo, wyciskają zawodników jak cytrynę i jasno stawiają cele. Takich pieniędzy nie ma większość klubów 1.ligi, więc nie ma się co dziwić. Budżety w niższych ligach są dziurawe. Często nie przekraczają 5 milionów złotych.

Każdy chce awansować, nikt nie chce spaść i rozstać się z elitą. Jeszcze bardziej z dużymi pieniędzmi. Jeśli Fogo Unia Leszno w ubiegłym roku zdobyła mistrzostwo Polski, dysponując budżetem na poziomie 10 milionów złotych, to od nowego sezonu ponad połowę tych pieniędzy zapewni klubowi telewizja. Do tego, dochodzi nagroda od sponsora tytularnego za wynik końcowy w lidze.

Polskie wzorce

– Polska liga świeci przykładem: sportowym, organizacyjnym i finansowym. Maja pieniądze, resztę można wypracować – uważa Gary Havelock, byłym mistrz świata, który zaangażował się w żużlową działalność w Wielkiej Brytanii. – Kiedyś liga angielska była najmocniejsza i najlepsza. Wtedy posiadała mocne fundamenty. Teraz siła ciężkości i jakości przeniosła się do Polski. Mają pieniądze i świetnie budują poziom sportowy, marketing i promocję.

(fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda) Najsilniejsza żużlowa liga świata przyciąga na stadiony tłumy

Havelock mówi, że inne kraje mogą Polsce tylko zazdrościć ligowych rozgrywek na najwyższym poziomie.

Reklama

– Dobry towar, dobrze się sprzedaje. I władze ligi mają tego świadomość, więc dbają o produkt – jak w biznesie. Inne ligi tzn. szwedzka, duńska, angielska mogą brać przykład z Polski. Gratuluję, bum na speedway w kraju nad Wisła trwa od wielu lat. Słowa uznania, poradzili sobie w pandemii, to pokazuje że są zabezpieczeni. Tylko bić brawo – ocenia Gary Havelock.

W Grudziądzu, Toruniu i Zielonej Górze nie ma dnia, by nie myśleli o ekstralidze. Działaczom sen z powiek spędza zagrożenie degradacja i co się z tym wiąże utratą finansowania z telewizji.

Czytaj więcej  Vaculik kazał jechać trenerowi na ryby

– Nikt nie chce spaść i zrobimy wszystko, żeby utrzymać się w ekstralidze – deklaruje trener Janusz Ślączka z ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Jego drużyna jednak znajduje się w najtrudniejszym położeniu.

Derby języczkiem u wagi

Po 10.kolejkach, Falubaz ma 6 punktów, Apator – 5, GKM – 4. Falubaz zrobił mały krok do przodu, remisując w Grudziądzu. Byłby w lepszej sytuacji, gdyby nie porażka na swoim torze z Eltrox Włókniarzem Czestchowa. Zielonogórzanie frajersko stracili prowadzenie w 15.biegu. Gdyby nie błąd Piotra Protasiewicza i Patryka Dudka mieliby większy komfort psychiczny przed kolejnymi meczami.

(fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda) Pieniądze leżą na torze, więc Falubaz ich szuka

Rywalizacja nabiera rumieńców. Jeśli Apator przegra w Grudziądzu, lecz wywalczy punkt bonusowy, to cała trójka będzie mieć po 6 punktów, zakładając że drużyny zagrożone degradacją nie zdobęda punktów w meczach z wyżej notowanymi rywalami. Wtedy spadnie GKM, bowiem o kolejności zdecyduje mała tabela, gdzie liczyć się będą wyłącznie mecze między zainteresowanymi drużynami.

GKM do utrzymania potrzebuje w pierwszej kolejności wygrania w derbowym pojedynku z toruńskimi Aniołami. W pierwszej rundzie Apator pokonał GKM 55:35. Falubaz z kolei wygrał z GKM-em 51:39. W rewanżu padł remis – 45:45. Ten wynik podciął skrzydła grudziądzkim Gołębiom. Nikt nie odpuszcza. Liczą punkty i do boju!

Czytaj więcej  Przed starciem gigantów

Czarny koń z Ostrowa Wlkp.

Podobnie wygląda sytuacja w 1 lidze. Nie tylko w ekstralidze drużyny stają na głowie, by nie polec. Wojna trwa, w każdy weekend toczą bitwę. O awans walczą Cellfast Wilki Krosno, ROW Rybnik, Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wlkp., Zdunek Wybrzeże Gdańsk, Abramczyk Polonia Bydgoszcz i Orzeł Łódź. Aż 6 drużyn i tylko zwycięzca automatycznie awansuje do żużlowej elity.

Prezes Tadeusz Zdunek zainwestował w zespół z myślą o awansie. To samo zrobili inni. Prezes Krzysztof Mrozek sprowadził do ROW trenera Marka Cieślaka. Szkoleniowiec z najwyższej półki ma być gwarantem awansu. Mrozek przekazał Cieślakowi pełną władzę nad drużyną, bo wiadomo, jak w Rybniku było w przeszłości. Prezes klubu wcielał się w role trenera i kończyło się fiaskiem.

(fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda) Jeszcze niedawno mało kto doceniał Arged Malesa Ostrovię Ostrów Wlkp.

Po cichu, bez rozgłosu i szumu, robi swoje Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wlkp. Dzisiaj biało – czerwoni zajmują pierwsze miejsce w tabeli. Jeszcze niedawno mało kto ich doceniał. Ale wygrywając w Rybniku 51:39 obudzili żużlową Polskę. W Ostrowie wiedzą, że awans może okazać się ratunkiem. Dlatego sponsorzy dofinansowali zakup sprzętu i proszę, mamy efekty. Stara gwardia – Grzegorz Walasek i Tomasz Gapiński wymieszana z młodymi, zdolnymi wychowankami i zagranicznym zaciągiem, przynosi efekty.

Wilki jeszcze nie teraz

Krośnieńskie Wilki mają wsparcie samorządu. Miasto zainwestowało w oświetlenie na stadionie i jego modernizację. Beniaminek z Krosna spisuje się dobrze, ale na razie nie pcha się do ekstraligi. Niedawno poinformował o tym na naszych łamach prezes Wilków Grzegorz Leśniak.

Czytaj więcej  Krosno nie jest gotowe na Ekstraligę

– Krosno na dzisiaj nie jest gotowe na Ekstraligę i mówię o tym szczerze. Ale podejmujemy działania, takie by stadion był modernizowany. Na pewno nie jesteśmy gotowi pod względem infrastruktury. Wszystko mamy jednak opracowane i wiemy co musi się stać, żebyśmy mogli rywalizować w najlepszej żużlowej lidze świata. Została właśnie oddana trybuna na 705 krzesełek obok drugiego wirażu. Oddane zostało już oświetlenie o znakomitej mocy. Wiem, że są plany budowy trybuny na pierwszym wirażu, bo aż prosi się aby powstała. Gdy ten stadion będzie gotowy, będziemy mogli myśleć o awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ale absolutnie nie zamierzamy hamować tej drużyny. Jak będziemy wygrywać, to nikt nie będzie mówił zawodnikom, by nie odkręcali manetki gazu. Docelowo awans do PGE Ekstraligi jest w strategii Cellfast Wilków Krosno. To muszą być wspólne działania klubu, miasta i sponsorów – przekazał na łamach portalu Magazynzuzel.pl prezes Grzegorz Leśniak.

Reklama

Co ciekawe, Leśniak ma swojego faworyta do awansu.

– Według mnie Abramczyk Polonia Bydgoszcz to główny faworyt tegorocznych rozgrywek. Miejsce Bydgoszczy jest w Ekstralidze. Jest tam wszystko, żeby to zrobić. Mają mocny skład, mają finanse i zmodernizowany stadion. Teraz dołączył jeszcze znakomity młodzieżowiec Wiktor Przyjemski, Zatem Polonia może w tym sezonie awansować. ROW Rybnik jakby ostatnio nieco zwolnił, choć ta drużyna ma jasno określony cel. Wiem, że rybniczanie nie biorą w ogóle pod uwagę innego scenariusza, niż awans do Ekstraligi. Całkiem możliwe, że tak się stanie, ale moim zdaniem to Polonia Bydgoszcz jest głównym kandydatem do awansu – ocenia sytuację w Winner 1.lidze prezes krośnieńskich Wilków.

Abramczyk Polonia Bydgoszcz w tym roku dysponuje budżetem na poziomie 3 milionów złotych. W ekstralidze dostanie dwa razy tyle od telewizji. Stawka kusi.

Reklama

Must Read

Mark Karion. Jedna osoba go odmieniła

W cyklu Biografie zawodnikówMark Karion urodził się 5 kwietnia 2000 roku. Podobnie jak wielu rosyjskich zawodników przygodę z motocyklami rozpoczął od motocrossu. Również jego...